Jak artykuł 212 i "luka systemowa" ograniczają anonimowość w sieci? Jak szkodzi to wolności słowa?

, 29-01-2016, 12:39

W internetowych komentarzach często pojawia się krytyka. Nawet jeśli jest ona umiarkowana, może być pretekstem do poruszenia organów ścigania w celu zdobycia danych autorów komentarzy. Organy ścigania mogą żądać ujawniania autorów pochopnie, co ciekawie pokazuje przypadek serwisu Przelom.pl.

To było bardzo symboliczne, że wczoraj (w Dniu Ochrony Danych Osobowych) polski Senat pracował nad "ustawą inwigilacyjną". W czasie prac w senacie Maria Pończyk-Pozdzdziej stwierdziła, że "internet jest medium wszechwładnym, właściwie wszystko w nim wolno, bo jest się bezkarnym". Pani senator bardzo się myliła. W XXI wieku można gorzko pożałować różnych aktywności w internecie i nie trzeba nawet naruszać prawa. 

Polskie prawo ma różne luki, pozwalające na zdobywanie informacji o ludziach. Pewien sposób jest szczególnie chętnie wykorzystywany przez władze, choć częściej na poziomie lokalnym. Jest używany także do uciszania aktywistów.

Tym sposobem jest instrumentalne wykorzystanie organów ścigania do wyłudzania danych osobowych. Dziennik Internautów opisywał ten problem w kontekście copyright trollingu. Oto jakaś firma zgłasza naruszenie jej praw autorskich i dzięki temu może wykorzystać prokuraturę do pozyskania mnóstwa danych osobowych. Nie ma znaczenia, czy ktoś faktycznie zrobił coś złego.

Artykuł 212 vs anonimowość

Niestety problem nie ogranicza się do praw autorskich. W Polskim kodeksie karnym ciągle funkcjonuje artykuł 212, który umożliwia ściganie za zniesławienie. Dziennik Internautów wielokrotnie pisał o tym, że naruszenia dóbr osobistych powinny być dochodzone na drodze cywilnej. W Polsce można ich dochodzić na drodze karnej i tutaj rodzi się zagrożenie związane z tematyką inwigilacji. 

Wyobraźmy sobie, że jakaś osoba w komentarzu w lokalnym serwisie ujawnia coś, co jest niewygodne np. dla burmistrza. Burmistrz uruchamia sprawę o zniesławienie z artykułu 212. Wówczas prokuratura działa standardowo - występuje do operatora lokalnego serwisu o ujawnienie adresu IP autora komentarza. Na podstawie adresu IP prokuratura ustala autora komentarza. 

Nie jest ważne, czy komentarz naprawdę był zniesławiający. Opisywaliśmy już sytuacje, w których organy ścigania żądały adresów IP autorów bardzo umiarkowanych komentarzy. Jeśli prokuratura ustali te osoby, burmistrz uzyska dostęp do danych autorów komentarzy. Potem sprawa może zostać umorzona. Organy ścigania albo sąd mogą ustalić, że żadnego zniesławienia nie było. Problem w tym, że "urażony" lokalny polityk i tak dowiedział się kto napisał niewygodny komentarz. Jeśli autor komentarza jest pracownikiem urzędu albo nawet pracownikiem w firmie znajomego burmistrza, może zostać ukarany za komentarz. Ta kara zostanie wymierzona poza wymiarem sprawiedliwości. 

Jeszcze raz podkreślam, że w takich przypadkach artykuł 212 nie jest nawet wykorzystywany do karania. Zdarza się, że korzystające z niego osoby same wycofują sprawę. Te osoby chcą tylko poznać tożsamość komentujących i świadomie wykorzystują organy ścigania w roli instrumentu do zdobywania danych osobowych. 

Studium przypadku: Przelom.pl

Trzy tygodnie temu w Dzienniku Internautów pisałem o lokalnym serwisie Przelom.pl, który postanowił walczyć z żądaniem ujawnienia adresów IP komentujących. Doprowadziło to do istotnej decyzji Sądu w Chrzanowie, który 4 stycznia 2016 roku potwierdził, że administratorzy stron internetowych powinni mieć możliwość zakwestionowania postanowienia prokuratury o wydaniu informacji.

Postanowiłem trochę bardziej zgłębić temat i poprosiłem Piotra Tarczyńskiego, redaktora chrzanowskiego serwisu, o udzielenie dodatkowych wyjaśnień w sprawie, która doprowadziła do tamtej decyzji sądu.

- Zawiadomienie z art. 212 kk złożyła Beata W. To była już wiceburmistrz Chrzanowa. Beata W. nigdy nie zwróciła się telefonicznie, mailowo, osobiście do mnie jako osoby odpowiedzialnej za treści w serwisie o usunięcie komentarzy rzekomo ją pomawiających - wyjaśnił mi Piotr Tarczyński. 

Tarczyński dodał, że od innych osób zdarzało mu się otrzymywać prośby o usunięcie ewidentnie pomawiających komentarzy. Takie wnioski były realizowane. Co więcej Piotr Tarczyński odniósł wrażenie, że Beata W. nie przedstawiła w prokuraturze dowodów w postaci treści zniesławiających komentarzy. Prowadząca sprawę prokurator żądała wydania treści komentarzy oraz adresów IP ich autorów. Wyglądało to tak, jakby prokuratura jeszcze nie przeanalizowała komentarzy a już chciała poznać informację o ludziach, którzy je napisali.

Podobnego zdania był Sąd w Chrzanowie, który pochylił się nad zażaleniem na postanowienie prokuratury. W postanowieniu wydanym w sierpniu sąd stwierdził: „Słusznie zauważa skarżący, iż najpierw organ prowadzący postępowanie powinien ustalić, które wpisy ewentualnie wypełniają znamiona przestępstwa z art. 212 par. 1 kk, a dopiero potem ustalać, kto tych wpisów dokonał”.

Prokuratura wyjaśnia

Oczywiście spytałem o sprawę również prokuraturę. Prokurator Rejonowy Elżbieta Jopek wyjaśniła mi, iż wiceburmistrz Chrzanowa przedstawiła w prokuraturze wydruki rzekomo poniżających wpisów. Wspominając o postanowieniu sądu z sierpnia Elżbieta Jopek stwierdziła, że "sąd wymagał zapoznania się z pełną treścią również usuniętych wpisów". Sąd uznał też, że prokurator powinien dookreślić zakres danych użytkowników forum, które mają być ujawnione przez administratora forum.

W reakcji na postanowienie sądu, dnia 20 sierpnia, prokuratura wydała kolejne postanowienie o żądaniu wydania rzeczy. Zażądała wydania pełnej treści wskazanych w postanowieniu wpisów , które "zostały usunięte przez moderatora z powodu niskiego poziomu lub złamania regulaminu". Taką wersję zdarzeń przedstawia prokuratura. 

Piotr Tarczyński opisał mi to nieco inaczej. 

- Co zrobiła prokurator po postanowieniu sądu? Wydała kolejne postanowienie (z 20 sierpnia 2015 roku) o wydaniu żądania rzeczy, w którym m.in. zażądała nadesłania treści komentarza (...) dostępnego na stronie przelom.pl (ukrytego za pomocą mechanizmu – "lubię/nie lubię". Po kliknięciu "Rozwiń" - treść komentarza była dostępna (...) w tymże samym postanowieniu prokurator zażądała również m.in. nadesłania treści komentarzy jednego z użytkowników, ale w tym samym postanowieniu zażądała wydania numerów IP tego samego użytkownika do tych samych komentarzy, których ujawnienia treści się domagała (!) - wyjaśnił mi Piotr Tarczyński

W tym miejscu sprawa staje się naprawdę zastanawiająca. Wygląda na to, że prokuratura miała problem z dotarciem do komentarza, który został ukryty za pomocą mechanizmu lubię/nie lubię. Co więcej, prokuratura sama przyznała, że musiała się zapoznać również z treścią wpisów "usuniętych", ale to nie przeszkodziło jej żądać od razu adresów IP. 

Gdy pytałem o tę sprawę w prokuraturze prok. Elżbieta Jopek przyznała, że w postanowieniu z 20 sierpnia żądano zarówno pełnej treści wpisów jak i adresów IP oraz danych użytkowników portalu, którzy posługiwali się konkretnymi nickami w konkretnych dniach i godzinach.

Prokuratura pomaga ustalić dane

Kiedy Pani prokurator wyjaśniała mi tę sprawę, nie ograniczyła się tylko do odpowiedzi na moje pytania. Postanowiła mi również wyjaśnić, że osoba czująca się zniesławioną nie może sama uzyskać danych o autorach komentarzy. Prokuratura może to zrobić i to robi. Oto fragment e-maila od Pani prokurator.

Podkreślić należy iż osoba fizyczna nie może uzyskać tych danych samodzielnie! Dodatkowo warto pamiętać ,iz okres retencji danych u dostawców Internetu wynosi tylko 12 miesięcy. Po tym czasie nie jest możliwym uzyskanie żądanych informacji. a co za tym idzie pokrzywdzony bezpowrotnie traci możliwość ustalenia tożsamości osób, które w jego ocenie go zniesławiły.

Wszczęcie postępowania karnego o przest z art 212§2 kk w żaden sposób nie przesądza, iz po ustaleniu danych osób umieszczających w Internecie zakwestionowane wpisy np komentarze , prokurator skieruje p-ko tym osobom akt oskarżenia choć jest to oczywiście dopuszczalne.

Oceniając materiał dowodowy każdej konkretnej sprawy , w tym także teść wpisów czy komentarzy, które w ocenie pokrzywdzonego zawierają treści zniesławiające , prokurator decyduje czy w danej sprawie nadal istnieją przesłanki, które legły u podstaw objęcia występku prywatno skargowego ściganiem z urzędu. Prokurator może więc odstąpić od oskarżenia, ale na tym etapie pokrzywdzony, posiadając uzyskane w postępowaniu przygotowawczym dane dotyczące domniemanego sprawcy może samodzielnie wystąpić do właściwego miejscowo Sądu z oskarżeniem prywatnym .

Sąd rozpoznając sprawę bada czy w konkretnym przypadku osoba zamieszczająca wpis np komentarz w Internecie, w ocenie pokrzywdzonego zawierający treści go zniesławiające zrealizowała znamiona występku z art 212§2 kk czy tez realizowała swoje prawo do krytyki.

Luka systemowa

Chcąc nie chcąc pani prokurator potwierdziła istnienie problemu, który zasygnalizowałem na początku tego tekstu. Z tego samego problemu świetnie zdawał sobie sprawę Piotr Tarczyński, składając zażalenia na postanowienie prokuratury.

Wytoczenie sprawy o zniesławienie umożliwia zdobycie danych osobowych autorów wpisów. Prokuratura czuje się wręcz w obowiązku dostarczyć rzekomemu pokrzywdzonemu informację o tym, kto go zniesławił. Problem w tym, że ostatecznie sprawa może nie trafić do sądu, albo nawet sąd uzna, że zniesławienia nie było. Mimo to dane autora wpisu zostały ujawnione i jeśli sytuacja na to pozwoli, osoba ta może zostać ukarana w inny sposób.

Sprawa w Chrzanowie nie jest jeszcze zamknięta. Piotr Tarczyński czeka na wyznaczenie terminu posiedzenia sądu, który ponownie rozpatrzy jego zażalenie na postanowienie prokuratury z 20 sierpnia 2015 roku.

- W kontekście ścigania internautów z art. 212 KK istnieje systemowa luka pozwalająca na działania mogące w konsekwencji prowadzić do łamania zapisów Konstytucji RP oraz Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Taka sytuacja w demokratycznym państwie prawa absolutnie nie powinna mieć miejsca - podsumowuje Tarczyński.

Czytaj także: Prokuratura żąda od gazety adresów IP komentujących. Czy można to kwestionować?


Komentuj na Facebooku
Komentarze
comments powered by Disqus
To warto przeczytać

fot. di24.pl















  
znajdź w serwisie

RSS - Interwencje
RSS - Porady
Porady  
RSS - Listy
Listy  
Jak czytać DI?
Newsletter

Podaj teraz tylko e-mail!



RSS
Copyright © 1998-2016 by Dziennik Internautów Sp. z o.o. (GRUPA INFOR PL) Wszelkie prawa zastrzeżone.