Co z internetem w czasie olimpiady?

09-05-2008, 07:02

Chiny po raz kolejny zapewniły, że media w czasie Igrzysk Olimpijskich będą cieszyły się pełną wolnością. Mało kto jednak wierzy w te deklaracje, gdyż nie padają one po raz pierwszy.

Do Igrzysk Olimpijskich w Pekinie pozostały raptem trzy miesiące, a wciąż nie ma jasności, jaką dokładnie politykę względem internetu podczas wydarzeń sportowych realizować będą władze Państwa Środka.

Po tym, jak ogień olimpijski "zdobył" najwyższą górę świata - Mount Everest (jednocześnie święte miejsce dla Tybetańczyków), Chiny oświadczyły, że nie mogą zagwarantować, że nie będą cenzorować internetu w czasie olimpiady. Jednocześnie jednak zapewniły, że wszystkie media będą cieszyły się pełną wolnością, jeśli chodzi o możliwość relacjonowania wydarzeń sportowych.

Minister Technologii Chin Wan Gang stwierdził, że jego państwo jest i będzie bardzo ostrożne, jeśli chodzi o Chiny. Dlatego też nie wszystkie serwisy internetowe są w Państwie Środka dostępne. Wan podkreślił także, że w trosce o młodych ludzi pewne "niezdrowe" serwisy nie są osiągalne. Przypadkiem zupełnie ich tematyka dotyczy Tybetu, grupy religijnej Falun Gong czy łamania praw człowieka. Nie był w stanie stwierdzić, które serwisy będą obserwowane bądź zamykane w czasie Igrzysk.

Swoje zaniepokojenie wyraził także amerykański Departament Stanu. Jego rzecznik powiedział, że ma nadzieję, że podczas Igrzysk wszyscy ludzie w Chinach będą mieli zapewniony dostęp do informacji, także w formie elektronicznej. Jego zdaniem powinno to dotyczyć zarówno mieszkańców Państwa Środka, jak i turystów, którzy przybyli z myślą o olimpiadzie.

Chiny bronią się jednak argumentując, że wszystkie państwa, nawet rozwinięte, kontrolują internet i to, co jest w nim dostępne. Faktem jest, że niektóre kraje uniemożliwiają dostęp do niektórych serwisów. Żadne z rozwiniętych nie robi tego jednak w aż takim stopniu.

Po raz kolejny Chiny zapewniają, że zrobią wszystko, co w ich mocy, by zapewnić swobodny dostęp do informacji zamieszczonych w internecie. Brzmi to zupełnie tak, jakby nikt w Pekinie nie miał żadnego wpływu na to, jakie strony można oglądać, a jakich nie. Nacisk ze strony innych państw jest zbyt słaby, by móc wywrzeć jakąkolwiek presję na Chiny. Igrzyska to bowiem kolejny doskonały sposób na zarobienie grubych pieniędzy.


Źródło: Reuters
  
znajdź w serwisie


RSS - Wywiad
Wywiad  
RSS - Interwencje
RSS - Porady
Porady  
RSS - Listy
Listy  
« Lipiec 2020»
PoWtŚrCzwPtSbNd
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
2728293031