Sejmowa komisja zdrowia po raz kolejny opowiedziała się przeciwko aptekom działającym w internecie. Jest to o tyle ciekawe, że na początku tego tygodnia Sąd Okręgowy w Katowicach zezwolił na prowadzenie takiej działalności. Poza tym jest wysoce prawdopodobne, że przepis będzie martwy- pisze Gazeta.pl.
W styczniu z projektu nowelizacji prawa farmaceutycznego komisja wykreśliła zapis zezwalający na wysyłkową sprzedaż leków bez recepty. Platforma Obywatelska wniosła poprawkę, która przewidywała jego przywrócenie, ale została ona odrzucona przez posłów koalicji. Dziś w Sejmie ma się odbyć trzecie czytanie projektu ustawy i decydujące głosowanie, ale po odrzuceniu w komisji poprawka ma znikome szanse.
Jeszcze we wrześniu ubiegłego roku wyglądało na to, że sprzedaż leków w internecie będzie legalna. Resort zdrowia twierdził wtedy, że dopuszczenie do sprzedaży leków OTC byłoby możliwe w roku 2007, ale trzeba rozwiązać problem wysyłki.
Za umożliwieniem wysyłkowej sprzedaży leków opowiadał się także Urząd Komitetu Integracji Europejskiej, który podaje, że utrzymanie w Polsce obowiązującego zakazu sprzedaży leków przez internet jest niezgodne z prawem europejskim.
Tego samego zdania był Sąd Okręgowy w Katowicach, który w ubiegły poniedziałek oddalił wniosek Śląskiej Izby Aptekarskiej przeciwko spółce Selexim z Mysłowic, prowadzącej sprzedaż leków przez internet.
Posłowie koalicji dali się najwyraźniej przekonać przez tradycyjnych aptekarzy, że sprzedaż leków w sieci jest niebezpieczna dla pacjentów, choć wielu osobom wydaje się, że jest ona niebezpieczna raczej dla aptek tradycyjnych, które nie są w stanie sprzedać leków tanio.
Zakaz e-sprzedaży leków może być martwy. Już dziś Polacy mogą kupować leki np. w internetowych aptekach za granicą. Poza tym przepisy można ominąć poprzez wystawienie pełnomocnictwa kurierowi, by ten w imieniu pacjenta odebrał lek z apteki. W ten sposób sprzedaż nie może być uznana za wysyłkową, a przypomina sytuację, kiedy np. babcia wysyła wnuczka po lekarstwa.
W Dragon's Den wszystko było wyreżyserowane. Nasz projekt był z góry łatwy do określenia, że nie wiadomo, o co nam chodzi i nie umiemy tego zaprezentować - mówi Dziennikowi Internatów uczestnik Dragon's Den, Ziemowi Gólski, który odpadł z programu, ponieważ nikt nie zrozumiał jego projektu. więcej
Kilka dni temu publikowaliśmy treść listu Radia Wolne Media do ZPAV w sprawie próby pobrania przez pracownika tej instytucji opłat za korzystanie z utworów na licencji Creative Commons. Sprawie przyjrzeliśmy się bliżej, wysyłając do ZPAV-u prośbę o komentarz. Przy okazji zadaliśmy też pytanie, czy ZPAV stara się dotrzeć do producentów, w obronie których pobiera opłaty. więcej
Ochrona, jaką daje interpretacja indywidualna, obowiązuje nawet po doręczeniu zmienionej interpretacji. Niestety nie zawsze oznacza to zwolnienie z obowiązku zapłaty podatku. Tak pełnej ochrony nie uzyskają osoby, które zrealizowały sytuację opisaną we wniosku o wydanie interpretacji jeszcze przed jej doręczeniem. Jednak i one mogą spać spokojniej, gdyż nie grozi im postępowanie karne skarbowe czy konieczność płacenia odsetek za zwłokę. więcej
Od jakiegoś czasu abonenci telewizji satelitarnej n są nękani bardzo uciążliwą reklamą emitowaną zaraz po każdym uruchomieniu dekodera. Reklama ma formę planszy zastępującej właściwy obraz i zachęcającej do skorzystania z oferty wypożyczalni VOD operatora - pisze Czytelnik Dziennika Internautów. więcej