Wprowadzanie zbyt dużych ograniczeń do praw autorskich może być szkodliwe dla gospodarki - wynika z raportu organizacji Computer and Communications Industry Association (CCIA). Opisane w raporcie badania dotyczą amerykańskich firm uzależnionych od tzw. dozwolonego użytku dzieł (ang. fair use).
Raport CCIA śmiało można nazwać bezprecedensowym. Wynika z niego, że aż szósta część amerykańskiego dochodu narodowego brutto w roku 2006 wytworzyły te firmy, które opierają swoją działalność na dozwolonym użytku utworów objętych prawem autorskim.
W podsumowaniu raportu CCIA możemy również przeczytać, że znaczenie dozwolonego użytku dzieł ciągle wzrasta. W roku 2006 firmy uzależnione od fair use wygenerowały 4,5 bln USD przychodu, co oznacza wzrost o 31% od roku 2002. Sam dozwolony użytek uważa się za bezpośrednio odpowiedzialny za 18% wzrostu ekonomicznego USA i 11 milionów miejsc pracy.
Sektory gospodarki najbardziej zależne od dozwolonego użytku to zdaniem CCIA przemysł medialny, przemysł oprogramowania komputerowego oraz przedsięwzięcia edukacyjne.
Prezes CCIA Ed Black komentując raport podkreślił, że zaobserwowany stan rzeczy jest wynikiem tego, że ekonomia Stanów Zjednoczonych w coraz większym stopniu bazuje na wiedzy. W jego opinii dozwolony użytek napędza kreatywność i innowacje, a więc także gospodarkę.
Warto dodać, że z innego raportu przedstawionego przez Organization for Economic Cooperation and Development wynika, że przemysł uzależniony od ochrony praw autorskich generuje znacznie mniejszy przychód, bo jedynie 1,3 bln USD rocznie.
Raport CCIA może mieć niemałe znaczenie. Obecnie w USA toczy się dyskusja nad tym jaki zakres powinien mieć dozwolony użytek dzieł. Próbę wprowadzenia większych ograniczeń w tym obszarze widać szczególnie w przypadku przemysłu muzycznego. Jeszcze dwa lata temu przedstawiciele RIAA (organizacji zajmującej się ochroną interesów wytwórni nagraniowych) zapewniali przed sądem najwyższym USA, że kopiowanie legalnie zakupionych nagrań na własny użytek jest zgodne z prawem. Rok później RIAA zmieniła zdanie stwierdzając, że kopiowanie legalnie zakupionego utworu np. na własny odtwarzacz mp3, to naruszenie praw autorskich.
W Dragon's Den wszystko było wyreżyserowane. Nasz projekt był z góry łatwy do określenia, że nie wiadomo, o co nam chodzi i nie umiemy tego zaprezentować - mówi Dziennikowi Internatów uczestnik Dragon's Den, Ziemowi Gólski, który odpadł z programu, ponieważ nikt nie zrozumiał jego projektu. więcej
Kilka dni temu publikowaliśmy treść listu Radia Wolne Media do ZPAV w sprawie próby pobrania przez pracownika tej instytucji opłat za korzystanie z utworów na licencji Creative Commons. Sprawie przyjrzeliśmy się bliżej, wysyłając do ZPAV-u prośbę o komentarz. Przy okazji zadaliśmy też pytanie, czy ZPAV stara się dotrzeć do producentów, w obronie których pobiera opłaty. więcej
Ochrona, jaką daje interpretacja indywidualna, obowiązuje nawet po doręczeniu zmienionej interpretacji. Niestety nie zawsze oznacza to zwolnienie z obowiązku zapłaty podatku. Tak pełnej ochrony nie uzyskają osoby, które zrealizowały sytuację opisaną we wniosku o wydanie interpretacji jeszcze przed jej doręczeniem. Jednak i one mogą spać spokojniej, gdyż nie grozi im postępowanie karne skarbowe czy konieczność płacenia odsetek za zwłokę. więcej
Od jakiegoś czasu abonenci telewizji satelitarnej n są nękani bardzo uciążliwą reklamą emitowaną zaraz po każdym uruchomieniu dekodera. Reklama ma formę planszy zastępującej właściwy obraz i zachęcającej do skorzystania z oferty wypożyczalni VOD operatora - pisze Czytelnik Dziennika Internautów. więcej