The Pirate Bay nie trafi na "czarną listę" zakazanych stron w Szwecji. Tymczasem tamtejsze ministerstwo sprawiedliwości szykuje nowelizację prawa, które zobowiązuje dostawców internetu do ujawniania danych internautów podejrzewanych o piractwo.
Jak już w poniedziałek informowaliśmy, szwedzka policja zarzuciła jednemu z największych trackerów BitTorrenta rozpowszechnianie materiałów o charakterze pornografii dziecięcej i zagroziła, że zgłosi TPB na listę stron, do których dostęp blokują szwedzcy providerzy.
Decyzję o niewpisywaniu The Pirate Bay na listę zakazanych stron, policja tłumaczy tym, iż z serwisu zniknęły pliki .torrent prowadzące do dziecięcej pornografii. Administratorzy TPB tymczasem utrzymują, że żadne tego typu materiały nie zostały usunięte, gdyż ich w ogóle nie było.
Zespół The Pirate Bay od początku utrzymywał, że to tylko pretekst do zamknięcia serwisu, gdyż próby policji z zeszłego roku, kiedy to serwis oskarżano o łamanie prawa, zakończyły się porażką i kompromitacją organów ścigania.
Ostatecznie policja wycofała się ze swojego wątpliwie uzasadnionego pomysłu, tymczasem szwedzkie ministerstwo sprawiedliwości zamierza wkrótce przedstawić projekt zmiany prawa, który zobowiązuje dostawców internetu do ujawniania informacji o użytkownikach podejrzanych o pobieranie "pirackich" plików z Sieci.
Zdaniem ministerstwa, ma to ograniczyć wysoki poziom piractwa w Szwecji i pozwolić na rozwój legalnych alternatyw sprzedaży muzyki i innych materiałów chronionych prawami autorskimi.
Zmiana priorytetów to z pewnością efekt lobbyingu przemysłu kinematograficznego oraz Stanów Zjednoczonych, które kilka miesięcy temu z zamknięcia serwisu AllofMP3.com uczyniły jeden z warunków przystąpienia Rosji do Światowej Organizacji Handlu.
W corocznym raporcie International Intellectual Property Alliance (IIPA) dotyczącym zjawiska piractwa w poszczególnych krajach, Szwecja znalazła się na liście krajów zasługujących na "specjalną uwagę". Organom ścigania zarzucono w adnotacji zbyt małe zainteresowanie problemem łamania praw autorskich w kraju.
W Dragon's Den wszystko było wyreżyserowane. Nasz projekt był z góry łatwy do określenia, że nie wiadomo, o co nam chodzi i nie umiemy tego zaprezentować - mówi Dziennikowi Internatów uczestnik Dragon's Den, Ziemowi Gólski, który odpadł z programu, ponieważ nikt nie zrozumiał jego projektu. więcej
Kilka dni temu publikowaliśmy treść listu Radia Wolne Media do ZPAV w sprawie próby pobrania przez pracownika tej instytucji opłat za korzystanie z utworów na licencji Creative Commons. Sprawie przyjrzeliśmy się bliżej, wysyłając do ZPAV-u prośbę o komentarz. Przy okazji zadaliśmy też pytanie, czy ZPAV stara się dotrzeć do producentów, w obronie których pobiera opłaty. więcej
Wydatki związane z przeglądem czy zakupem klimatyzacji lub instalacją rolet można zaliczyć w koszty firmy. Dotyczy to nie tylko samochodów, ale także firmowych lokali. W ten sposób można zaoszczędzić na podatku nawet 1,5 tys. zł. więcej
Od jakiegoś czasu abonenci telewizji satelitarnej n są nękani bardzo uciążliwą reklamą emitowaną zaraz po każdym uruchomieniu dekodera. Reklama ma formę planszy zastępującej właściwy obraz i zachęcającej do skorzystania z oferty wypożyczalni VOD operatora - pisze Czytelnik Dziennika Internautów. więcej