Firma Google postanowiła zdecydowanie wesprzeć twórców systemu Linux i stała się pierwszym licencjobiorcą Open Invention Network (OIN). Oznacza to, że kalifornijska firma zrzeknie się swoich roszczeń patentowych wobec technologii stosowanych w Linuksie. Gigant tym samym pokazuje, że kwestie rzekomych naruszeń patentowych w przypadku Linuksa nie są tak straszne, jak je Microsoft maluje.
Podpisanie porozumienia pomiędzy Google i OIN zostało ogłoszone wczoraj na konferencji LinuxWorld w San Francisco.
Przypominjmy, że OIN to firma, która została utworzona w listopadzie 2005 roku. Do jej powstania przyczyniły się m. in. firmy IBM, Sony, Philips, Red Hat i Novell. Działalność OIN polega na udostępnianiu patentów na rozwiązania stosowane w Linuksie, w zamian za to licencjobiorca zapewnia, iż sam udostępni swoje patenty twórcom i użytkownikom systemu Linux. W chwili obecnej licencjobiorca OIN uzyskuje dostęp do ponad 100 patentów od firm, które OIN założyły.
Google podpisując porozumienie z OIN dała do zrozumienia bardzo wyraźnie, że zależy jej na wsparciu otwartego systemu i nie ma zamiaru wykorzystywać swojego patentowego portfolio w celu blokowania jego rozwoju. Kalifornijska firma nie pozostała więc bierna wobec patentowych zarzutów Microsoftu pod adresem Linuksa i zdecydowanie wskazała na to, po której stronie konfliktu stoi.
Przedstawiciele OIN zauważają, że zdobycie tak ważnego licencjobiorcy może zachęcić kolejne firmy do przyłączenia się. To otwiera drogę stworzenia odpowiednio dużej sieci firm, które będą mogły bez obaw wymieniać się swoimi rozwiązaniami. Takie wsparcie ze strony gigantów rynku będzie również ograniczać możliwość stosowania strategii FUD wobec Linuksa.
Przedstawiciele Google również są zadowoleni ze wspierania Linuksa. Podkreślili oni, ze system ten odegrał niemałą rolę w rozwoju ich firmy, a zatrudnieni przez Google specjaliści włożyli niemały wkład do jego rozwoju. Sama firma Google udostępniła na otwartych licencjach ponad milion linii swojego kodu.
W Dragon's Den wszystko było wyreżyserowane. Nasz projekt był z góry łatwy do określenia, że nie wiadomo, o co nam chodzi i nie umiemy tego zaprezentować - mówi Dziennikowi Internatów uczestnik Dragon's Den, Ziemowi Gólski, który odpadł z programu, ponieważ nikt nie zrozumiał jego projektu. więcej
Kilka dni temu publikowaliśmy treść listu Radia Wolne Media do ZPAV w sprawie próby pobrania przez pracownika tej instytucji opłat za korzystanie z utworów na licencji Creative Commons. Sprawie przyjrzeliśmy się bliżej, wysyłając do ZPAV-u prośbę o komentarz. Przy okazji zadaliśmy też pytanie, czy ZPAV stara się dotrzeć do producentów, w obronie których pobiera opłaty. więcej
Przed wyjazdem na zagraniczne wakacje warto otworzyć sobie rachunek walutowy z kartą. Dzięki temu nie musimy zabierać ze sobą dużej ilości waluty w gotówce. Korzystając z takiego rozwiązania, nie potrzebujemy karty kredytowej, aby np. zarezerwować hotel czy wynająć za granicą samochód. Walutę na taki rachunek możemy też tanio kupić w kantorze internetowym. więcej
Od jakiegoś czasu abonenci telewizji satelitarnej n są nękani bardzo uciążliwą reklamą emitowaną zaraz po każdym uruchomieniu dekodera. Reklama ma formę planszy zastępującej właściwy obraz i zachęcającej do skorzystania z oferty wypożyczalni VOD operatora - pisze Czytelnik Dziennika Internautów. więcej