Minęły już dwa miesiące od czasu ujawnienia, że strona internetowa Związku Producentów Audio-Video (ZPAV) narusza licencję skryptu Alladyn. Do tej pory przedstawiciele Związku nie postarali się o wyjaśnienie sprawy. Zauważmy, że chodzi o organizację, która na co dzień stara się uczyć tego, że prawa twórców należy szanować.
Postanowiłem skorzystać z redakcyjnego bloga po to, aby przypomnieć sprawę naruszenia ZPAV i nie dopuścić do tego, aby poszła ona w zapomnienie.
Przypomnijmy krótko jak to było. Kilka osób przeglądając źródła strony ZPAV zauważyło, iż wykorzystuje ona skrypt o nazwie Alladyn. Licencja tego skryptu wymaga umieszczenia informacji o jego wykorzystaniu, czego w kodzie strony ZPAV nie ma i nie było.
Stronie ZPAV przyjrzeli się również twórcy Alladyna. Zauważyli oni, że wykorzystano na niej zmodyfikowaną wersję biblioteki, na co nie zezwala żadna licencja. Stało się jasne, że ZPAV, który przy pomocy policji ściga osoby i firmy łamiące prawo autorskie, sam dopuścił się złamania tego prawa. Pełnomocnik organizacji obiecał wyjaśnić sprawę.
Od tamtego czasu próbowałem kilkakrotnie kontaktować się z przedstawicielami Związku. Za każdym razem powtarzano mi to samo - "badamy sprawę". Oczywiście było dla mnie zrozumiałe, że ZPAV musi w tej sprawie porozumieć się z agencją Onyx, która przygotowała jego witrynę. Wydaje mi się jednak, że trwa to zbyt długo, a organizacji takiej jak ZPAV powinno szczególnie zależeć na wyjaśnieniu tej sprawy.
Przekaz ukryty w postawie ZPAV
ZPAV kojarzy się głównie z akcjami policji i różnymi wiadomościami na temat liczby sprzedanych płyt. Warto jednak pamiętać, że ta instytucja zajmuje się również... edukacją. Przykładem edukacyjnych działań ZPAV jest program "Bądź oryginalny".
W ramach tej akcji ZPAV stara się wyrobić w odbiorcach przekonanie, że łamanie praw autorskich jest złe, że trzeba szanować twórców. To piękne idee, ale sam ZPAV wyraźnie pokazuje, że jest z nimi na bakier. Organizacja (jak dotąd) nie wykazała się najmniejszym szacunkiem dla twórców skryptu Alladyn.
Jaki jest tego efekt? Jest taki, że obok całego oficjalnego przekazu edukacyjnego ZPAV swoim działaniem zdaje się mówić: "Jeśli nie dasz się złapać, i jeśli nie będzie u Ciebie policji, to własność intelektualną możesz naruszać". Inny przekaz płynący z poczynań ZPAV jest taki: "Duże organizacje mające za sobą dochodowy przemysł mogą naruszać prawa autorskie twórców małego skryptu". Ten przekaz jest zresztą zgodny z pewną wypowiedzią pełnomocnika ZPAV, który nieuważnie stwierdził, że "Alladyn to tylko mały program".
Mogli załatwić sprawę po męsku(?)
Osobiście uważam, że tak naprawdę przy całym tym zamieszaniu ZPAV mógł zachować się po prostu po męsku. Następnego dnia po ujawnieniu sprawy mógł umieścić w swoim serwisie taki komunikat: "Zrobiliśmy błąd, przepraszamy twórców Alladyna".
Gdyby ZPAV po takim komunikacie w odpowiedni sposób zmodyfikował swój serwis to sprawę można by było uznać za załatwioną. Można było zrobić więcej. Podejrzewam, że rekompensata w postaci nawet drobnej sumy przekazanej na rzecz jakiegoś projektu open source sprawiłaby, że ZPAV wyglądałby na organizację honorową i z pewnością jego wizerunek znacznie by się poprawił. Obecnie można mieć jedynie wrażenie, że organizacja nie przejęła się całą sprawą, a to oznacza, że jej szacunek dla twórców i ich pracy jest bardzo mały.
W Dragon's Den wszystko było wyreżyserowane. Nasz projekt był z góry łatwy do określenia, że nie wiadomo, o co nam chodzi i nie umiemy tego zaprezentować - mówi Dziennikowi Internatów uczestnik Dragon's Den, Ziemowi Gólski, który odpadł z programu, ponieważ nikt nie zrozumiał jego projektu. więcej
Kilka dni temu publikowaliśmy treść listu Radia Wolne Media do ZPAV w sprawie próby pobrania przez pracownika tej instytucji opłat za korzystanie z utworów na licencji Creative Commons. Sprawie przyjrzeliśmy się bliżej, wysyłając do ZPAV-u prośbę o komentarz. Przy okazji zadaliśmy też pytanie, czy ZPAV stara się dotrzeć do producentów, w obronie których pobiera opłaty. więcej
Przed wyjazdem na zagraniczne wakacje warto otworzyć sobie rachunek walutowy z kartą. Dzięki temu nie musimy zabierać ze sobą dużej ilości waluty w gotówce. Korzystając z takiego rozwiązania, nie potrzebujemy karty kredytowej, aby np. zarezerwować hotel czy wynająć za granicą samochód. Walutę na taki rachunek możemy też tanio kupić w kantorze internetowym. więcej
Od jakiegoś czasu abonenci telewizji satelitarnej n są nękani bardzo uciążliwą reklamą emitowaną zaraz po każdym uruchomieniu dekodera. Reklama ma formę planszy zastępującej właściwy obraz i zachęcającej do skorzystania z oferty wypożyczalni VOD operatora - pisze Czytelnik Dziennika Internautów. więcej