Od wielu lat drażni i zniechęca internautów - strona w budowie czyli strona, której tak naprawdę nie ma. Natrafić na nią można rzadziej niż kilka lat temu, wciąż jednak się pojawia, co gorsza nawet w przypadku stron firmowych. Jeśli jesteś osobą odpowiedzialną za utrzymanie i funkcjonowanie strony WWW swojej firmy przeczytaj, dlaczego najlepiej unikać stosowania tego typu przejściowych rozwiązań i co zrobić, gdy jednak nie udało się w terminie przygotować serwisu, a firmowa domena już działa.
Czasami jednak zdarza się, że strona nie jest gotowa. Co wtedy należy zrobić? Właściwym rozwiązaniem jest tymczasowa strona-wizytówka. Co powinna zawierać dobra strona tymczasowa?
Powinniśmy pamiętać o kilku podstawowych elementach:
Dane kontaktowe - poza nazwą i logo firmy to podstawowe informacje, jakie muszą się na takiej stronie znaleźć. Im więcej danych teleadresowych i kontaktowych tym lepiej. Użytkownik, którego brak strony nie odstraszy, będzie wiedział, jak się z nami skontaktować.
Krótki opis działalności - oczywiście nikt nie wymaga, aby na stronie wizytówce znajdowała się pełna oferta firmy, ale dwa lub trzy zdania na ten temat powinny się znaleźć. Można je umieścić pod logo i nazwą firmy. Dzięki temu można łatwo określić profil i rodzaj firmy.
Informacja o uruchomieniu właściwej witryny - taka informacja sprawia właścicielom serwisów najwięcej kłopotu i tej informacji najczęściej brakuje. Dobrze jednak zadać sobie trochę trudu i choćby z grubsza określić datę pojawienia się finalnej wersji witryny, na przykład "do końca marca 2007 roku". Podając datę startu strony należy pamiętać, by była ona realna. Jeżeli napiszemy, że nowa strona będzie działała "5 marca 2007" i nie uda nam się tej daty dotrzymać, to znowu wracamy do punktu wyjścia: internauci mogą czuć się urażeni i traktowani przez firmę niepoważnie i nieprofesjonalnie.
Niedziałająca lub źle działająca strona może narazić firmę na trudne do naprawienia straty - może podważyć zaufanie obecnych i potencjalnych klientów. Warto do takich "wizerunkowych" strat po prostu nie dopuszczać, tym bardziej, że nie jest to takie trudne.
Życzymy więc samych działających i aktualnych stron WWW.
W Dragon's Den wszystko było wyreżyserowane. Nasz projekt był z góry łatwy do określenia, że nie wiadomo, o co nam chodzi i nie umiemy tego zaprezentować - mówi Dziennikowi Internatów uczestnik Dragon's Den, Ziemowi Gólski, który odpadł z programu, ponieważ nikt nie zrozumiał jego projektu. więcej
Kilka dni temu publikowaliśmy treść listu Radia Wolne Media do ZPAV w sprawie próby pobrania przez pracownika tej instytucji opłat za korzystanie z utworów na licencji Creative Commons. Sprawie przyjrzeliśmy się bliżej, wysyłając do ZPAV-u prośbę o komentarz. Przy okazji zadaliśmy też pytanie, czy ZPAV stara się dotrzeć do producentów, w obronie których pobiera opłaty. więcej
Ochrona, jaką daje interpretacja indywidualna, obowiązuje nawet po doręczeniu zmienionej interpretacji. Niestety nie zawsze oznacza to zwolnienie z obowiązku zapłaty podatku. Tak pełnej ochrony nie uzyskają osoby, które zrealizowały sytuację opisaną we wniosku o wydanie interpretacji jeszcze przed jej doręczeniem. Jednak i one mogą spać spokojniej, gdyż nie grozi im postępowanie karne skarbowe czy konieczność płacenia odsetek za zwłokę. więcej
Od jakiegoś czasu abonenci telewizji satelitarnej n są nękani bardzo uciążliwą reklamą emitowaną zaraz po każdym uruchomieniu dekodera. Reklama ma formę planszy zastępującej właściwy obraz i zachęcającej do skorzystania z oferty wypożyczalni VOD operatora - pisze Czytelnik Dziennika Internautów. więcej