AT&T, amerykański operator telefoniczny został oskarżony przez kalifornijską organizację obrońców prywatności o bezprawną współpracę z rządem USA, mającą na celu inwigilację obywateli. W Stanach zdarzało się już kierowanie oskarżeń pod adresem rządu, ale atak na operatora to nowość.
Powództwo do sądu okręgowego w San Francisco zostało wniesione wczoraj przez organizację Electronic Frontier Foundation (EFF), która twierdzi, że występuje w imieniu każdego obywatela USA, który był inwigilowany przez rząd współpracujący z AT&T.
Przedstawiciele EFF uważają, że AT&T bezprawnie zapewniła władzom USA dostęp do swoich sieci i baz danych co umożliwiło podsłuchiwanie rozmów telefonicznych i podgląd elektronicznej korespondencji.
Głównym celem wniesionego przez EFF oskarżenia jest wstrzymanie procesów inwigilacyjnych, ale organizacja będzie także żądać ogromnych odszkodowań.
Czy taka inwigilacja rzeczywiście ma miejsce? Wcześniej prezydent George W. Bush potwierdzał wprowadzenie programu, który umożliwiał organom ścigania monitorowanie międzynarodowych rozmów telefonicznych i e-maili bez nakazu sądu. Program ten został wprowadzony po zamachach terrorystycznych jakie miały miejsce w 2001 roku. Nadal jednak wiele osób uważa program za niezgodny z konstytucją.
EFF występuje przeciwko operatorowi, ale z pewnością podjęta walka będzie wymagała starć z rządem. W czasie procesu mogą być potrzebne dane od władz, a te można zawsze nazwać istotnymi dla bezpieczeństwa publicznego i odmówić ich ujawnienia.
Amerykańska Agencja Bezpieczeństwa Narodowego (NSA) oraz przedstawiciele AT&T jak dotąd nie skomentowali sprawy. Zdaniem przedstawicieli EFF firma AT&T powinna po prostu odmówić rządowi współpracy, ale czy rzeczywiście mogła tak zrobić?
Niedawno informowaliśmy w DI o tym, jak zdecydowanie oparła się żądaniom amerykańskich władz firma Google. W konsekwencji cena akcji Google spadła, ale mając na uwadze to, że Amerykanie są wyjątkowo wyczuleni na punkcie swojej prywatności, możemy się spodziewać korzystnego dla Google obrotu sprawy. Zamęt wokół inwigilacyjnych praktyk administracji Busha może sprawić, że kalifornijska firma będzie postrzegana jako samotny i bezinteresowny wojownik w walce o prywatność użytkowników.
Wydaje się także, iż to właśnie sprawa Google zwróciła uwagę obrońców prywatności na to, że firma świadcząca daną usługę wcale nie musi poddawać się naciskom rządu. Teraz ewentualna wygrana lub przegrana EFF może mieć duże znaczenie dla tego, jak w przyszłości będzie postrzegana rola firm w kwestii ochrony prywatności użytkowników.
W Dragon's Den wszystko było wyreżyserowane. Nasz projekt był z góry łatwy do określenia, że nie wiadomo, o co nam chodzi i nie umiemy tego zaprezentować - mówi Dziennikowi Internatów uczestnik Dragon's Den, Ziemowi Gólski, który odpadł z programu, ponieważ nikt nie zrozumiał jego projektu. więcej
Kilka dni temu publikowaliśmy treść listu Radia Wolne Media do ZPAV w sprawie próby pobrania przez pracownika tej instytucji opłat za korzystanie z utworów na licencji Creative Commons. Sprawie przyjrzeliśmy się bliżej, wysyłając do ZPAV-u prośbę o komentarz. Przy okazji zadaliśmy też pytanie, czy ZPAV stara się dotrzeć do producentów, w obronie których pobiera opłaty. więcej
Gdy posiadasz prywatny samochód, komputer czy inny sprzęt i chcesz wykorzystać go na potrzeby działalności gospodarczej, wprowadzając do ewidencji środków trwałych firmy, musisz ustalić wartość początkową, od której rozpoczniesz amortyzację danego składnika. Jest nią cena nabycia, a gdy nie możesz jej ustalić, dokonaj wyceny, uwzględniając ceny rynkowe. więcej
Od jakiegoś czasu abonenci telewizji satelitarnej n są nękani bardzo uciążliwą reklamą emitowaną zaraz po każdym uruchomieniu dekodera. Reklama ma formę planszy zastępującej właściwy obraz i zachęcającej do skorzystania z oferty wypożyczalni VOD operatora - pisze Czytelnik Dziennika Internautów. więcej