List otwarty w sprawie wolnego oprogramowania w administracji publicznej, który został wystosowany przez wortal jakilinux.org, doczekał się odpowiedzi ze strony Kancelarii Premiera. W przeciwieństwie do wcześniejszej odpowiedzi wiceministra Grzegorza Bliźniuka, odpowiedź KPRM jest merytorycznie poprawna. Dziwne jest jedynie to, że prawdziwym jej autorem jest ZUS, którego nikt o odpowiedź nie prosił.
Wortal jakilinux.org przedstawił swój list otwarty w kwietniu bieżącego roku. Autorzy tego listu chcieli w jak najprostszy sposób uświadomić władzom, że poza produktami Microsoftu na rynku oprogramowania są jeszcze inne rozwiązania, których zastosowanie warto rozważyć. We wstępie do listu przywołano zatrważające dane dotyczące wysokich kosztów zakupu oprogramowania dla ZUS. Warto zaznaczyć, że ZUS był podany jedynie jako przykład i ta instytucja nie była adresatem listu.
Odpowiedź KPRM jest o tyle ciekawa, że została sporządzona przez ZUS i dotyczy tylko Kompleksowego Sytemu Informatycznego ZUS (KSI ZUS). Widać wyraźnie, że przedstawiciele KPRM czytając w liście otwartym o wątpliwościach dotyczących Zakładu, po prostu spytali jego przedstawicieli instytucji o opinię dotyczącą wolnego oprogramowania. Potem przesłali odpowiedź w niezmienionej formie do autorów listu otwartego. Kancelaria Premiera nie odpisała więc na list rzetelnie, bo właściwie nie poruszono w odpowiedzi kwestii wolnego oprogramowania w administracji publicznej. Możemy się z niej natomiast dowiedzieć jak na wolne oprogramowanie patrzy ZUS, co również jest ciekawe.
Microsoft forever?
Przedstawicielka ZUS - Aleksandra Wiktorow - zaznaczyła, że KSI ZUS to ogromny system, który tworzono jeszcze przed rokiem 2000, kiedy wolne oprogramowanie i jego dokumentacja były znacznie gorzej rozwinięte. Obecnie otwarte narzędzia mogłyby znaleźć zastosowanie w tak dużym systemie, ale został on zbudowany z myślą o produktach Microsoftu i wprowadzenie wolnego oprogramowania wymagałoby poniesienia zbyt dużych kosztów związanych m. in. z weryfikacją stabilności oprogramowania, szkoleniem pracowników itd.
W odpowiedzi czytamy również, że ZUS nie jest przeciwny wolnemu oprogramowaniu, ale w przypadku istniejących już systemów wprowadzenie nowych, otwartych rozwiązań wymaga dużej ostrożności. Choć generalnie taka odpowiedź ma o wiele wyższą jakość niż odpowiedź Grzegorza Bliźniuka, to jednak można mieć do niej zastrzeżenia. W przedostatnim akapicie czytamy:
W zakresie wykorzystania otwartych standardów w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych podejmowane są działania służące realizacji tej idei. Dla przykładu, w lipcu bieżącego roku ZUS opublikuje używane w programie Płatnik struktury dokumentów elektronicznych, formy danych oraz protokoły komunikacyjne i szyfrujące w celu umożliwienia innym podmiotom opracowanie programów interfejsowych, które będą mogły być wykorzystywane zamiast programu Płatnik.
Posunięcie rzeczywiście godne pochwały, ale wielu czytelników DI zapewne pamięta, że ZUS nigdy nie postarał się o stworzenie klienckiej wersji programu "Płatnik - Przekaz elektroniczny" dla systemów innych niż Windows. Co więcej, nie chciał również ułatwić stworzenia jego otwartej wersji niezależnej grupie programistów, co doprowadziło do sporu na drodze sądowej, który ZUS przegrał. Również przy wdrażaniu Elektronicznej Skrzynki Podawczej nie zadbano w żaden sposób o programy klienckie dla systemu innego niż Windows. Zakład deklaruje więc sprzyjanie otwartym rozwiązaniom, ale nie wygląda na to, aby wspierał je na wszystkich obszarach, na których ich obecność jest już możliwa.
Przy czytaniu odpowiedzi ZUS nasuwa się szereg niepokojących pytań. Czy już na zawsze system informatyczny ZUS-u będzie uzależniony od Microsoftu? Czy takie samo będzie stanowisko innych instytucji i urzędów? Czy już zawsze administracja publiczna będzie musiała stosować produkty jednej firmy mówiąc, że musimy z nich korzystać, bo wcześniej z nich korzystaliśmy?
Odpowiedzi na te pytania być może uzyskamy w kolejnych odpowiedziach na petycję wortalu jakilinux.org. Jak widać, jest wiele instytucji chętnych, aby na nią odpowiedzieć, a ich stanowiska mogą być bardzo różne.
W Dragon's Den wszystko było wyreżyserowane. Nasz projekt był z góry łatwy do określenia, że nie wiadomo, o co nam chodzi i nie umiemy tego zaprezentować - mówi Dziennikowi Internatów uczestnik Dragon's Den, Ziemowi Gólski, który odpadł z programu, ponieważ nikt nie zrozumiał jego projektu. więcej
Kilka dni temu publikowaliśmy treść listu Radia Wolne Media do ZPAV w sprawie próby pobrania przez pracownika tej instytucji opłat za korzystanie z utworów na licencji Creative Commons. Sprawie przyjrzeliśmy się bliżej, wysyłając do ZPAV-u prośbę o komentarz. Przy okazji zadaliśmy też pytanie, czy ZPAV stara się dotrzeć do producentów, w obronie których pobiera opłaty. więcej
Przed wyjazdem na zagraniczne wakacje warto otworzyć sobie rachunek walutowy z kartą. Dzięki temu nie musimy zabierać ze sobą dużej ilości waluty w gotówce. Korzystając z takiego rozwiązania, nie potrzebujemy karty kredytowej, aby np. zarezerwować hotel czy wynająć za granicą samochód. Walutę na taki rachunek możemy też tanio kupić w kantorze internetowym. więcej
Od jakiegoś czasu abonenci telewizji satelitarnej n są nękani bardzo uciążliwą reklamą emitowaną zaraz po każdym uruchomieniu dekodera. Reklama ma formę planszy zastępującej właściwy obraz i zachęcającej do skorzystania z oferty wypożyczalni VOD operatora - pisze Czytelnik Dziennika Internautów. więcej