Alkohol w środowisku biznesowym - presja, networking i ukryte ryzyko

Dzisiaj, 16:28

W świecie wysokich obrotów, gdzie kontrakty często pieczętuje się przy kolacji, a sukces świętuje lampką szampana, granica między stylem życia a chorobą staje się niebezpiecznie cienka. Alkohol od dekad pełni w biznesie funkcję „smaru społecznego” – ma rozluźniać atmosferę, budować zaufanie i ułatwiać networking. Jednak pod płaszczem eleganckich koktajli kryje się problem, który coraz częściej uderza w fundamenty firm: zdrowie i efektywność liderów.

Alkohol w środowisku biznesowym - presja, networking i ukryte ryzyko

Networking na wysokim procencie: Pułapka dostępności

Dla wielu menedżerów i przedsiębiorców alkohol jest stałym elementem krajobrazu zawodowego. Wyjazdy integracyjne, gale, a nawet prestiżowe loże na stadionach to miejsca, gdzie abstynencja bywa odbierana jako sygnał aspołeczności lub braku dopasowania do kultury organizacji.

Problem pojawia się wtedy, gdy okazjonalny drink staje się narzędziem regulacji emocji. Osoby na wysokich stanowiskach często borykają się z chronicznym stresem, izolacją decyzyjną i deficytem snu. W takim układzie alkohol przestaje być elementem celebracji, a staje się najszybciej dostępnym lekiem przeciwlękowym i ułatwiającym zasypianie.

Wysokofunkcjonujący alkoholik (HFA) – niewidzialna choroba

W biznesie najczęściej spotykamy model tzw. alkoholika wysokofunkcjonującego (High-Functioning Alcoholic). To osoby, które:

  • Odnoszą sukcesy zawodowe i finansowe.
  • Dbają o nienaganny wygląd zewnętrzny.
  • Są filarami swoich firm i rodzin.

Ich status społeczny działa jak tarcza ochronna – bliscy i współpracownicy przez lata mogą ignorować sygnały ostrzegawcze, tłumacząc zachowanie „trudnym projektem” czy „zmęczeniem”. Jednak ceną za utrzymywanie tej fasady jest postępująca degradacja zdrowia psychicznego i fizycznego. Gdy maska opada, straty wizerunkowe i finansowe są zazwyczaj ogromne.

Odpowiedzialność biznesu: Od kultury picia do kultury wsparcia

Nowoczesne organizacje coraz częściej rozumieją, że dbanie o dobrostan pracownika (well-being) to nie tylko ergonomiczne biura, ale także edukacja w zakresie zdrowia psychicznego. Promowanie „dry networkingu” – spotkań biznesowych opartych na aktywnościach sportowych lub wysokiej jakości gastronomii bezalkoholowej – staje się nowym standardem w firmach dbających o ESG i etykę.

W sytuacjach, gdy problem wymyka się spod kontroli, kluczowa jest szybka i dyskretna reakcja. Profesjonalny ośrodek leczenia uzależnień to miejsce, w którym osoby ze środowiska biznesowego mogą liczyć na pomoc dostosowaną do ich specyficznych potrzeb. Specjalistyczne placówki, takie jak ośrodek Dezyderata, oferują programy terapeutyczne, które uwzględniają potrzebę prywatności oraz zrozumienie specyfiki pracy pod dużą presją, pozwalając na powrót do pełnej sprawności operacyjnej bez stygmatyzacji.

Koszty ukryte – dlaczego warto reagować wcześniej?

Ignorowanie problemu alkoholu w zespole to realna strata dla przedsiębiorstwa. Spadek jakości decyzji, wzrost absencji chorobowej oraz ryzyko wypadków przy pracy to tylko wierzchołek góry lodowej. Największym kosztem jest utrata kapitału ludzkiego – doświadczonych liderów, których wiedza jest często nie do zastąpienia.

Budowanie zaufania w biznesie nie musi opierać się na wspólnym kieliszku. Trwałe relacje buduje się na kompetencjach, dotrzymywaniu słowa i jasnej komunikacji. Eliminacja presji na spożywanie alkoholu w środowisku zawodowym to nie tylko kwestia zdrowia, ale przede wszystkim wyraz dojrzałości współczesnego biznesu.

 


 

Foto i treść: materiał partnera



Artykuł może zawierać linki partnerów, umożliwiające rozwój serwisu i dostarczanie darmowych treści.

Ostatnie artykuły:



fot. Freepik



fot. gigacon



fot. kerfin7