Wirtualny "Second Life" w wielu aspektach przypomina prawdziwy świat, również poprzez swe negatywne zjawiska. Jednym z nich jest dziecięca pornografia, która teraz przykuwa uwagę europejskich organów ścigania.
Niemiecka prokuratura rozpoczęła pierwsze dochodzenie w sprawie rozpowszechniania w grze pedofilii. Jeden z użytkowników "Second Life" miał handlować materiałami tego typu w wirtualnym świecie. Trwają w chwili obecnej próby ustalenia jego tożsamości.
Handel zdjęciami, bądź filmami nie jest tutaj jednak jedynym problemem. Coraz częstszym zjawiskiem jest tzw. "Age Play" - uprawianie seksu z avatarami przedstawiającymi dzieci.
Każdy użytkownik może bez ograniczeń modyfikować wygląd swej wirtualnej postaci - są więc i tacy, którzy wybierają postać dziecka, a następnie udają się na jedną z prywatnych seks-wysp, gdzie uprawiają seks z innymi użytkownikami gry. Dostęp na tego typu "imprezy" jest zwykle zamknięty i ogranicza się do zaufanego grona. Ich namierzenie bywa dość ciężkie.
Tego typu przypadkiem już od lutego zajmują się holenderskie organy ścigania. Nie ma jednak pewności, czy w świetle prawa tego typu zachowania można już podciągnąć pod pedofilię. Nie wiadomo bowiem, kto kryje się za daną postacią dziecka.
Teoretycznie dostęp do "Second Life" mają osoby, które ukończyły 18 rok życia. Nie istnieje jednak żaden system kontroli, nieletni mogą więc bez problemów uzyskać dostęp.
Tymczasem wirtualne pieniądze można kupić tylko za pośrednictwem karty kredytowej. Wielu pedofilów wykorzystuje ten fakt, oferując nieletnim Linden dolary właśnie w zamian za seksualne usługi.
Niemieccy politycy chcą sankcji karnych dla wszystkich użytkowników, którzy uprawiają seks z postaciami dzieci - bez względu na to, czy kryje się za nimi osoba pełnoletnia, czy też nie.
Właściciele "Second Life" zapowiadają już, że wprowadzą system zabezpieczeń, który będzie weryfikował wiek internautów chcących wejść do wirtualnego świata. Zjawiska handlu pornografią dziecięcą najprawdopodobniej to jednak nie ograniczy.
W Dragon's Den wszystko było wyreżyserowane. Nasz projekt był z góry łatwy do określenia, że nie wiadomo, o co nam chodzi i nie umiemy tego zaprezentować - mówi Dziennikowi Internatów uczestnik Dragon's Den, Ziemowi Gólski, który odpadł z programu, ponieważ nikt nie zrozumiał jego projektu. więcej
Kilka dni temu publikowaliśmy treść listu Radia Wolne Media do ZPAV w sprawie próby pobrania przez pracownika tej instytucji opłat za korzystanie z utworów na licencji Creative Commons. Sprawie przyjrzeliśmy się bliżej, wysyłając do ZPAV-u prośbę o komentarz. Przy okazji zadaliśmy też pytanie, czy ZPAV stara się dotrzeć do producentów, w obronie których pobiera opłaty. więcej
Ochrona, jaką daje interpretacja indywidualna, obowiązuje nawet po doręczeniu zmienionej interpretacji. Niestety nie zawsze oznacza to zwolnienie z obowiązku zapłaty podatku. Tak pełnej ochrony nie uzyskają osoby, które zrealizowały sytuację opisaną we wniosku o wydanie interpretacji jeszcze przed jej doręczeniem. Jednak i one mogą spać spokojniej, gdyż nie grozi im postępowanie karne skarbowe czy konieczność płacenia odsetek za zwłokę. więcej
Od jakiegoś czasu abonenci telewizji satelitarnej n są nękani bardzo uciążliwą reklamą emitowaną zaraz po każdym uruchomieniu dekodera. Reklama ma formę planszy zastępującej właściwy obraz i zachęcającej do skorzystania z oferty wypożyczalni VOD operatora - pisze Czytelnik Dziennika Internautów. więcej