Po raz trzeci (jeśli dobrze liczę) przedstawiam na blogu redakcji DI opinię kogoś ze środowiska artystów dotyczącą kwestii internetowego piractwa i DRM. To co przedstawię czytelnikom dzisiaj będzie miało podwójne znaczenie, bo będzie to nie tylko stanowisko artysty, ale również senatora RP, czyli człowieka mającego wpływ na kształt prawa w naszym kraju.
Przede wszystkim Krzysztof Cugowski porównał internet do dawnych targowisk, na których sprzedawano pirackie płyty. Niestety czytając stenopis z posiedzenia Senatu można odnieść wrażenie, iż według wokalisty wymiana plikami przez P2P jest zjawiskiem typowo polskim. Pieśniarz-senator mówił:
Po wejściu internetu w sposób tak totalny, jak to jest w tej chwili, wszystkie prawne problemy skupiły się właśnie w internecie, dlatego że w Polsce ta sprawa jest całkowicie nieuregulowana (...) W glorii chwały ludzie pobierają pliki, nie płacą za to. Zresztą w ogóle w naszym społeczeństwie kwestia praw autorskich to jest jakaś niejasna sprawa (...) W Stanach za każdy plik płaci się kartą kredytową określoną niewielką kwotę. U nas karta kredytowa nie jest tak powszechna, może więc jakoś inaczej...
W dalszych częściach stenopisu również znajdziemy zdania, które sugerują, że P2P jest problemem naszego kraju, a w cywilizowanym świecie ludzie po prostu kupują muzykę online. Cugowski zwrócił też uwagę na to, że potrzebna jest alternatywa dla P2P, bo w przeciwnym razie Polacy zostaną z niczym...
- Może jednak równolegle spróbować znaleźć sposób, żeby ci ludzie legalnie mogli to wszystko ściągać. Bo jeżeli tak ich przyciśniemy, że oni nie będą mogli tego ściągać, to nie będą mogli w ogóle. A więc to chyba powinno równolegle działać: ścigamy, ale dajemy im narzędzie, za pomocą którego prawnie będą mogli korzystać z twórczości artystów. - przekonywał zatroskany artysta.