E-palenie mniej szkodliwe. Dowody dostarcza... koncern tytoniowy!

27-04-2015, 09:51

Z badań jednego z największych amerykańskich koncernów tytoniowych wynika, że papierosy tradycyjne zawierają około 1500 razy więcej substancji szkodliwych i potencjalnie szkodliwych od e-papierosów.

reklama esmoking world zdjęcia rtg płuc

Rysunek 1.  E-papierosy to używka nowej generacji dla ludzi, którzy z powodu uzależnienia od nikotyny wypalają codziennie po kilkanaście, kilkadziesiąt papierosów...

E-papierosy od 2008 są coraz silniejszą konkurencją dla firm tytoniowych. W dobie Internetu na temat e-papierosów krążyło wiele legend i mitów, jak np. że w płucach użytkownika e-papierosa powstaje zbiornik wody, a urządzenie jest źródłem wirusów komputerowych. Pod koniec zeszłego roku pojawiła się fala artykułów opisujących badania japońskich naukowców, którzy mieli podobno odkryć, że e-papierosy są bardziej szkodliwe od papierosów tradycyjnych. W rzeczywistości cytowani Japończycy stwierdzili w e-papierosowym aerozolu wysokie stężenie tylko jednego z blisko 6.000  związków występujących w dymie tytoniowym i to w jednym z urządzeń, którego grzałki została przegrzana i prawie spalona. Kto nie zadał sobie trudu by dotrzeć do oryginalnych wyników badań, nigdy nie miał szansy dowiedzieć się, że sami Japończycy przyznali, iż w większości przebadanych przypadków e-papierosy wytwarzały mniej szkodliwych substancji niż papierosy tradycyjne. Podobne wyniki uzyskali również polscy naukowcy w 2013 roku badający e-papierosy i płyny nikotynowe dostępne w Polsce. Ujawnili oni, że e-papierosy stanowią również znikome zagrożenie tzw. biernego palenia.

 

Niezdrowe, ale mniej szkodliwe

- Kiedy mówimy o ocenie szkodliwości, zagrożenia, jakim może być e-papieros musimy zawsze odnosić się do poziomu tych samych parametrów dla dymu tytoniowego i papierosów tradycyjnych. Tak są też prowadzone rzetelne badania naukowe. E-papierosy to nie jest odżywka, ale produkt  dla ludzi, którzy z powodu uzależnienia od nikotyny wypalają codziennie po kilkanaście, kilkadziesiąt papierosów...  – mówi Jerzy Jurczyński z eSmoking Association. Dodaje, że stosując te kryteria nawet koncerny tytoniowe muszą przyznać, że potencjalna szkodliwość e-papierosów dla zdrowia w porównaniu do klasycznego tytoniu jest minimalna. Przykładem takiego właśnie porównania e-papierosów i papierosów tradycyjnych są badania przeprowadzone w 2014 roku przez zespół badaczy koncernu Lorillard Tobacco opublikowane w specjalistycznym magazynie Regulatory Toxicology and Pharmacology. Wykazały one bez żadnych wątpliwości, że w aerozolu e-papierosa znajduje się około 1500 razy mniej badanych szkodliwych i potencjalnie szkodliwych składników w porównaniu  z dymem tytoniowym.  Naukowcy koncernu zbadali zawartość ponad 50 substancji HPHC z „czarnej listy” Amerykańskiej Agencji ds. Żywności i Leków (FDA), które są główną przyczyną  nowotworów u palaczy. Badaniom poddano 800 próbek dymu tytoniowego i aerozolu wytwarzanego w e-papierosach.  Wyniki badań Lorillard są zgodne z poglądami niezależnych naukowców, którzy zgodnie przyznają, że potencjalne znaczenie e-papierosów dla zdrowia publicznego jest ogromne. Zdaniem  prof.  Konstantinosa E. Farsalinosa z Aten, który przeprowadził badania na grupie ponad 19.000 użytkowników e-papierosów, korzyści dla zdrowia wynikające z odstawienia papierosów tradycyjnych są istotne, zwłaszcza dla tych, którzy całkowicie zrezygnowali z palenia tytoniu na rzecz elektronicznej używki. Z kolei wyniki badań opublikowanych w czerwcu 2014 przez Nicotine & Tobacco Research  pokazują, że stosowanie e-papierosów w zamkniętych pomieszczeniach nie naraża osób w otoczeniu e-palacza na bierne działanie toksycznych produktów spalania obecnych w dymie papierosowym. Bierne narażenie na nikotynę w powietrzu powodowane przez e-papierosy jest 10-krotnie (!) mniejsze, niż w przypadku papierosów tradycyjnych.

 

artykul w gazecie reklama esmoking world

Rysunek 2.  Papierosy tradycyjne zawierają około 1500 razy więcej substancji szkodliwych i potencjalnie szkodliwych od e-papierosów

 

Nikotyna uzależnia, dym tytoniowy zabija

Podstawowym źródłem niższej szkodliwości e-papierosów jest zasada ich działania. Nie zachodzi w nich proces spalania tytoniu generujący tlenek węgla i dziesiątki związków toksycznych. W urządzeniu podgrzewany jest płyn zawierający nikotynę wysokiej czystości (stosowanej przez renomowanych producentów), który w postaci aerozolu jest inhalowany przez użytkownika. - W e-papierosach nikotyna znajduje się w parze, a nie w dymie tytoniowym, więc liczba szkodliwych substancji ogranicza się tylko do tych występujących w roztworze samej nikotyny – piszą w swoim raporcie na temat e-papierosów z 2014 roku brytyjscy naukowcy z Royal College of Physicians. Podobnego zdania jest większość ekspertów. W świetle dotychczasowych badań brak jest dowodów na rakotwórcze działanie czystej nikotyny. - Paradoksalnie palacze sięgają po tradycyjne papierosy ze względu na nikotynę, która jest substancją uzależniającą, ale to co ich zabija, to substancje rakotwórcze, tlenek węgla i inne toksyny, które znajdują się w dymie tytoniowym – mówi dr Michał Kozłowski z eSmoking Institute, który od 2013 roku prowadzi we współpracy z niezależnymi instytucjami naukowymi analizy chemiczne płynów nikotynowych do e-papierosów.  Eksperci szacują, że e-papierosy są szansą na ograniczenie negatywnych następstw palenia. W styczniu br. ponad 120. lekarzy, pracowników opieki zdrowotnej i naukowców z 10 krajów w ramach inicjatywy MOVE opublikowało petycję wzywającą środowisko medyczne do wzbogacania wiedzy naukowej na temat e-papierosów. - E-papierosy są co najmniej 95 do 99% bezpieczniejsze niż palenie tytoniu – napisali w petycji lekarze i naukowcy. W maju 2014 r. kilkudziesięciu naukowców z całego świata, w tym wielu autorów badań,  wystosowało list otwarty do Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) dotyczący papierosów elektronicznych. - E-papierosy to „mniejsze zło” i już teraz wiadomo, że są o wiele bezpieczniejsze dla zdrowia, niż ich tradycyjne odpowiedniki - napisali w swoim liście.

 

Czy koncerny odzyskają palaczy?

Jak więc wytłumaczyć ogromną liczbę informacji i publikacji prasowych na temat rzekomej szkodliwości e-papierosów większej od papierosów tradycyjnych? - Kontrowersje i medialna wrzawa wokół tematu e-papierosów pojawiły się wraz ze wzrostem wartości tego rynku. E-papierosy używa dzisiaj ponad 1 mln Polaków, a 32% wszystkich palaczy deklaruje zainteresowanie tego typu produktem. Systematycznie spada sprzedaż tradycyjnych papierosów. – wyjaśnia Jerzy Jurczyński z eSmoking Association. Zdaniem analityków w perspektywie 10 najbliższych lat konsumpcja e-papierosów może stanowić na rynkach rozwiniętych nawet 50% wielkości rynku wyrobów tytoniowych.  - E-papierosy w ciągu kilku krótkich lat naruszyły równowagę na rynku produktów dla palaczy, jaką od lat utrzymywały koncerny tytoniowe i firmy farmaceutyczne oferujące środki tzw. nikotynowej terapii zastępczej zaspokajające głód nikotynowy – dodaje Jurczyński.  Zwraca szczególną uwagę na fakt, że niektóre koncerny planują wkrótce wprowadzić na rynek europejski własne produkty oparte na technologii podgrzewania tytoniu, które mają przejąć konsumentów e-papierosów.  Jak stwierdza raport Reutersa z marca 2015, wielkie koncerny tytoniowe domagają się ścisłej kontroli e-papierosów, długich ostrzeżeń zdrowotnych, zmniejszenia asortymentu produktów i naukowych wymogów badawczych, które dla wielu mniejszych firm byłby barierą wejścia na rynek. W listopadzie 2014 przedstawiciele Philipp Morris zaapelowali również o nałożenia na e-papierosy podatku akcyzowego. Branża e-papierosowa widzi potrzebę wielu ograniczeń (np. zakaz sprzedaży nieletnim) i standardów jakościowych, ale większość postulatów przemysłu tytoniowego odbiera jako próbę „uduszenia” rynku e-papierosów rękami polityków i rządów poszczególnych krajów. – Propaganda wykorzystująca wyniki badań naukowych potwierdzających, że „e-papierosy nie są zdrowe” ma kluczową rolę zapisaną w scenariuszy lobbystów. Adresatami tych komunikatów są politycy, urzędnicy i zwykli palacze, a celem zburzenie zaufania do produktu, jakie przez ostatnie 7 lat budowały wszystkie niezależne firmy e-papierosowe  – przestrzega Jerzy Jurczyński z eSmoking Association. Dlaczego badania Lorillard, w przeciwieństwie do wielu innych raportów naukowych, nie zostały opublikowane w mediach, które mają szanse dotrzeć do polskich decydentów i palaczy? Prawdopodobnie dlatego, że bez cienia żadnych wątpliwości potwierdzają, iż  papierosy tradycyjne zawierają zdecydowanie więcej substancji szkodliwych i potencjalnie szkodliwych od e-papierosów…

podatki reklama esmoking world

Rysunek 3. 32%  palaczy w Polsce deklaruje zainteresowanie e-papierosami.  Systematycznie spada sprzedaż tradycyjnych papierosów


Następny artykuł » zamknij

Ochrona oczu podczas pracy

Źródło: Artykuł sponsorowany eSmokingWorld.com
To warto przeczytać














  
znajdź w serwisie

RSS  



kalkulator OC mfind


Aplikacja InPost Mobile

zabawki dla dzieci

RSS - Wywiad
Wywiad  
RSS - Interwencje
RSS - Porady
Porady  
RSS - Listy
Listy  

idealdesign.pl - meble designerskie
« strona główna  -  do góry ^
Serwisy specjalne: