Roboty coraz częściej zostają zatrudniane na stanowiskach, które do tej pory kojarzyły się tylko z ludźmi. Bywają już sprzedawcami, kelnerami i opiekunami osób niepełnosprawnych. Jakby tego było mało, możliwe jest już stworzenie robota z bardzo... ludzką twarzą.
Przykładem robota-pracownika, może być wyprodukowany przez firmę Tmsuk robot o wdzięcznej nazwie "Ubiko". Ta mierząca ponad 1,1 metra wysokości maszyna jest wyposażona w "kocią" głowę, kamerę, czujniki podczerwieni i brzmiący nieco nosowo głos. Może pracować jako kelner lub przewodnik. Dzięki projektorowi na głowie potrafi wyświetlać filmy.
Ubiko jest warty 255 tys. USD, ale można go też wynająć, co kosztuje 890 USD za 2 godziny. Wysokie ceny nie odstraszają jednak klientów. W przyszłym miesiącu robot zostanie zatrudniony jako sprzedawca w sklepie z telefonami komórkowymi. Trzy maszyny zostały już sprzedane do szpitala, gdzie pracują jako całodobowi przewodnicy i recepcjoniści. Roboty zaopatrzono w panel dotykowy, który pozwala na wskazanie robotowi gdzie dana osoba chce się udać. Zaprogramowano również formuły powitalne.
Wspomnieliśmy już o roli robotów w szpitalach, ale dodajmy, że nie musi się ona sprowadzać do pracy na stanowisku recepcjonisty. Przykładowo w Yale prowadzono badania na temat wpływu kontaktu z robotami na dzieci autystyczne. Okazuje się, że pewne stałe zachowania powtarzane mechanicznie przez roboty mogą sprawić, że dziecko zainteresuje się maszyną. To skupienie uwagi na robocie może stanowić przyczynek do nawiązania kontaktu z resztą świata.
Szczególnie dobre rezultaty w leczeniu wspomaganym robotami można zaobserwować u pacjentów po udarze mózgu. W nowojorskim szpitalu Burke Rehabilitation Hospital prowadzone są badania z maszyną będącą połączeniem robota-rehabilitanta i gry wideo. W czasie gry robot kieruje ramieniem chorego kiedy ten nie jest w stanie wykonać jakiegoś ruchu joystickiem. Po pewnym czasie zakres ruchów jakie osoba może wykonać, zwiększa się.
Coraz częściej roboty sprawdzają się również w opiece nad osobami starszymi, i co ciekawe, osoby te akceptują sztucznych asystenów. Stereotyp starszego człowieka, który buntuje się przeciwko nowinkom technicznym, w tym przypadku sie nie sprawdza.
...i mają ludzką twarz
W świecie robotów nie brakuje też odkryć przełomowych i jednocześnie... kontrowersyjnych. Uwagę mediów na imprezie APEC Summit przykuł robot stworzony przez Davida Hansona. Ten przedsiębiorca zanim zajął się robotyką, pracował jako artysta u Disneya. Jego robot nazywany Albertem Einsteinem posiada bardzo realistyczną twarz wykonaną z tworzywa o nazwie Frubber, które do złudzenia przypomina ludzką skórę.
Głowa robota ma twarz zapożyczoną od znanego uczonego i stąd też jego nazwa. Wszystkie części poniżej szyi wyglądają już "jak jak u robota", ale to chyba jeszcze bardziej przeraża. Ludzie którzy widzieli Alberta dzielą się na dwa obozy - są zachwyceni lub przerażeni. Całe przedsięwzięcie widziane jest przez niektórych jako.. artystyczna prowokacja. Czy to rzeczywiście może przerażać? Oceńcie państwo sami. Zdjęcia i filmy z robotem można zobaczyć na stronie hansonrobotics.com.
Czytając te wszystkie doniesienia nie można się oprzeć wrażeniu, że zgodnie z prognozami niektórych futurologów, po erze komputerów nadejdzie era robotów. Bariery robotyki co jakiś czas są coraz szybicej przełamywane. Przykładowo jeszcze niedawno robotom zarzucano, że mogą poruszać się tylko na kółkach, ale dwa miesiące temu Toyota zaprezentowała już mechaniczną, podskakującą nogę. Kolejne przeszkody, mogą zostać przełamane już jutro.
W Dragon's Den wszystko było wyreżyserowane. Nasz projekt był z góry łatwy do określenia, że nie wiadomo, o co nam chodzi i nie umiemy tego zaprezentować - mówi Dziennikowi Internatów uczestnik Dragon's Den, Ziemowi Gólski, który odpadł z programu, ponieważ nikt nie zrozumiał jego projektu. więcej
Kilka dni temu publikowaliśmy treść listu Radia Wolne Media do ZPAV w sprawie próby pobrania przez pracownika tej instytucji opłat za korzystanie z utworów na licencji Creative Commons. Sprawie przyjrzeliśmy się bliżej, wysyłając do ZPAV-u prośbę o komentarz. Przy okazji zadaliśmy też pytanie, czy ZPAV stara się dotrzeć do producentów, w obronie których pobiera opłaty. więcej
Ochrona, jaką daje interpretacja indywidualna, obowiązuje nawet po doręczeniu zmienionej interpretacji. Niestety nie zawsze oznacza to zwolnienie z obowiązku zapłaty podatku. Tak pełnej ochrony nie uzyskają osoby, które zrealizowały sytuację opisaną we wniosku o wydanie interpretacji jeszcze przed jej doręczeniem. Jednak i one mogą spać spokojniej, gdyż nie grozi im postępowanie karne skarbowe czy konieczność płacenia odsetek za zwłokę. więcej
Od jakiegoś czasu abonenci telewizji satelitarnej n są nękani bardzo uciążliwą reklamą emitowaną zaraz po każdym uruchomieniu dekodera. Reklama ma formę planszy zastępującej właściwy obraz i zachęcającej do skorzystania z oferty wypożyczalni VOD operatora - pisze Czytelnik Dziennika Internautów. więcej