Encyklopedia edytowana przez użytkowników, ale bardziej wiarygodna od Wikipedii? Takie w zamyśle ma być Citizendium - konkurencyjny projekt, który swą premierę w wersji beta miał w minioną niedzielę.
Nowe przedsięwzięcie zainicjowane przez Larry'ego Sangera, współzałożyciela Wikipedii, ma na celu stworzenie wielkiej encyklopedii społeczności internetowej, która (w odróżnieniu od pierwowzoru) pozbawiona ma być często występujących błędów i przekłamań, a także powinna być odporna na akty wandalizmu.
W jaki sposób jej twórcy zamierzają to osiągnąć? Prawo do edycji artykułów będą mieli jedynie użytkownicy zarejestrowani z imienia i nazwiska, a każda zmiana przed publikacją będzie musiała zostać zatwierdzona przez grupę edytorów Citizendium. System powinien zapobiec też zaśmiecaniu projektu nieencyklopedycznymi wpisami, co stanowi dość poważny problem w Wikipedii.
Wbrew wcześniejszym zapowiedziom, projekt nie zawiera haseł z zewnątrz, lecz tworzony jest od podstaw. W chwili obecnej znaleźć w nim można ponad tysiąc haseł.
Sanger twierdzi, że na potrzeby projektu pozyskał już 820 stałych autorów, a także 186 edytorów. Każdy, kto zdecyduje się na podanie swego nazwiska, będzie mógł dołączyć do grupy twórców. Poczynania wolontariuszy będą jednak na bieżąco monitorowane - osoby łamiące zasady współpracy muszą się liczyć z utratą konta.
Zdania co do koncepcji Citizendium są podzielone. Wprowadzony system rejestracji i zatwierdzania wpisów być może zlikwiduje problem wandalizmu i ograniczy liczbę błędów, ale z pewnością spowolni też proces rozrostu samej encyklopedii.
Nie wiadomo, czy wprowadzanie moderacji nie zniechęci też części potencjalnych twórców, którzy będą ją traktować jako próbę wprowadzenia cenzury (taki zarzut, prędzej czy później przy budzącym kontrowersje artykule, z pewnością się pojawi).
Wymóg podania przez autorów tekstu nazwiska problemu anonimowości też nie rozwiąże - wpisywanych danych osobowych nikt weryfikować bowiem nie będzie. Trudno ocenić, czy w przypadku rozrostu projektu edytorzy będą w stanie na bieżąco weryfikować wprowadzane poprawki. Jeśli ich zatwierdzanie pochłaniać będzie sporo czasu, szybkość aktualizowania wpisów w porównaniu do Wikipedii wypadnie dość blado.
Co jednak najważniejsze - nie wiadomo, czy użytkownicy skłonni będą zdradzić swą ulubioną encyklopedię, do której na przestrzeni lat zdążyli się już przyzwyczaić i rozpocząć tworzyć kolejną od nowa.
Nadrobienie zaległości przez Citizendium w stosunku do Wikipedii można okazać się więc nie tyle czasochłonne, co po prostu niemożliwe.
W Dragon's Den wszystko było wyreżyserowane. Nasz projekt był z góry łatwy do określenia, że nie wiadomo, o co nam chodzi i nie umiemy tego zaprezentować - mówi Dziennikowi Internatów uczestnik Dragon's Den, Ziemowi Gólski, który odpadł z programu, ponieważ nikt nie zrozumiał jego projektu. więcej
Kilka dni temu publikowaliśmy treść listu Radia Wolne Media do ZPAV w sprawie próby pobrania przez pracownika tej instytucji opłat za korzystanie z utworów na licencji Creative Commons. Sprawie przyjrzeliśmy się bliżej, wysyłając do ZPAV-u prośbę o komentarz. Przy okazji zadaliśmy też pytanie, czy ZPAV stara się dotrzeć do producentów, w obronie których pobiera opłaty. więcej
Gdy posiadasz prywatny samochód, komputer czy inny sprzęt i chcesz wykorzystać go na potrzeby działalności gospodarczej, wprowadzając do ewidencji środków trwałych firmy, musisz ustalić wartość początkową, od której rozpoczniesz amortyzację danego składnika. Jest nią cena nabycia, a gdy nie możesz jej ustalić, dokonaj wyceny, uwzględniając ceny rynkowe. więcej
Od jakiegoś czasu abonenci telewizji satelitarnej n są nękani bardzo uciążliwą reklamą emitowaną zaraz po każdym uruchomieniu dekodera. Reklama ma formę planszy zastępującej właściwy obraz i zachęcającej do skorzystania z oferty wypożyczalni VOD operatora - pisze Czytelnik Dziennika Internautów. więcej