Reuters i Yahoo proszą czytelników o zdjęcia

Marcin Maj, 06-12-2006, 07:59

Agencja Reuters wraz z portalem Yahoo, uruchomiła stronę która pozwala naocznym świadkom ważnych wydarzeń na publikacje zdjęć zrobionych za pomocą własnego aparatu lub telefonu komórkowego. Nagrodą za zdjęcia będzie nie tylko publikacja w poczytnym serwisie, ale również wynagrodzenie pieniężne.

Yahoo i Reuters chcą zachęcić reporterów-amatorów do nadsyłania zdjęć poprzez witrynę "You Witness". Jest ona dostępna w portalu Yahoo oraz na stronach agencji Reuters.

Reuters dokona selekcji nadesłanych zdjęć oraz ich edycji. Następnie te fotografie będą mogły trafić do serwisu informacyjnego agencji Reuters i serwisu Yahoo News, będącego jednym z najbardziej poczytnych internetowych serwisów wiadomości. Jest więc prawdopodobne, że zrobione przez amatorów zdjęcia obejrzą miliony ludzi.

William Ho z firmy Current Analysis uważa, że właśnie teraz nadchodzi czas, kiedy każdy z nas może konkurować z zawodowymi reporterami. Mimo, że już niejednokrotnie ważne wydarzenia były uwieczniane np. na kamerach telefonów komórkowych, to ich jakość pozostawiała wiele do życzenia. Teraz rozdzielczość obrazu jaką oferują telefony i amatorskie aparaty jest dużo większa i dostarczony przez amatora materiał może być cenny.

Należy podkreślić, że Yahoo i Reuters nie są zainteresowane tylko zdjęciami nagłych wydarzeń takich jak katastrofy czy zamachy terrorystyczne. Mile widziane będą również fotografie z imprez sportowych i kulturalnych. Właściwie na publikacje moze liczyć autor każdego zdjęcia, które będzie mogło stanowić ilustracje do jakiejś wiadomości.

Reuters i Yahoo w tej chwili pracują nad planem ewentualnych wynagrodzeń dla reporterów-amatorów.

Materiały naocznych świadków są cenne szczególnie wtedy, gdy zdarzy się coś niespodziewanego i na miejscu nie ma jeszcze reporterów. Media mają świadomość tej wartości i starają się publikować zdjęcia zrobione przez amatorów. Czyni tak m. in. CNN, ale autorzy zdjęć nie otrzymują wynagrodzeń. Reuters już wcześniej płacił za "gorące zdjęcia", a teraz wręcz zachęca do ich nadsyłania. Nie jest wykluczone, że w przyszłości ta tendencja rozwinie się także na "gorące teksty" napisane przez naocznych świadków ważnych wydarzeń.

Komentuj na Facebooku

Komentarze

comments powered by Disqus
To warto przeczytać



fot. Goiabarea






fot. andreas





Najnowsze Programy

  
znajdź w serwisie

RSS - Wywiad
Wywiad  
RSS - Interwencje
RSS - Porady
Porady  
RSS - Listy
Listy  
Serwisy specjalne:
Wydarzenia: