Firmy z branży IT często traktują odkrywców dziur jak darmową siłę roboczą, nie doceniając wysiłku, jaki wkładają oni w znalezienie luk - stwierdził Roberto Preatoni, dyrektor strategiczny WabiSabiBLabi, podczas konferencji Blue Hat.
O powstaniu WabiSabiLabi (WSLabi), kontrowersyjnej platformy aukcyjnej specjalizującej się w sprzedaży informacji o exploitach, pisaliśmy już w lipcu br. Od tego czasu liczba prenumeratorów listy dyskusyjnej serwisu rozrosła się do tysiąca osób, zaś liczba poddanych licytacji luk wyniosła 128. Wśród najaktywniejszych użytkowników znajdują się nie tylko giganci (tacy, jak Microsoft, IBM, Cisco, Oracle, czy F-Secure), lecz również armia amerykańska.
WBLabi została doceniona ostatnio przez Microsoft, organizatora konferencji skierowanej do specjalistów od bezpieczeństwa komputerowego - Blue Hat, który zaprosił przedstawiciela platformy do wygłoszenia prelekcji podczas imprezy - informuje Heise Online
Podczas swojego wystąpienia Preatoni skupił się na uświadomieniu uczestnikom spotkania, że firmy IT zbyt często wykorzystują pracę hakerów, nie odwdzięczając się im stosownie do korzyści, jakie z tego tytułu osiągają, co może prowadzić do niebezpiecznych sytuacji. Odkrywcy luk widząc niechęć firm do wynagradzania ich pracy mogą po prostu zacząć sprzedawać swoje informacje temu, kto dobrze zapłaci, m.in. cyberprzestępcom.
Preatoni zapewnił przy tym, że WSLabi organizując handel takimi informacjami stara się nie dopuścić, by kupującymi byli przestępcy. W tym celu platforma aukcyjna m.in. sprawdza zgodność danych z dokumentów stron licytujących z danymi ich kont bankowych - czytamy w Heise Online.
Serwis wspomina, iż po otrzymaniu zaproszenia na konferencję WSLabi nawiązało z Microsoftem współpracę, nie podano jednak bliższych szczegółów w tej kwestii. Widać tu pewną ewolucję postaw od czasu otwarcia WSLabi - w lipcu bowiem przedstawiciele Microsoftu i Cisco w wypowiedzi dla Associated Press zapewniali, iż nie zamierzają płacić za wiadomości o możliwości wykorzystania exploitów.
W Dragon's Den wszystko było wyreżyserowane. Nasz projekt był z góry łatwy do określenia, że nie wiadomo, o co nam chodzi i nie umiemy tego zaprezentować - mówi Dziennikowi Internatów uczestnik Dragon's Den, Ziemowi Gólski, który odpadł z programu, ponieważ nikt nie zrozumiał jego projektu. więcej
Kilka dni temu publikowaliśmy treść listu Radia Wolne Media do ZPAV w sprawie próby pobrania przez pracownika tej instytucji opłat za korzystanie z utworów na licencji Creative Commons. Sprawie przyjrzeliśmy się bliżej, wysyłając do ZPAV-u prośbę o komentarz. Przy okazji zadaliśmy też pytanie, czy ZPAV stara się dotrzeć do producentów, w obronie których pobiera opłaty. więcej
Ochrona, jaką daje interpretacja indywidualna, obowiązuje nawet po doręczeniu zmienionej interpretacji. Niestety nie zawsze oznacza to zwolnienie z obowiązku zapłaty podatku. Tak pełnej ochrony nie uzyskają osoby, które zrealizowały sytuację opisaną we wniosku o wydanie interpretacji jeszcze przed jej doręczeniem. Jednak i one mogą spać spokojniej, gdyż nie grozi im postępowanie karne skarbowe czy konieczność płacenia odsetek za zwłokę. więcej
Od jakiegoś czasu abonenci telewizji satelitarnej n są nękani bardzo uciążliwą reklamą emitowaną zaraz po każdym uruchomieniu dekodera. Reklama ma formę planszy zastępującej właściwy obraz i zachęcającej do skorzystania z oferty wypożyczalni VOD operatora - pisze Czytelnik Dziennika Internautów. więcej