Leecherzy, czyli p2p-owe pasożyty, które z sieci wymiany plików chcą tylko pobierać, nie dając nic od siebie, będą miały powody do zadowolenia. Na rynku pojawił się niewielki program, który umożliwia fałszowanie wyników share ratio w protokole BitTorrent.
Użytkownicy p2p, którzy nie są skłonni do dzielenia się plikami, są bolączką niemal każdej sieci wymiany. Problem pojawił się już wraz z Napsterem i od tego czasu podejmowane są różne próby ograniczenia tego zjawiska.
Do tej pory BitTorrent należał do protokołów, gdzie problem był dość skutecznie rozwiązany - wynik share ratio (a więc stosunek ilości danych wysłanych do pobranych) wysyłany był do trackera, który potrafił widocznie obniżyć leecherom prędkość pobieranych danych. W przypadku zamkniętych trackerów (gdzie wymaga jest rejestracja, a pliki pobierać mogą jedynie posiadacze kont) wynik ratio często decyduje o tym, czy użytkownik zachowa swój dostęp.
Greedy Torrent, bo o tym programie mowa, może teraz wprowadzić sporo zamieszania. Uruchomiony równolegle z klientem BT potrafi każdy udostępniony megabajt danych pomnożyć przez wskazaną liczbę. Gdy więc przykładowo pobieramy plik 10MB i ustawimy "wybawcę leecherów" również na 10, po udostępnieniu jedynie jednego megabajta danych uzyskamy idealny wynik ratio, czyli 1 (10MB wysłanych : 10MB pobranych).
W przeciwieństwie do prywatnych trackerów, gdzie zachowanie każdego usera jest monitorowane, trudno spodziewać się konsekwencji dla oszustów korzystających z ogólnodostępnych serwisów torrentowych.
Każdemu oszukiwaniu towarzyszy jednak problem etyczny (choć tu nazywać powinniśmy go raczej technicznym). Wraz z coraz powszechniejszym stosowaniem tego typu narzędzi, dostępność plików stanie się mocno ograniczona - większość bittorrentowców z obowiązku udostępniania całych plików zostanie przecież "zwolniona".
O tym, jak leecherzy psują p2p, wszyscy przekonali się na przykładzie popularnej niegdyś Kazaa, gdzie mimo kilku milionów użytkowników online zasoby sieci były mocno ograniczone - pliki udostępniał bowiem znikomy odsetek userów.
W Dragon's Den wszystko było wyreżyserowane. Nasz projekt był z góry łatwy do określenia, że nie wiadomo, o co nam chodzi i nie umiemy tego zaprezentować - mówi Dziennikowi Internatów uczestnik Dragon's Den, Ziemowi Gólski, który odpadł z programu, ponieważ nikt nie zrozumiał jego projektu. więcej
Kilka dni temu publikowaliśmy treść listu Radia Wolne Media do ZPAV w sprawie próby pobrania przez pracownika tej instytucji opłat za korzystanie z utworów na licencji Creative Commons. Sprawie przyjrzeliśmy się bliżej, wysyłając do ZPAV-u prośbę o komentarz. Przy okazji zadaliśmy też pytanie, czy ZPAV stara się dotrzeć do producentów, w obronie których pobiera opłaty. więcej
Ochrona, jaką daje interpretacja indywidualna, obowiązuje nawet po doręczeniu zmienionej interpretacji. Niestety nie zawsze oznacza to zwolnienie z obowiązku zapłaty podatku. Tak pełnej ochrony nie uzyskają osoby, które zrealizowały sytuację opisaną we wniosku o wydanie interpretacji jeszcze przed jej doręczeniem. Jednak i one mogą spać spokojniej, gdyż nie grozi im postępowanie karne skarbowe czy konieczność płacenia odsetek za zwłokę. więcej
Od jakiegoś czasu abonenci telewizji satelitarnej n są nękani bardzo uciążliwą reklamą emitowaną zaraz po każdym uruchomieniu dekodera. Reklama ma formę planszy zastępującej właściwy obraz i zachęcającej do skorzystania z oferty wypożyczalni VOD operatora - pisze Czytelnik Dziennika Internautów. więcej