Microsoft, aby nie być na bakier z prawem, musi zmienić sposób, w jaki przeglądarka Internet Explorer obsługuje elementy multimedialne na stronach WWW. Zmianę tę przykro odczują niektórzy twórcy witryn i oprogramowania, którzy będą musieli zmodyfikować kod. Niewykluczone, że ucierpią na niej także użytkownicy i reklamodawcy.
Konieczność aktualizacji związana jest z wcześniejszym sporem Microsoftu z firmą Eolas Technology, która posiada patent na "system uruchamiania aplikacji osadzonej wewnątrz hipermediów, odbieranych za pomocą przeglądarki internetowej".
Jak wiemy 11 kwietnia ukażą się kolejne biuletyny bezpieczeństwa Microsoftu. Wśród nich znajdzie się łatka dla przeglądarki IE, która nie tylko poprawi bezpieczeństwo, ale również wprowadzi tymczasowe zmiany wynikające z naruszenia patentu.
Użytkownik, który zaaplikuje łatkę, po wejściu na stronę nie zobaczy kontrolek ActiveX, ale okienka z zapytaniem o to, czy te kontrolki włączyć. Wbrew pozorom może to by dość uciążliwe, bo wielu internautów będzie zdezorientowanych nieznanym komunikatem i opuści stronę nie oglądając zawartości lub reklam.
Poza tym, każde cofnięcie się do wcześniej odwiedzanej podstrony, która zawiera elementy multimedialne, będzie powodowało wyświetlanie się kolejnych zapytań o uruchomienie kontrolek ActiveX.
Problemy skończą się w czerwcu, kiedy to ukaże się kolejna łatka związana z ActiveX. Zniesie ona wyżej wymienione utrudnienia i jednocześnie sprawi, że IE nie będzie naruszał patentu. Do tego czasu jednak wszyscy operatorzy witryn wykorzystujący ActiveX oraz aplety Java muszą odpowiednio zmienić kod swoich stron, aby te wyświetlały się poprawnie.
Microsoft poinformował niedawno swoich partnerów o 60 dniach okresu przejściowego, w którym to będą musieli uporać się ze zmianami w kodzie swoich witryn i oprogramowania. Jednocześnie firma ma nadzieje, że łatka kwietniowa nie będzie powszechnie aplikowana przez użytkowników. W przeciwnym razie wielu z nich może zostać zaskoczonych zmianami.
Jak podaje serwis eWEEK niektórzy partnerzy Microsoftu narzekają, że nawet 60 dni jakie firma dała na wprowadzenie zmian, to mało czasu. Jednak gigant z Redmond informował o przygotowywanych zmianach już w grudniu ubiegłego roku i zdaniem jego przedstawicieli większość firm już zdążyła wprowadzić odpowiednie zmiany.
W Dragon's Den wszystko było wyreżyserowane. Nasz projekt był z góry łatwy do określenia, że nie wiadomo, o co nam chodzi i nie umiemy tego zaprezentować - mówi Dziennikowi Internatów uczestnik Dragon's Den, Ziemowi Gólski, który odpadł z programu, ponieważ nikt nie zrozumiał jego projektu. więcej
Kilka dni temu publikowaliśmy treść listu Radia Wolne Media do ZPAV w sprawie próby pobrania przez pracownika tej instytucji opłat za korzystanie z utworów na licencji Creative Commons. Sprawie przyjrzeliśmy się bliżej, wysyłając do ZPAV-u prośbę o komentarz. Przy okazji zadaliśmy też pytanie, czy ZPAV stara się dotrzeć do producentów, w obronie których pobiera opłaty. więcej
Ochrona, jaką daje interpretacja indywidualna, obowiązuje nawet po doręczeniu zmienionej interpretacji. Niestety nie zawsze oznacza to zwolnienie z obowiązku zapłaty podatku. Tak pełnej ochrony nie uzyskają osoby, które zrealizowały sytuację opisaną we wniosku o wydanie interpretacji jeszcze przed jej doręczeniem. Jednak i one mogą spać spokojniej, gdyż nie grozi im postępowanie karne skarbowe czy konieczność płacenia odsetek za zwłokę. więcej
Od jakiegoś czasu abonenci telewizji satelitarnej n są nękani bardzo uciążliwą reklamą emitowaną zaraz po każdym uruchomieniu dekodera. Reklama ma formę planszy zastępującej właściwy obraz i zachęcającej do skorzystania z oferty wypożyczalni VOD operatora - pisze Czytelnik Dziennika Internautów. więcej