Produkty dla dzieci dostępne na aukcjach internetowych często nie spełniają norm bezpieczeństwa, a sprzedawcy wprowadzają kupujących w błąd co do ich jakości - ostrzega Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK).
Z ustaleń Urzędu wynika, że we wszystkich serwisach aukcyjnych można dość łatwo trafić na niebezpieczny produkt. Dotyczy to w szczególności zabawek i ubranek dla dzieci posiadających łatwe do połknięcia elementy. Są również smoczki i gryzaczki zawierające toksyczne substancje.
UOKiK podaje, że sprzedający często wiedzą o niebezpieczeństwie, ale mimo to wystawiają niebezpieczne produkty i umieszczają w ofertach informacje o tym, że podobieństwo do produktu niebezpiecznego jest tylko przypadkowe. Jeden z takich wprowadzających w błąd wpisów w ofercie miał następującą treść:
Wystawione jajko, to nie jajko wpisane na listę RAPEX!!!... Zgodność informacji można sprawdzić na Europejskiej stronie Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumenta...
Trzeba zaznaczyć, że właściciel portalu aukcyjnego nie ponosi odpowiedzialności za jakość, ani bezpieczeństwo oferowanego produktu. Tylko na kupującym ciąży obowiązek dokładnego sprawdzenia kontrahenta. UOKiK zaznacza, że wysokie noty w systemie komentarzy nie powinny być jednak jedyną przesłanką do wyboru oferty. Warto zajrzeć na stronę internetową UOKiK gdzie dostępne są rejestry produktów zakwestionowanych przez Prezesa UOKiK lub na stronę Komisji Europejskiej.
Zgodnie z ustawą o ogólnym bezpieczeństwie produktów, Prezes UOKiK ma możliwość nakładania na przedsiębiorców wprowadzających na rynek niebezpieczne towary kar pieniężnych w wysokości do 100 tys. zł. Prawo przewiduje ponadto dodatkową sankcję dla profesjonalnych uczestników obrotu, polegającą na obciążeniu ich kosztami badań produktu, który został uznany za niebezpieczny.
W Dragon's Den wszystko było wyreżyserowane. Nasz projekt był z góry łatwy do określenia, że nie wiadomo, o co nam chodzi i nie umiemy tego zaprezentować - mówi Dziennikowi Internatów uczestnik Dragon's Den, Ziemowi Gólski, który odpadł z programu, ponieważ nikt nie zrozumiał jego projektu. więcej
Kilka dni temu publikowaliśmy treść listu Radia Wolne Media do ZPAV w sprawie próby pobrania przez pracownika tej instytucji opłat za korzystanie z utworów na licencji Creative Commons. Sprawie przyjrzeliśmy się bliżej, wysyłając do ZPAV-u prośbę o komentarz. Przy okazji zadaliśmy też pytanie, czy ZPAV stara się dotrzeć do producentów, w obronie których pobiera opłaty. więcej
Ochrona, jaką daje interpretacja indywidualna, obowiązuje nawet po doręczeniu zmienionej interpretacji. Niestety nie zawsze oznacza to zwolnienie z obowiązku zapłaty podatku. Tak pełnej ochrony nie uzyskają osoby, które zrealizowały sytuację opisaną we wniosku o wydanie interpretacji jeszcze przed jej doręczeniem. Jednak i one mogą spać spokojniej, gdyż nie grozi im postępowanie karne skarbowe czy konieczność płacenia odsetek za zwłokę. więcej
Od jakiegoś czasu abonenci telewizji satelitarnej n są nękani bardzo uciążliwą reklamą emitowaną zaraz po każdym uruchomieniu dekodera. Reklama ma formę planszy zastępującej właściwy obraz i zachęcającej do skorzystania z oferty wypożyczalni VOD operatora - pisze Czytelnik Dziennika Internautów. więcej