BSA i ZPAV kontra Partia Piratów czyli światy

Marcin Maj, 23-08-2007, 14:39

W zeszłym tygodniu odbyła się debata, w której wzięli udział przedstawiciele Partii Piratów, Business Software Alliance i Związku Producentów Audio i Video. W dyskusji na temat piractwa i DRM po obydwu stronach padły już znane nam do bólu stwierdzenia i argumenty. Mimo to warto się przyjrzeć tej dyskusji.

Wspomniana debata przypominała trochę debaty polityczne, których zasadniczą cechą jest to, że od początku wiadomo, iż oponenci nie dojdą w żadnym punkcie do porozumienia. Trzeba przyznać, że w debacie zadano kilka ciekawych pytań, ale na te najciekawsze moim zdaniem w ogóle nie udzielono odpowiedzi. Każdy może zresztą ocenić to sam. Skrócony zapis debaty i materiał wideo jest dostępny w serwisie PC World Komputer.

Jak napisałem wcześniej, w dyskusji nie padł żaden argument, który wnosiłby coś nowego do sporu pomiędzy posiadaczami praw autorskich i ludźmi żądających prawa do swobodnego kopiowania utworów. Nowością był jednak sam fakt tak bezpośredniej konfrontacji pomiędzy tymi stronami.

Ta bezpośrednia konfrontacja pokazała, że zarówno "Piraci" jak i obrońcy praw autorskich mówią tak naprawdę o dwóch różnych rzeczach. Obrońcy praw autorskich skupiają się na prawie twórcy do otrzymania wynagrodzenia. "Piraci" mówią natomiast o swobodzie użytkownika do odtwarzania i kopiowania dóbr kultury.

Co z tego wynika? Dla obrońców praw autorskich ewentualne problemy z DRM-ami są mało istotnym efektem ubocznym przy wielkiej sprawie, jaką jest zapobieganie kradzieżom własności intelektualnej. "Piraci" z kolei widzą finansowe uszczuplenia wynagrodzeń twórców jako mało istotny efekt uboczny towarzyszący walce o wielką sprawę, jaką jest prawo do swobodnego kopiowania.

W mojej opinii obie strony debaty bardzo, ale to bardzo upraszczają całą sprawę. Obie strony mówią o swoich racjach tak, jakby były one oczywiste. Tymczasem coraz większa liczba komentatorów zaczyna dostrzegać to, że technologia i nasz sposób patrzenia na kwestie własności doszły w wyniku rozwoju cywilizacji do pewnego krytycznego momentu. Powstał konflikt, który trzeba rozwiązać i wcale nie będzie to łatwe.

Na koniec przyznam się, że lekko zdziwił mnie udział we wspomnianej debacie przedstawiciela ZPAV, a nie jakiejś innej organizacji. Niestety akurat ta organizacja sama pewne problemy z przestrzeganiem praw autorskich. To daje argument do ręki tym, którzy sądzą, że to po prostu "ci od praw autorskich" są źli.

Komentuj na Facebooku

Komentarze

comments powered by Disqus
Komentarze archiwalne    Zobacz wszystkie (1)
To warto przeczytać

fot. andreas










fot. igrec





Najnowsze Programy

  
znajdź w serwisie

RSS - Wywiad
Wywiad  
RSS - Interwencje
RSS - Porady
Porady  
RSS - Listy
Listy  
Serwisy specjalne:
Wydarzenia: