Dobra strona phisingowa jest w stanie wystrychnąć na dudka każdego, niezależnie od płci, wieku, wykształcenia, czy doświadczenia w korzystaniu z internetu. Jednocześnie trzeba powiedzieć jasno, że istniejące rozwiązania antyphishingowe są nieskuteczne - wynika z raportu przedstawionego przez naukowców z Harvardu.
Doświadczenie przeprowadzone na Harvardzie było proste w założeniach. Uczestnicy mieli przyjrzeć się wybranym stronom internetowym i orzec, czy są one podrobione, czy prawdziwe. Byli przy tym uprzedzeni, że część stron będzie fałszywa, a więc mieli większe szanse ich wykrycia niż zwykły użytkownik w realnych warunkach.
Część stron, jakie wykorzystano przy eksperymencie, było kiedyś autentycznymi stronami phishinogwymi. Trzy z nich zbudowano specjalnie dla celów eksperymentu, ale wykorzystując techniki zaobserwowane u "zawodowych" phisherów.
Każdy uczestnik obejrzał zestaw 20 stron i otrzymywał punkt za każdą poprawnie zidentyfikowaną. Uczestnicy eksperymentu otrzymali noty w przedziale od 6-18 punktów. Widać więc, że nie było użytkowników doskonale zorientowanych.
Okazuje się, że piąta część użytkowników w ogóle nie patrzy na pasek adresu przyglądając się tylko wyglądowi strony. Ci właśnie użytkownicy otrzymali noty w dolnych granicach. 36% uczestników badania zwracało uwagę wyłącznie na pasek adresu (nie patrząc na wygląd strony) i ich noty były lepsze. Tylko 23% użytkowników zwracało uwagę na obydwa czynniki.
Co ciekawe, nie wykazano korelacji pomiędzy wiekiem, płcią i doświadczeniem w korzystaniu z komputera, a umiejętnością identyfikowania phishingowych witryn. Również przeglądarka i system operacyjny nie grały żadnej roli.
Uczestników spytano również, czy wierzą swoim decyzjom. Okazuje się, że większość z nich ma do swoich decyzji zgubne zaufanie...
Raport w całości jest dostępny na stronach Harwardu (język angielski). Mimo jego pesymistycznego wydźwięku jest pewien powód do radości. Skoro na phishing podatni są wszyscy, to możemy wierzyć, że także phisherzy padają ofiarą podobnych oszustw ;-)
W Dragon's Den wszystko było wyreżyserowane. Nasz projekt był z góry łatwy do określenia, że nie wiadomo, o co nam chodzi i nie umiemy tego zaprezentować - mówi Dziennikowi Internatów uczestnik Dragon's Den, Ziemowi Gólski, który odpadł z programu, ponieważ nikt nie zrozumiał jego projektu. więcej
Kilka dni temu publikowaliśmy treść listu Radia Wolne Media do ZPAV w sprawie próby pobrania przez pracownika tej instytucji opłat za korzystanie z utworów na licencji Creative Commons. Sprawie przyjrzeliśmy się bliżej, wysyłając do ZPAV-u prośbę o komentarz. Przy okazji zadaliśmy też pytanie, czy ZPAV stara się dotrzeć do producentów, w obronie których pobiera opłaty. więcej
Ochrona, jaką daje interpretacja indywidualna, obowiązuje nawet po doręczeniu zmienionej interpretacji. Niestety nie zawsze oznacza to zwolnienie z obowiązku zapłaty podatku. Tak pełnej ochrony nie uzyskają osoby, które zrealizowały sytuację opisaną we wniosku o wydanie interpretacji jeszcze przed jej doręczeniem. Jednak i one mogą spać spokojniej, gdyż nie grozi im postępowanie karne skarbowe czy konieczność płacenia odsetek za zwłokę. więcej
Od jakiegoś czasu abonenci telewizji satelitarnej n są nękani bardzo uciążliwą reklamą emitowaną zaraz po każdym uruchomieniu dekodera. Reklama ma formę planszy zastępującej właściwy obraz i zachęcającej do skorzystania z oferty wypożyczalni VOD operatora - pisze Czytelnik Dziennika Internautów. więcej