Wyobraź sobie, że ktoś filmuje poruszający się przedmiot, a ty siedząc przed ekranem możesz dotykać jego trójwymiarowego obrazu i czuć jak on się porusza. Brzmi to nierealnie, ale system dający takie możliwości zbudowali już inżynierowie z japońskiej firmy NTT Comware.
System pozwalający na uczynienie trójwymiarowych obrazów dotykalnymi nosi nazwę Tangible 3D. Przedmiot, który ma być trójwymiarowo prezentowany najpierw jest rejestrowany za pomocą dwóch kamer. Następnie komputer tworzy jego trójwymiarową prezentację.
Osoba korzystająca Tangible 3D nie musi używać żadnych specjalnych okularów. Trójwymiarowy kształt "wychodzi" z płaskiego ekranu, który potrafi wyświetlać nieco inny obraz dla każdego oka. Za pomocą dotykowej rękawicy użytkownik może wirtualnie dotykać filmowanego przedmiotu i odczuwać jego ruch w czasie rzeczywistym.
Fot.: NTT
System będzie ciągle ulepszany. Obecnie ekran gwarantuje trójwymiarowość tylko, jeśli użytkownik patrzy na niego pod odpowiednim katem. Inżynierowie NTT chcieliby oczywiście maksymalnie poszerzyć ten kąt.
Oczywiście Tangible 3D to nie pierwsza próba stworzenia dotykowych, trójwymiarowych prezentacji przedmiotów. Nad podobnym systemem pracują naukowcy z University College London pod kierownictwem Anthony'ego Steeda. Ich system korzysta jednak ze zwykłego ekranu dwuwymiarowego, na którym oprócz przedmiotu przedstawiane są również wirtualne dłonie użytkownika. Anthony Steed przyznaje, że dzięki innowacyjnemu ekranowi Tangible 3D to ogromny skok do przodu.
Warto dodać, że ekipa Steeda już współpracuje z British Museum i przymierza się do wykorzystania wynalazku w wystawach muzealnych. Dzieki temu zwiedzający będą mogli "dotykać" nawet najbardziej cenne eksponaty.
System Tangible 3D zostanie zaprezentowany na wystawie Industrial Virtual Reality Expo & Conference 2007 w Tokio. Jego twórcy mówią, że dzięki ich wynalazkowi już niebawem możliwe będzie zdalne podawanie ręki lub głaskanie wnuczka mieszkającego za oceanem. Miejmy jednak nadzieję, że Tangible 3D nie będzie próbował zastępować prawdziwych form okazywania uczuć, jak miała to robić pewna testowana na kurczakach piżamka.
W Dragon's Den wszystko było wyreżyserowane. Nasz projekt był z góry łatwy do określenia, że nie wiadomo, o co nam chodzi i nie umiemy tego zaprezentować - mówi Dziennikowi Internatów uczestnik Dragon's Den, Ziemowi Gólski, który odpadł z programu, ponieważ nikt nie zrozumiał jego projektu. więcej
Kilka dni temu publikowaliśmy treść listu Radia Wolne Media do ZPAV w sprawie próby pobrania przez pracownika tej instytucji opłat za korzystanie z utworów na licencji Creative Commons. Sprawie przyjrzeliśmy się bliżej, wysyłając do ZPAV-u prośbę o komentarz. Przy okazji zadaliśmy też pytanie, czy ZPAV stara się dotrzeć do producentów, w obronie których pobiera opłaty. więcej
Ochrona, jaką daje interpretacja indywidualna, obowiązuje nawet po doręczeniu zmienionej interpretacji. Niestety nie zawsze oznacza to zwolnienie z obowiązku zapłaty podatku. Tak pełnej ochrony nie uzyskają osoby, które zrealizowały sytuację opisaną we wniosku o wydanie interpretacji jeszcze przed jej doręczeniem. Jednak i one mogą spać spokojniej, gdyż nie grozi im postępowanie karne skarbowe czy konieczność płacenia odsetek za zwłokę. więcej
Od jakiegoś czasu abonenci telewizji satelitarnej n są nękani bardzo uciążliwą reklamą emitowaną zaraz po każdym uruchomieniu dekodera. Reklama ma formę planszy zastępującej właściwy obraz i zachęcającej do skorzystania z oferty wypożyczalni VOD operatora - pisze Czytelnik Dziennika Internautów. więcej