Nastolatek zamieszczał ogłoszenia w serwisie aukcyjnym, oferując za kwotę kilku złotych płyty z filmami wcześniej ściągniętymi z internetu. Wpłaty przyjmował na konto bankowe należące do jego matki, do którego posiadał upoważnienie, do kopiowania płyt zaś używał dwóch prywatnych komputerów stacjonarnych.
Aby podnieść swą wiarygodność, zawierał również fikcyjne transakcje ze swoimi znajomymi, którzy wystawiali mu pozytywne oceny.
Policjanci szybko namierzyli chłopaka, który zupełnie zaskoczony wizytą funkcjonariuszy, przyznał się do winy i szczegółowo opowiedział o działaniu swego "biznesu".
O tym, jakie konsekwencje poniesie, zadecyduje sąd rodzinny i nieletnich, do którego przekazano już sprawę. Niewykluczone, że zarzut paserstwa postawiony zostanie osobom, które nabyły u chłopaka płyty. Policja stara się ustalić personalia klientów.