Wczoraj publikowaliśmy sprostowanie kancelarii MURAAL, a już dziś możemy sprostować to kolejne sprostowanie. Przy okazji chcemy Wam pokazać, jak sprostowania mogą manipulować przekazem, choć oczywiście zawsze są okazją do przedstawienia stanowiska drugiej strony.
reklama
Stali Czytelnicy Dziennika Internautów zapewne pamiętają, że publikowaliśmy kiedyś sprostowanie kancelarii MURAAL dotyczące tekstu pt. Kancelaria MURAAL chce 850 zł od internautów. Fala copyright trollingu narasta.
W odpowiedzi na sprostowanie wskazaliśmy, że właścicielka MURAAL - Magdalena Zielińska - błędnie zinterpretowała pewne fragmenty artykułu, a także przedstawiła nieprawdziwe twierdzenia. Myśleliśmy, że polemika się skończy po wskazaniu jej błędów, ale jednak mamy dalszy ciąg.
Magdalena Zielińska przysłała do nas sprostowanie tej odpowiedzi na sprostowanie. Jest ono interesujące, choć również nie wyjaśnia sytuacji jak należy i nawet zawiera jedno stwierdzenie niezgodne z prawdą. To sprostowanie odpowiedzi na sprostowanie opublikowaliśmy wczoraj w tekście pt. Sprostowanie Kancelarii Prawnej MURAAL. Teraz ze swojej strony... sprostuję to sprostowanie odpowiedzi na sprostowanie. Przy okazji pokażę Wam, w jaki sposób sprostowanie może wykrzywiać obraz sytuacji.
W celu klarownego wyjaśnienia sytuacji przedstawię Wam w punktach ciąg wydarzeń, jaki niewątpliwie miał miejsce i stanowił tło całej sytuacji.
Zatrzymajmy się w tym miejscu. Po tym jak wykazałem pomyłkę pani Magdaleny Zielińskiej w odpowiedzi na sprostowanie, otrzymałem od niej wiadomość następującej treści (e-mail z dnia 16 marca 2015):
Dzień dobry Panie Redaktorze,
omyłko podałam Panu Prokuraturę Rejonową Szczecin - Prawobrzeże w Szczecinie. Prokuraturą prowadzącą sprawę 1 Ds. 5258/14 jest Prokuratura Rejonowa Szczecin - Śródmieście w Szczecinie.
...czyli do dwóch wcześniejszych pomyłek należałoby doliczyć trzecią. Wychodzi na to, że pani Magdalena Zielińska myliła się co do moich działań, myliła się co do postępowania prowadzonego w Chorzowie i podała mi błędną nazwę prokuratury odnośnie postępowania w Szczecinie. Mimo to pani Magdalena Zielińska postanowiła "prostować" dalej i przesłała nam kolejne sprostowanie. Właśnie to, które opublikowaliśmy wczoraj.
To najnowsze sprostowanie można sprowadzić do jednego zdania, mniej więcej takiego: "Redaktor Maj twierdził, że w Chorzowie nie doszło do przeszukań i miał rację, no ale przesłuchano trzy osoby w charakterze świadka i tego nie napisał!".
Oczywiście w tym najnowszym sprostowaniu pani Magdalena Zielińska nie ograniczyła się do prostego wyjaśnienia sytuacji. Napisała wielce poważne sprostowanie mówiące o tym, że podano czytelnikom "nieprawdziwe lub nieścisłe informacje". Następnie po raz kolejny się pomyliła, stwierdzając, że poddałem w wątpliwość informacje na temat postępowania Prokuratury Rejonowej Szczecin-Śródmieście. W tym miejscu sprostowanie Magdaleny Zielińskiej zwyczajnie wprowadza w błąd, gdyż nie mogłem poddać w wątpliwość postępowania, o którym w ogóle nie wiedziałem. Pani Zielińska podała mi najpierw złą nazwę prokuratury (Szczecin-Prawobrzeże), a ujawniła ten błąd dopiero po publikacji odpowiedzi na sprostowanie, która to odpowiedź wykazała jej pomyłki (zob. treść e-maila powyżej).
Jeśli przeanalizujecie to wszystko, to zobaczycie, że sprostowania mogą wykrzywiać obraz sytuacji.
Sprostowanie Magdaleny Zielińskiej mogłoby być wartościowe, gdyby było napisane rzetelnie. Właściwie ma ona rację co do tego, że Czytelnicy DI mają prawo wiedzieć o wszystkim, o czym rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Katowicach napisała mi w odniesieniu do postępowania w Chorzowie. Magdalena Zielińska nie ma jednak racji co do tego, że wypowiedź rzeczniczki została "zacytowana w fragmencie (...) w sposób wskazujący na brak obiektywizmu dziennikarskiego". Ja po prostu zacytowałem najistotniejszy fragment mówiący o tym, że Magdalena Zielińska podała mi błędną informację o postępowaniu w Chorzowie. Ten fragment nawet po wyrwaniu z kontekstu nie zmienił znaczenia.
W najnowszym sprostowaniu Magdalena Zielińska przemilczała fakt, że sama podała mi złą nazwę prokuratury w Szczecinie. Mimo to stwierdziła, że poddałem w wątpliwość postępowanie, o którym byłem źle poinformowany. Trochę to nieładnie z jej strony.
Zastanawiam się, czy dostaniemy kolejne sprostowanie od kancelarii MURAAL (tzn. sprostowanie odpowiedzi na sprostowanie prostujące odpowiedź na sprostowanie). Jeśli tak się stanie, będzie to naprawdę zabawna sytuacja. Sytuacja ukazująca coś, co moim zdaniem jest pewną wadą prawa prasowego.
Sama idea sprostowania jest naprawdę dobra. Osoba, której jakiś artykuł dotyczy, ma prawo do bezpłatnego przedstawienia w prasie swojej wersji faktów. Sądy w Polsce stwierdzały już, że jest to realizacja funkcji prasy polegającej na przedstawianiu wersji każdej ze stron. To jest samo w sobie dobre.
Niestety ta idea się wykrzywiła. Poczytajcie różne sprostowania i zauważycie, że zawierają one standardową formułkę o tym, że w artykule znalazły się informacje "nieprawdziwe lub nieścisłe". Zawsze, gdy to widzę, mam ochotę spytać: "Przepraszam, ale nieprawdziwe czy nieścisłe? Dla mnie to ogromna różnica!".
Sprostowania często są same w sobie nieścisłe, a jednak mogą być sformułowane tak, że gazeta ma obowiązek je opublikować. Często zdarza się, że sprostowanie odnosi się do nieistotnych szczegółów, które niewiele zmieniają dla sedna danej sprawy. Część czytelników nie będzie wczytywać się w te szczegóły i pytać o sedno. Część nawet nie zaczeka na przedstawienie stanowiska gazety. Ta część czytelników zanotuje w pamięci krótką informację, że dziennikarz nakłamał i trzeba było prostować. Myślę, że wielu nadawców sprostowań chce świadomie wykorzystać tę ich cechę.
Czy trzeba dokonać istotnych zmian w prawie dotyczącym sprostowań? Nie jestem pewien. Wiem, że prawo prasowe jest uznawane przez wielu ekspertów za relikt PRL i wymaga generalnego remontu. Idea sprostowania sama w sobie nie jest zła, ale istotne jest to, aby czytelnicy byli świadomi tego, czym jest sprostowanie. Sprostowanie to po prostu przedstawienie faktów w takim obrazie, jaki widzi inna osoba zainteresowana tekstem. Samo publikowanie sprostowania nie oznacza, że dziennikarz kłamał. Po prostu jest to pewien rodzaj polemiki, która w prasie zawsze jest wskazana, natomiast publikacja sprostowania o niczym nie przesądza.
Aktualności
|
Porady
|
Gościnnie
|
Katalog
Bukmacherzy
|
Sprawdź auto
|
Praca
biurowirtualnewarszawa.pl wirtualne biura w Śródmieściu Warszawy
Artykuł może w treści zawierać linki partnerów biznesowych
i afiliacyjne, dzięki którym serwis dostarcza darmowe treści.
*
Pora załatać WordPressa. Raport roczny CERT-u. Przegląd wydarzeń dot. e-bezpieczeństwa - 22.04.2015
|
|
|
|
|
|