Cary Sherman, prezes organizacji RIAA, napisał w serwisie CNET artykuł, w którym wyjaśnił, że jego organizacja wcale nie jest przeciwna tzw. fair use (ang. uczciwy użytek), czyli kopiowaniu mediów na określonych zasadach bez zgody właściciela praw autorskich. Zdaniem Shermana w ostatnim czasie dochodzi jednak do wypaczenia tego pojęcia i służy ono tylko do usprawiedliwiania piractwa i napędzania przemysłu elektronicznego.
W swoim artykule w CNET Sherman wyjaśnił w jaki sposób RIAA rozumie pojęcie fair use(ang. uczciwy użytek). Według niego zostało ono umiejscowione w amerykańskim systemie ochrony praw autorskich z intencją umożliwienia wykorzystania dzieła przez krytyków, dziennikarzy, naukowców i w celach edukacyjnych. Zdaniem Shermana o tym, czy dane użytkowanie dzieła jest zgodne z zasadami fair use, decydują za każdym razem cztery czynniki: cel zastosowania, jego rozmiar, wpływ tego czynu na stan rynku oraz wartość dzieła.
Prezes RIAA skrytykował również akcję Digital Freedom podjętą przez organizację CEA na rzecz ochrony obecnego kształtu fair use. Jego zdaniem CEA wcale nie broni praw konsumentów, ale lobbuje na korzyść producentów urządzeń elektronicznych służących do kopiowania muzyki. Dodatkowo zdaniem Shermana grupa ta prezentuje poglądy ekstremalne i wcale nie bierze pod uwagę stanowiska tysięcy ludzi pracujących w przemyśle nagraniowym.
Swobodne kopiowanie muzyki rzeczywiście może być korzystne dla producentów elektroniki, ale mimo wszystko wydaje się, że fair use rozumiany jako zezwolenie na kopiowanie pliku na własny użytek, ma ogromne znaczenie dla praw konsumentów (wbrew temu co mówi Sherman).
Czy może być uzasadnione pobieranie wielokrotnej opłaty za możliwość słuchania tego samego utworu na różnych urządzeniach? Wydaje się, że osoba, która zapłaciła za możliwość słuchania danego utworu, powinna móc odsłuchiwać go wedle własnej woli. Dlatego krytykowane przez Shermana wysiłki CEA na rzecz utrzymania fair use w obecnym kształcie wyraźnie mają znaczenie dla konsumentów, a nie tylko dla producentów elektroniki.
Dodajmy, że również tworzenie kopii zapasowej zakupionych utworów jest już według RIAA nielegalne, ale... od jakiegoś czasu. Jeszcze w roku 2005 Donald Verilli, prawnik RIAA, zapewniał przed sądem najwyższym, że kopiowanie legalnie zakupionych nagrań jest zgodne z prawem.
W Dragon's Den wszystko było wyreżyserowane. Nasz projekt był z góry łatwy do określenia, że nie wiadomo, o co nam chodzi i nie umiemy tego zaprezentować - mówi Dziennikowi Internatów uczestnik Dragon's Den, Ziemowi Gólski, który odpadł z programu, ponieważ nikt nie zrozumiał jego projektu. więcej
Kilka dni temu publikowaliśmy treść listu Radia Wolne Media do ZPAV w sprawie próby pobrania przez pracownika tej instytucji opłat za korzystanie z utworów na licencji Creative Commons. Sprawie przyjrzeliśmy się bliżej, wysyłając do ZPAV-u prośbę o komentarz. Przy okazji zadaliśmy też pytanie, czy ZPAV stara się dotrzeć do producentów, w obronie których pobiera opłaty. więcej
Kiedy stajemy się właścicielami nowego telefonu, najczęściej nie możemy się doczekać, żeby połączyć się z internetem i zacząć korzystać z tych wszystkich funkcji, o których producent informuje na opakowaniu. Niekiedy nasz niepokój wzbudzają jednak kwestie związane z bezpieczeństwem - obawiamy się, że nasze urządzenie może stać się ofiarą złośliwego oprogramowania lub ataku oszustów, zwłaszcza gdy jest to smartfon oparty na Androidzie. więcej
Od jakiegoś czasu abonenci telewizji satelitarnej n są nękani bardzo uciążliwą reklamą emitowaną zaraz po każdym uruchomieniu dekodera. Reklama ma formę planszy zastępującej właściwy obraz i zachęcającej do skorzystania z oferty wypożyczalni VOD operatora - pisze Czytelnik Dziennika Internautów. więcej