SaveUp: Chcemy dać użytkownikowi wolność i szybkość kupowania

08-09-2011, 18:29

O aplikacji mobilnej SaveUp, która umożliwia zakup przedmiotów po zeskanowaniu ich aparatem smartfona, opowiada Arek Skuza.

Adrian Nowak, Dziennik Internautów: SaveUp pozwala na zakup przedmiotów, które mamy już w zasięgu ręki (telefonu). Wyjaśnijmy czytelnikom, że chodzi o skanowanie aparatem smartfona np. kodów kreskowych książek, po czym aplikacja serwuje najlepsze oferty ze sklepów internetowych. Co wyróżnia was tutaj spośród narzędzi oferowanych przez porównywarki cenowe czy Allegro?

Arek Skuza, SaveUp: Kod kreskowy jest do bani :)! Nie daje wolności użytkownikowi. Jeśli nie ma kodu kreskowego, użytkownik nie może kupić produktu. Dla nas najważniejsze jest, aby użytkownik mógł kupić produkt tam, gdzie chce! Zatem SaveUp oparty jest o technologię rozpoznawania obrazu, robisz zdjęcie produktu i kupujesz produkt. Czyli jeśli np. produkt jest na plakacie robisz zdjęcie i kupujesz. Jeśli jest na reklamie w gazecie, robisz zdjęcie i kupujesz. Wyobraź sobie recenzję książki w Gazecie Wyborczej, czytasz, chcesz mieć książkę. To jest dla nas najważniejsze, że chcesz tę książkę kupić teraz. Więc robisz zdjęcie okładki książki, która jest przy recenzji i kupujesz. Kod kreskowy nie jest potrzebny. Wolność polega na oderwaniu się od niego. Allegro, wielka potężna firma, do której mam szacunek, nie jest naszym konkurentem.

Sonda
Korzystasz ze smartfona podczas zakupów?
  • Tak
  • Nie
wyniki  komentarze

Pomysł na aplikację zrodził się z potrzeby czy może raczej umiejętnej obserwacji rynku?

Pomysł na SaveUp zrodził się z potrzeby chwili. Mieszkając w USA, kupowałem dużo książek, płyt CD, oprogramowania komputerowego. Zwykle z braku czasu dokonywałem zakupów w popularnych marketach, nie myśląc nad różnicami cenowymi. Z czasem odkryłem, że te same produkty bardzo często są tańsze, jeżeli zamawiać je przez internet. Naturalnie zacząłem więc porównywać w sieci ceny oferowane przez różne sklepy. Okazało się, że wielu sprzedawców w marketach było skłonnych udzielić rabatu na swoje produkty, gdy pokazywało się im, że u konkurencji jest taniej. Nie raz zabierałem więc smartfona do sklepu, by móc porównywać oferty. I tak zrodził się pomysł. Później, już w Polsce, nawiązałem kontakty z inwestorami. Znaleźliśmy się wśród laureatów konkursu Global Startup Challenge. Następnie związaliśmy swoją przyszłość z funduszem Group.

Skąd czerpiecie dane dotyczące najlepszych ofert zakupu danego przedmiotu? Możecie zdradzić nazwy konkretnych firm?

Po prostu podpisujemy kontrakty ze sklepami internetowymi, które integrujemy z naszymi bazami danych. Współpracujemy z ponad czterdziestoma sklepami internetowymi w Polsce takimi, jak Weltbild, Znak, Helion, Prószyński, Nexto i wieloma innymi.

Jaką gwarancję mają użytkownicy, że są to rzeczywiście najtańsze oferty ze sklepów internetowych? A może nie są?

Nie jesteśmy porównywarką cen (początkowo chcieliśmy nią być). Chcemy dać użytkownikowi wolność i szybkość kupowania. Kupujesz tam, gdzie chcesz. Widzisz coś, robisz zdjęcie i kupujesz. Szybkość. Chcemy pomóc użytkownikom - nie muszą pamiętać, co widzieli, jeśli tylko chcą mieć to, co widzieli, mogą zrobić zdjęcie i kupić. To jest to!

Obecnie zarabiacie na prowizjach. Dotyczy to wszystkich przedmiotów?

Tak, ale nasz model to freemium, zatem prowizja nie jest jedynym źródłem przychodu.

Jak duże są to prowizje?

Nie mogę udzielić odpowiedzi, chroni nas tajemnica handlowa.

Macie już jakieś pomysły na zarabianie również w inny sposób?

Tak, w chwili obecnej nie mogę jeszcze nic powiedzieć. Pracujemy nad tematem.

Część udziałów SaveUp należy do SpeedUp Venture Capital Group. Współpraca z inwestorem przebiega tak, jak się spodziewaliście?

Tak, ale to dlatego, że działa między nami a inwestorem chemia. Po prostu super nam się rozmawia. Najzwyklej rzecz ujmując, gadamy o wszystkim w luźny sposób, a jednocześnie zachowujemy relację inwestor - firma. Jest cool. Jestem zadowolony i SpeedUp nie odbiera nam powietrza w działaniu, mamy mnóstwo miejsca na samodzielność. Bartek Gola, Prezes Funduszu, doskonale wie, kiedy przycisnąć, a kiedy podyskutować i dać luz.

Poszukujecie mimo wszystko kolejnych źródeł finansowania?

Tak. Działamy w tę stronę. Nasza technologia wygrała europejski konkurs hack4europe. Stworzyliśmy aplikację (art4europe.com). Zostaliśmy wybrani jako jeden z pięćdziesięciu najlepszych startupów w Europie (konkurs startupweek2011.com). Capitalonstage.com zaprosił nas do rozmów z inwestorami. Zostaliśmy zakwalifikowani do TechCrunch Disrupt. Wreszcie zostaliśmy zaproszeni na śniadanie i konferencję prasową do Pana Premiera Pawlaka. Wszystkie te wydarzenia same pchają nas w stronę ekspansji na świat.

Opracowujecie przy okazji swojej aplikacji również technologię rozpoznawania obiektów, którą licencjonujecie innym firmom. Jak duże jest zainteresowanie tego typu innowacjami?

Istnieje popyt na tę technologię i jest on naprawdę duży.

Jakie są najciekawsze przykłady biznesowego wykorzystania takiej technologii?

Jest ich miliony, rozpoznawanie produktów, które nosimy na sobie (torebki, koszule, buty), rozpoznawanie reklam, ożywianie reklamy, rozpoznawanie samochodów, dzieł sztuki, przedmiotów zaginionych. Technologia ma ogromny potencjał. Jednocześnie trzeba się cholernie napocić, aby ten potencjał wykorzystać i spożytkować.

Aplikacja SaveUp na smartfonie
fot. - Aplikacja SaveUp na smartfonie
Obecnie SaveUp pozwala na skanowanie całej gamy przedmiotów wyposażonych w kody kreskowe, a w przyszłości chcecie rozszerzyć to do niemal dowolnych obiektów. Rozpoznawanie jakich produktów sprawia największe problemy (poza lustrami i szybami)?

Dodam, że nie opieramy się o kody kreskowe. Nie potrzebujemy ich. Skaner kodów kreskowych to proste rozwiązanie, nie zaawansowane technologicznie. Wyzwaniem są wszelkie przedmioty, które wyglądają niemal identycznie, ale różnią się specyfikacją techniczną, na przykład telewizory, laptopy, pralki.

Jaki jest margines błędu algorytmu podczas rozpoznania np. okładki książki? Jakie są proporcje między trafionymi i błędnymi rozpoznaniami?

Rozpoznawalność w naszej technologii zależy od dwóch czynników, od sprawności algorytmu i od jakości zdjęć. Niestety mnóstwo czasu i pieniędzy inwestujemy w poprawę jakości baz danych, ponieważ polskie sklepy internetowe nie przywiązują większej uwagi do jakości zdjęć, jakie się u nich znajdują. Skuteczność technologii, którą opracowaliśmy, sięga 92%. Niska jakość zdjęć może ten wskaźnik znacznie obniżyć. Stąd bardzo dużo energii wkładamy w algorytm, ale także w powiększenie jakości baz danych.

Jakich nowości mogą się spodziewać w najbliższej przyszłości wasi użytkownicy?

Rozszerzenia bazy produktów o muzykę, filmy, gry.


Źródło: DI24.pl
Przepisy na coś słodkiego z kremem Nutella
  
znajdź w serwisie


RSS - Wywiad
Wywiad  
RSS - Interwencje
RSS - Porady
Porady  
RSS - Listy
Listy