Facebook i Zynga pozwane za naruszenia prywatności

20-10-2010, 13:50

Przekazywanie ID użytkowników Facebooka do firm reklamowych nie mogło bardzo zaszkodzić jego użytkownikom, ale do sądów trafiły już pozwy przeciwko firmom Facebook i Zynga. To kolejne echa artykułu Wall Street Journal o "naruszeniach prywatności" na Facebooku.

Przedwczoraj w Dzienniku Internautów pisaliśmy o ustaleniach gazety Wall Street Journall, która podała, że dostawcy aplikacji na Facebooku przekazywali numery ID użytkowników firmom zajmującym się reklamą internetową i tworzeniem profili internautów.

Facebook opublikował już swoje oświadczenie w tej sprawie. Wynika z niego, że rzeczywiście doszło do naruszenia polityki prywatności, ale odbyło się to w większości przypadków bez wiedzy dostawców aplikacji. Zdaniem przedstawicieli Facebooka trudno też mówić o "naruszeniu prywatności" w sytuacji, gdy ujawniono jedynie numery, które pozwalają na podgląd publicznie dostępnych informacji.

>>> Czytaj: Facebook: naruszenie prywatności było, ale niechcący

Trzeba jednak przyznać, że tekst WSJ wywołał dość dużo paniki i najwyraźniej wiele osób sądzi, że doszło do poważnego naruszenia. Jak podaje prowadzony w ramach WSJ blog Digits, pozwy przeciwko Facebookowi i firmie Zynga wpłynęły do sądów w Kalifornii i Rhode Island. 

Mieszkanka Kalifornii oskarżyła Zyngę o przekazanie danych osobowych firmom trzecim "dla znacznego zysku". Ten pozew wpłynął do sądu w poniedziałek po południu. Zdaniem autorki pozwu Zynga naruszyła federalne prawa ochrony danych w komunikacji elektronicznej. Drugi pozew złożony do sądu okręgowego w Rhode Island dotyczy Facebooka i naruszenia, które miało miejsce wcześniej. Pozew został zaktualizowany w poniedziałek i ujęto w nim także ostatni incydent. Obydwa pozwy odwołują się do tekstu w WSJ (zob. Digits, Facebook and Zynga Face Lawsuits over Privacy Breach).

Facebook uważa, że pozwy są bezpodstawne i będzie walczył w sądzie. Z tych pozwów najprawdopodobniej nie wynikną większe problemy lub konieczność płacenia odszkodowań. Sam fakt ich złożenia pokazuje jednak, że wpływ tekstu w WSJ na wizerunek serwisu był znaczny. 

Nie ma powodów do paniki

Czy wykryte przez WSJ naruszenie rzeczywiście było poważne? Z pewnością nie bardzo poważne. Większość specjalistów uważa, że WSJ wyolbrzymił problem. Samo używanie terminu "naruszenie prywatności" rodzi dyskusje. Nie można jednak powiedzieć, że absolutnie nic się nie stało.

David Kirkpatrick, autor książki The Facebook Effect, pisze w serwisie The Daily Beast, że teoretycznie można skorelować ID Facebooka z innymi danymi, aby zdobyć więcej informacji o danej osobie. Nie ma jednak 100% pewności, że ktokolwiek to zrobił. Było to niezamierzone, a Facebook przekonawszy się o problemie podjął starania w celu jego eliminacji i nawet wyłączył na pewien czas wybrane aplikacje.

Termin "naruszenie prywatności Facebooka" wydaje się zbyt mocny, gdyż sugeruje celowe działanie serwisu szkodzące użytkownikom. Bezpieczniej będzie stwierdzić, że niektórzy partnerzy Facebooka przekroczyli ustalone zasady. Warto się nad tym zdarzeniem zastanowić, ale nie ma powodów do paniki.

>>> Czytaj: Niemcy: Facebook znów na cenzurowanym


Przepisy na coś słodkiego z kremem Nutella
  
znajdź w serwisie

RSS  
RSS  

RSS - Wywiad
Wywiad  
RSS - Interwencje
RSS - Porady
Porady  
RSS - Listy
Listy