Łagodne antypirackie prawo w Kanadzie już jest nadużywane

09-01-2015, 14:20

Kanada wprowadziła łagodne i ciekawe prawo antypirackie. Niestety firmy z branży antypirackiej już próbują go nadużywać, aby zastraszać ludzi i wyciągać od nich pieniądze.

Na początku tego tygodnia pisałem w Dzienniku Internautów o interesującym prawnym rozwiązaniu, które zostało wprowadzone w Kanadzie w celu ograniczania piractwa.

To rozwiązanie nosi nazwę notice-and-notice. Polega na tym, że posiadacze praw autorskich mogą zgłaszać dostawcom internetu (ISP) wykryte przypadki piractwa w ich sieciach. ISP ma wówczas obowiązek przesłania do swojego abonenta wiadomości od posiadacza praw autorskich. Nie dochodzi do żadnego karania abonenta albo do ujawniania jego danych. Po prostu operator ma obowiązek przesłać antypirackie ostrzeżenie, które ma działać edukacyjnie. 

Takie rozwiązanie jest stosunkowo łagodne i jest naprawdę obliczone na edukację. Niestety jedna firma z branży antypirackiej już zaczęła nadużywać tego środka, aby zastraszać abonentów, wprowadzać ich w błąd i wyciągnąć od nich pieniądze. Jak to możliwe?

Prawo łagodne, ale z luką

Prawo dotyczące systemu notice-and-notice nie określa treści wiadomości, jaką operator ma obowiązek przesłać abonentowi. Treść tej wiadomości ustala posiadacz praw autorskich. Już wcześniej eksperci obawiali się, że firmy antypirackie mogą tak formułować wiadomości, aby zachęcać ludzi do jakiejś płatnej ugody lub przynajmniej porządnie ich zastraszyć. 

Te obawy się ziściły. Znany kanadyjski prawnik Maichel Geist opublikował na swoim blogu treść wiadomości, jakie rozsyła antypiracka firma Rightscorp. To dobrze znana i nieraz opisywana w DI firma z USA, której działalność wzbudza wiele kontrowersji i mimo to wciąż jest niedochodowa. Rightscorp najwyraźniej weszła na rynek kanadyjski, by wykorzystać nowe prawo dla swoich celów.

"Zautomatyzowany system ugód"

Wiadomości rozsyłane przez Righstcorp zawierają informację, że odbiorca wiadomości jest narażony na odszkodowania w wysokości 150 tys. dolarów za każde udostępniane w sieci dzieło. W rzeczywistości prawo kanadyjskie ogranicza wysokość odszkodowań do 5 tys. dolarów za wszystkie naruszenia (jeśli naruszenie nie miało charakteru zarobkowego). Wiadomość od Righstcorp zawiera odniesienia do ustaw amerykańskich, podczas gdy Kanada ma swoje własne prawo. 

Ponadto wiadomość od Righstcorp zawiera link do "zautomatyzowanego systemu ugód", który pozwala na zawarcie ugody już za 20 dolarów! Wygląda na to, że Righstcorp próbuje wyciągać od ludzi pieniądze, strasząc ich takimi odszkodowaniami, które wcale im nie grożą. 

W wiadomości od Righstcorp przemilczano też fakt, że żadne dane abonenta nie są automatycznie przekazywane do posiadaczy praw autorskich. Poniesienie odpowiedzialności jest więc wysoce niepewne, ale antypiraci starają się zrobić wrażenie, że jest inaczej. 

Trzeba mówić jak jest

Maichel Geist uważa, że takie zachowanie Righstcorp po prostu psuje system notice-and-notice. W założeniach miało to być łagodne narzędzie edukacyjne, a staje się ono narzędziem zarobkowego zastraszania. Prawnik proponuje tymczasowe rozwiązanie problemu. Dostawcy internetu (ISP) mogliby dołączać do przekazywanych wiadomości swoje własne objaśnienia. Mogliby jasno informować, że dane abonenta nie zostały nikomu przekazane. Prawo tego nie zabrania. 

Lepszym rozwiązaniem byłoby wprowadzenie prawnych regulacji dotyczących treści powiadomień. Wcześniej mogło się wydawać, że nie będzie to konieczne. Niestety praktyka pokazuje, że jeśli antypiraci mogą nadużyć prawa w celu zarobkowego zastraszania, po prostu będą go nadużywać. 

Czytaj także: W roku 2014 polscy internauci na dobre poznali copyright trolling. Niestety


  
znajdź w serwisie


RSS - Wywiad
Wywiad  
RSS - Interwencje
RSS - Porady
Porady  
RSS - Listy
Listy  
« Październik 2020»
PoWtŚrCzwPtSbNd
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
262728293031