Urząd Komunikacji Elektronicznej (UKE) wezwał prezesa Telekomunikacji Polskiej S.A. oraz Prezesa Zarządu PTC Sp. z o.o., operatora sieci Era do złożenia stosownych wyjaśnień w sprawie nadużyć oraz wyłudzeń, których ostatnio doświadczyła dosyć spora grupa klientów powyższych firm.
Sprawy oszustów doładowujących konta pre-paid na koszt swoich ofiar, czy też połączeń z drogimi numerami poprzez telefony stacjonarne bez wiedzy ich właścicieli, to od kilku lat praktycznie codzienność. Co i rusz, jakiś przestępca wpada na pomysł wykorzystania luk w usługach różnych operatorów telekomunikacyjnych.
Tym razem Urząd Komunikacji Elektronicznej został zalany skargami abonentów TP S.A. i operatora Ery.
Ci pierwsi zgłaszają, że na ich rachunkach telefonicznych pojawiły się wykazy wielu krótkotrwałych połączeń z numerami 0-400. Są to numery o podwyższonej płatności (nawet do 8 złotych), zwykle wykorzystywane podczas organizowania różnych telekonkursów. Co dziwne, w zgłaszanych przypadkach czas trwania tych połączeń nie przekracza zwykle 4-6 sekund, a po upływie kolejnych ok. 5 sekund połączenie nawiązywane jest ponownie - informuje UKE.
Już na pierwszy rzut oka widać tutaj pewną nieprawidłowość. Wspomniane 4-6 sekund raczej nie wystarczy, by słownie powiadomić abonenta - przed nawiązaniem połączenia z numerem o podwyższonej płatności - o cenie jednostki rozliczeniowej danej usługi, a potem jeszcze wysłuchać pytania i udzielić odpowiedzi. Zdaniem UKE, także 5 sekundowa przerwa pomiędzy tego typu połączeniami świadczy o tym, że numery 0-400 nie mogą być wybierane samodzielnie przez abonenta.
Oczywiście abonenci TP S.A., którzy doświadczyli na własnej skórze powyższych praktyk, są obciążani przez telekom za każde kilkusekundowe połączenie, jak za pełną minutę rozmowy. Można takie rachunki reklamować, ale Telekomunikacja nie wszystkim uznaje reklamacje, bo - zdaniem jej przedstawicieli - nie wszyscy poszkodowani są uczciwi. Co więcej, z nieoficjalnych informacji udzielonych Gazecie Wyborczej przez przedstawiciela telekomu wynika, że firma nie ma również pewności, co do uczciwości jej partnerów, korzystających z oferty numerów o podwyższonej płatności.
Z kolei użytkownicy sieci telefonii komórkowej Era otrzymują wiadomości tekstowe zachęcające do wysłania SMS-a pod numer 1120, pod pozorem rzekomej wygranej w konkursie lub awarii karty SIM - informuje UKE. Skorzystanie z tej "oferty" niejednokrotnie oznacza doładowanie działającej w systemie Era Tak-Tak karty pre-paid oszusta, a niemiłe "olśnienie" następuje dopiero podczas zwrotnego SMS-a zawierającego informację o doładowaniu.
Tymczasem numer 1120, jest faktycznie wykorzystywany w systemie Tak Tak do zasilania kont użytkownikom pre-paid, przez posiadaczy abonamentu (np. rodzice mogą w ten sposób zasilać konta swoim dzieciom). Wystarczy przesłać pod wskazany numer wiadomość, której treść będzie stanowił wybrany numer telefonu, a kwota doładowania zostanie doliczona do faktury danego abonenta, jednocześnie powiększając środki na koncie wprowadzonego numeru.
Przykładowe treści SMS-ów, jakie wysyłają oszuści przedstawiamy poniżej:
"Era Omnix. Wygrałeś w naszym konkursie zestaw kina domowego, aby potwierdzić odbiór nagrody wyślij SMS o treści 668xxxxxx na numer 1120". "/ERA/:System zanotował brak twojej karty SIM w sieci. Wyślij SMS o treści 660xxxxxx pod numer 1120, a skorygujemy błąd. W przeciwnym razie blokujemy Twoją kartę SIM". "Z okazji urodzin ERA otrzymałeś 20 darmowych minut! Aby potwierdzić wyślij 9 cyfrowy pod 696xxxxxx na numer 1120. Koszt SMS-a 20 gr z VAT. www.era.pl"
Jak donosi Gazeta Wyborcza, Era stara się walczyć z tym procederem, m.in. wprowadzając ograniczenia co do częstotliwości doładowań jednego konta. Jak widać, to wciąż za mało. Kiedy jednak już padliśmy ofiarą przestępcy należy najpierw zgłosić oszustwo na policję i dopiero reklamować u operatora.
Operatorzy są oczywiście ustawowo zobligowani do podjęcia środków technicznych i organizacyjnych w celu ochrony abonentów. W związku z powyższym i coraz większą skalą problemu, Prezes UKE wezwał TP S.A. oraz PTC Sp. z o.o. do przekazania w terminie 7 dni informacji o podjętych działaniach, mających na celu zapobieżenie podobnym sytuacjom.
W Dragon's Den wszystko było wyreżyserowane. Nasz projekt był z góry łatwy do określenia, że nie wiadomo, o co nam chodzi i nie umiemy tego zaprezentować - mówi Dziennikowi Internatów uczestnik Dragon's Den, Ziemowi Gólski, który odpadł z programu, ponieważ nikt nie zrozumiał jego projektu. więcej
Kilka dni temu publikowaliśmy treść listu Radia Wolne Media do ZPAV w sprawie próby pobrania przez pracownika tej instytucji opłat za korzystanie z utworów na licencji Creative Commons. Sprawie przyjrzeliśmy się bliżej, wysyłając do ZPAV-u prośbę o komentarz. Przy okazji zadaliśmy też pytanie, czy ZPAV stara się dotrzeć do producentów, w obronie których pobiera opłaty. więcej
Ochrona, jaką daje interpretacja indywidualna, obowiązuje nawet po doręczeniu zmienionej interpretacji. Niestety nie zawsze oznacza to zwolnienie z obowiązku zapłaty podatku. Tak pełnej ochrony nie uzyskają osoby, które zrealizowały sytuację opisaną we wniosku o wydanie interpretacji jeszcze przed jej doręczeniem. Jednak i one mogą spać spokojniej, gdyż nie grozi im postępowanie karne skarbowe czy konieczność płacenia odsetek za zwłokę. więcej
Od jakiegoś czasu abonenci telewizji satelitarnej n są nękani bardzo uciążliwą reklamą emitowaną zaraz po każdym uruchomieniu dekodera. Reklama ma formę planszy zastępującej właściwy obraz i zachęcającej do skorzystania z oferty wypożyczalni VOD operatora - pisze Czytelnik Dziennika Internautów. więcej