Tylko na Bitspiration rozmowy przy piwie lub wodzie z twórcą YouTube i nie tylko - wywiad

12-06-2012, 12:20

- Skład jest przedni, bo to są ludzie, którzy zrobili w swoim życiu coś ciekawego, np. współtwórca YouTube'a. To są odjechani goście, którzy oprócz tego, że są buntownikami, mają zdrowo poukładane w głowach. (...) Formuła stołu przyjęta w Bitspiration, w której jest bezpośredni kontakt z osobami, które mają za sobą duże doświadczenie, to jest szansa na to, że jako uczestnik wyciągnę z tego coś dla siebie, bo naprawdę złapię go za rękę i powiem: "ale weź mi powiedz naprawdę, jak jest". Jeśli ma się takiego człowieka obok siebie, jeśli bezpośrednio widać, w jaki sposób on myśli, w jaki sposób formułuje wypowiedzi, to z tego można na przykład strasznie dużo się nauczyć - przekonują w wywiadzie dla DI Krzysztof Kowalczyk i Michał Bonarowski, współorganizatorzy konferencji Bitspiration, która rozpoczyna się dziś i potrwa do 13 czerwca w Krakowie.

Bitspiration

Krzysiek Gontarek: Skąd wziął się pomysł na organizację kolejnej konferencji dla branży IT w Polsce?

Krzysztof Kowalczyk: Pomysł na Bitspiration powstał kilka lat temu. Wpadliśmy na niego wspólnie z Andrzejem Targoszem (Proidea), z którym chcieliśmy zrobić w Polsce przeglądową konferencję biznesowo-technologiczną, bowiem nie ma w Polsce takich imprez, w których udałoby się zebrać ludzi zajmujących się i hardware'em, i software'em. Bit - czyli technologicznie, Spiration - od inspiracji. Idea ta najpierw zmaterializowała się w postaci konferencji e-nnovation, która jednak z racji głównego sponsora, czyli Allegro, przybrała rys biznesowo-e-commerce'owy. Z racji tego, że nie da się wszystkiego zrobić jednocześnie, wstrzymaliśmy realizację Bitspiration do czasu, aż e-nnovation rozkręci się na dobre.

W końcu stwierdziliśmy, że właśnie nadszedł dobry moment, by latem, w przyjemnym miejscu, czyli Krakowie, zorganizować konferencję dla wszystkich, którzy patrzą trochę do przodu, jeśli chodzi o technologie, zajmują się nią, chcą o tym porozmawiać i zastanowić się, jakie są perspektywy biznesowe.

Kolejna impreza dla technologicznych startupów? Co będzie ją wyróżniać?

Krzysztof Kowalczyk: Dobry zestaw różnorodnych i międzynarodowych prelegentów oraz format imprezy inny niż to, co do tej pory się spotykało. Ale to nie będzie impreza dla startupów. To znaczy dla startupów też, bo jest jedna ścieżka, która nazywa się "Innowacje, startupy i VC", ale już druga ścieżka to "Future hardware, mobile, games", a trzecia jest e-commerce'owo-płatnościowa. To ma być jednak konferencja, w której nie będzie konkursu startupów, bo rzeczywiście imprez dla startupów jest bardzo dużo, natomiast nie ma wystarczająco dużo imprez, które w ogóle zajmują się technologią i zbierają ludzi z różnych dziedzin.

Chcemy, by w perspektywie 3-5 lat wydarzenie to stało się taką konferencją, jak LeWeb w Paryżu albo South by South WestInteractive w Stanach, gdzie spotykają się bardzo różni ludzie i szczególny nacisk jest położony na networking. Stąd też format jest inny niż normalnych konferencji, bo tylko jej fragment odbędzie się w sali konferencyjnej, a reszta (ścieżki) ma być w kafejkach na krakowskim Kazimierzu. Czyli jeżeli w przyszłym roku i w kolejnych latach ta konferencja się osadzi i będzie rosła, to tak naprawdę tych tracków będziemy dodawać więcej i będzie nas limitować tylko liczba kafejek na Kazimierzu.

Jaki cel postawiliście przed Bitspiration?

Krzysztof Kowalczyk: Zależy nam na tym, żeby podkreślać rolę regionu CEE, jak i Polski jako największego kraju w tym regionie. Kraju, który produkuje chyba najlepszych inżynierów software’owych w tym regionie. Na dodatek zależy nam na tym, by w tym wyścigu Londyn, Paryż, Berlin pojawiło się jakieś nasze miasto, które ma szanse przyciągnąć startupy. Wydaje się, że tym miastem może być właśnie Kraków.

Do Berlina przyciąga m.in. zmysł artystyczny oraz to, że jest to stosunkowo niedrogie miasto z punktu widzenia Europy. Jednak w pewnym momencie wszyscy docierają do ściany, którą jest brak programistów. Tymczasem tego problemu nie ma w Krakowie, gdzie jest bardzo dużo programistów i dużo małych firm outsourcingowych, które można sobie wynająć. Myślę, że to jest duża wartość tego regionu.

Zależy nam również na tym, by przy okazji tej konferencji wypromować Kraków na europejskiej mapie imprez technologiczno-biznesowych, żeby wziąć udział w przyciąganiu międzynarodowej społeczności przedsiębiorczej, czyli ludzi, którzy chcą się zajmować firmami technologicznymi, firmy, które chcą otwierać swoje przedstawicielstwa.

Dlaczego akurat Kraków? 

Krzysztof Kowalczyk: Bo w Krakowie de facto to już się dzieje, bo jeżeli porównamy liczbę inżynierów software'owych zatrudnionych w Krakowie w R&D z liczbą zatrudnioną w Berlinie, to myślę, że Kraków wygrywa, nawet z Londynem. W Irlandii są centra deweloperskie czy przedstawicielstwa firm technologicznych, ale w Londynie nie jest ich tak dużo. Londyn ma 200 czy 300 startupów siedzących w rejonie londyńskiego Shoreditch , ale samo Tech City, które jest promowane przez Londyn, czyli próba przyciągnięcia tych dużych R&D, nie wiadomo jeszcze jak się skończy. Będzie wiadomo, dopiero jak się skończy olimpiada. Wtedy zwolnią się te wszystkie budynki i firmy będą mogły się sprowadzać, a w Krakowie wszystko już jest.

Poza tym chyba nie ma tak naprawdę drugiego takiego miejsca w Polsce, gdzie na małej przestrzeni, tak jak na krakowskim Kazimierzu, byłaby wystarczająca liczba miejsc, gdzie można tego rodzaju format zrealizować. Na przykład w Stanach, właśnie Austin (miejsce organizacji SXSW) jest pod tym względem wyjątkowy, bo jest tam taka 6. ulica, gdzie jest bardzo dużo lokali, w których odbywa się część sesji konferencyjnych. Poza tym Kraków jest miastem, które zbiera dużo ekspertów i w którym znajduje się wiele firm technologicznych, takich prawdziwych R&D w Polsce zatrudniających dużo inżynierów. Jest tam i Google, jest i Motorola, jest i IBM - dlatego właśnie Kraków, a nie inne miejsce.

Oficjalnym obowiązującym językiem wydarzenia będzie angielski. Kogo chcecie przyciągnąć do Krakowa?

Krzysztof Kowalczyk: Impreza jest skierowana do ludzi z regionu CEE. Spodziewamy się ok. 150-200 uczestników. Chcemy nie tylko zapraszać zagranicznych prelegentów, ale chcielibyśmy, żeby użytkownicy także byli przekrojowi, jeśli chodzi o kraj pochodzenia. Spodziewam się, że siłą rzeczy przy pierwszej edycji Bitspiration większość uczestników będzie z Polski, natomiast wydarzenie jest i będzie w przyszłości promowane we wszystkich krajach regionu, czyli w Niemczech, Czechach, na Słowacji, Węgrzech, w Rumunii, Bułgarii, na Bałkanach, Białorusi czy w krajach bałtyckich.

150-200 osób to niewielka liczba uczestników, jak na konferencję, która ma być porównywana do Le Web i SXSW, gromadzące tysiące odwiedzających?

Krzysztof Kowalczyk: Mamy taką wizję, że zapraszamy jakąś grupę osób, żeby zestaw uczestników był dobry. Zakładamy, że te osoby, widząc, kto robi konferencję i jak jest robiona, będą dodatkowo zapraszali swoich znajomych. Nie zależy nam na tym, żeby przyjechało 10 tys. ludzi. Wydaje mi się, że nie będziemy nigdy chcieli, żeby ta konferencja specjalnie urosła, bo w pewnym momencie może zapaść się pod własnym ciężarem. 

Chodzi też o to, żeby dać szansę na spotkanie się zarówno uczestników, jak i uczestników z prelegentami, bo na większości konferencji jest tak, że po występie są oni zwykle niedostępni - tak jest i na Le Web, i tak było na London Web Summit. W przypadku Bitspiration założenie jest takie, żeby każdy mógł na wyciągnięcie ręki mieć i prelegentów i uczestników. Stąd też pomysł na dwudniową konferencję i sesje w tych lokalach, dlatego że wtedy spokojnie można podyskutować przy piwie o tym, co się słyszy i przytrzymać ludzi na wieczorną imprezę, żeby mogli się nie tylko zabawić, ale jednocześnie kontynuować rozmowy.

Michał Bonarowski: Problem polega na tym, że na większości konferencji w Polsce jest duża przepaść pomiędzy tymi, którzy występują, a którzy słuchają. Bardzo trudno jest nawiązać więź, włączyć się w dyskusje. Ta formuła jest taką próba wyjścia poza schemat. Nieistotne jest, czy pijesz wino, czy wodę, tylko to, że siedzisz przy jednym stole (z prelegentem - przyp. red) i jesteś w stanie po pewnym czasie przełamać się i zacząć rozmawiać zupełnie poważnie o problemach, które sam masz lub o kwestiach, które pokazuje prelegent lub osoba prowadząca. Niby niewielka rzecz, ale taka formuła stołu jest dużo lepsza niż formuła z mównicą i PowerPointem.

Niedawno oglądałem wykład Francisa Fukuyamy. Było super, tyle że to już jest taki poziom abstrakcji i ogólności, że słuchacz musi mieć gigantyczne podwaliny, żeby to wszystko, co on ci przekazuje, trafiało na podatny grunt i żeby poruszało pewnymi strunami w twoim biznesowym rozumieniu świata. A nie każdy tak ma. My jesteśmy na innym etapie rozwoju, my się musimy naprawdę wgryzać w technologię, wgryzać w biznes, pytać, ciągnąć kogoś za rękaw, żeby podpowiedział, z każdej strony łapać inspirację.

Formuła, w której jest bezpośredni kontakt z osobami, które mają za sobą duże doświadczenie jest fajna. To jest szansa na to, że jako uczestnik wyciągnę z tego coś dla siebie, bo naprawdę złapię go za rękę i powiem: "ale weź mi powiedz naprawdę, jak jest".

Czyli nie każdy ma szansę dostać się na Bitspiration? Nawet jeśli będzie gotowy zapłacić?

Krzysztof Kowalczyk: Osoby, które chcą wziąć udział w wydarzeniu powinny się zarejestrować, ale na etapie rejestracji dokonujemy filtrowania. Oznacza to, że nie każdy ma szansę na zakwalifikowanie się do udziału w tej konferencji. To my decydujemy o składzie.

Cena biletów „early bird” wynosiła 400 euro, teraz jest wyższa. Czy to odpowiednia kwota, jak na polskie warunki, szczególnie jeśli weźmie się pod uwagę ścieżkę dla startupów, które w Polsce zwykle nie grzeszą nadmiarem gotówki na kontach?

Krzysztof Kowalczyk: Gdybyś chciał porozmawiać z osobami z Google'a odpowiedzialnymi za współpracę ze startupami czy też za przejęcia startupów, to ile kosztowałby Cię przelot do Londynu i hotel w Londynie, o ile w ogóle udałoby Ci się umówić spotkanie? Wartością konferencji w dzisiejszych czasach nie jest to, co usłyszysz ze sceny, bo to można choćby obejrzeć na YouTubie. Wartością jest to, że potem na żywo można tym prelegentom zadać pytania i można z nimi porozmawiać o swoim biznesie, łapiąc ich po prostu za rękę. A pamiętaj, że to są z reguły dość zajęci ludzie. Szczególnie, jeśli chodzi o osoby, które nam udało się tam zaprosić, to prawdopodobnie jest to jedyna w swoim rodzaju szansa na to, żeby zainteresować ich swoim biznesem.

Wiele naszych startupów planuje wyjście w świat. Jeżeli przy okazji Bitspiration w Krakowie nawiążą kontakt czy to z ludźmi z Doliny Krzemowej, czy z ludźmi z Google'a z Londynu, to potem, jak już będą wychodzić w ten szeroki świat, szukać partnerów biznesowych czy inwestorów, to będzie im już dużo prościej, bo planując jakikolwiek wyjazd, będą mieli komplet wizytówek znaczących osobistości i będą mogli próbować samodzielnie umówić się z tym ludźmi. I nie będą dla nich anonimowymi ludźmi z ulicy, tylko będą to znajome twarze, które się spotkało na konferencji, z którymi się wypiło piwo i porozmawiało.

Poza tym wydaje nam się, że te konferencje, które robi Proidea (współorganizator Bitspiration) są świetnymi konferencjami, które sprzedają się na pniu od lat, np. CONFidence, PLNOG czy Java Developer Days. Takie e-nnovation też jest ogromnym sukcesem - tam szczęśliwie jest ten duży partner, czyli Allegro, ale jeżeli chcemy zrobić konferencję, która jest zupełnie niezależna i bardzo przekrojowa, to ona musi kosztować. Jeżeli jednak popatrzymy na cenę konferencji podobnych, jeśli chodzi o klasę prelegentów, to np. udział w London Web Summit kosztował 1000 funtów plus koszty przelotu i hoteli, LeWeb - 2000 euro plus koszty przelotu i hoteli, a Next w Berlinie - 1000 euro plus koszty przelotu i noclegu. Tymczasem do Krakowa dojedziemy jeszcze taniej, zapłacimy za nocleg niewiele i sama konferencja kosztuje 3 razy mniej niż w przypadku wyżej wymienionych.

Jakich prelegentów zobaczymy podczas pierwszej edycji?

Krzysztof Kowalczyk: Mamy całą ekipę, która przyjeżdża z Doliny Krzemowej pod przewodnictwem Paula Bragiela z I/O Ventures. Będzie współtwórca YouTube'a Jawed Karim oraz jeden z inwestorów Yammera. Wśród prelegentów Bitspiration będzie także Paul Jozefak z Niemiec, który jest jednym z bardziej znanych VC w tym kraju, a teraz kieruje inkubatorem startupów dla koncernu Otto (wydawcy przywożonych kiedyś z Niemiec do Polski katalogów, które jako nastolatkowie traktowaliśmy jak okno do kapitalizmu). Poza tym mamy Davida Bizera z HackFwd, naszego przyjaciela, który jest regularnym gościem na naszych imprezach. 

Będziemy gościć także mocną reprezentację z Google'a - Dona Dodge'a oraz Anastasię Leng. Don Dodge odpowiada w Google za relację z deweloperami i startupami, a sam jest także jednym z bardziej aktywnych angel investors (m.in. inwestuje wspólnie z Ashtonem Kutcherem), wcześniej piastował stanowiska CTO Altavisty oraz CTO Napstera, a także przez wiele lat odpowiadał za relacje z programistami w Microsofcie. Anastasia Leng z kolei pracuje w Google w Londynie jako menedżer New Business Development Group i odpowiada za współpracę z VC i startupami.

A z takich super technologicznych freaków mamy Johna Drapera, czyli "Cap'n Cruncha", który jest jednym z bardziej znanych phreakerów (hakował telefony), będą też specjaliści od gier. 

Na pewno oni nie będą mówić zerami i jedynkami. Nie taki jest cel tego wydarzenia. Celem jest zebranie ludzi, którzy zajmują się technologiami, ale nie po to, by zrobić warsztaty, np. jak skonfigurować poszczególne narzędzia programistyczne, tylko żeby porozmawiać o potencjale tych technologii.

Dla miłośników technologii zaprosiliśmy także polskie przedstawicielstwo Arduino i być może uda się z nimi zrobić warsztaty z budowania płytek.

Michał Bonarowski: Uważam, że skład jest przedni, bo to są ludzie, którzy zrobili w swoim życiu coś ciekawego, np. współtwórca YouTube'a. To są odjechani goście, którzy oprócz tego, że są buntownikami mają zdrowo poukładane w głowach. To oni przewidywali ileś lat temu, co będzie modne w tej chwili w internecie. Cała ta formuła wrzucania darmowego i oglądania darmowego filmów to był pierwszy video crowdsourcing na świecie w takiej skali. Oczywiście, że Google pomógł, kupując to przedsięwzięcie, ale model jest absolutnie niszczący dla dzisiejszego modelu dystrybucji multimediów. O tym się zapomina, bo my korzystamy z tego jak z powszechnie dostępnego towaru, ale tak naprawdę to jest nowy świat, to znaczy wszyscy pewnie zdajemy sobie sprawę z tego, ale to jest coś genialnego i jeśli ma się takiego człowieka obok siebie, jeśli bezpośrednio widać, w jaki sposób on myśli, w jaki sposób formułuje wypowiedzi, to z tego można na przykład strasznie dużo się nauczyć. I to jest bardzo dobra pożywka dla tych, którzy albo już prowadzą, albo zamierzają prowadzić jakiś biznes w internecie.

Nie obawiacie się, że Euro będzie kolidować z terminem Bitspiration?

Krzysztof Kowalczyk: Dlaczego? Masz wtedy co najmniej dwa powody, żeby przyjechać do Polski - Euro i Bitspiration. I tak rzeczywiście jest, bo np. napisał do nas szef Amena, tego startupu z Berlina, że przyjeżdża na Euro i widział też informację o Bitspiration, więc przy okazji, jak już będzie w Polsce, to mógłby wystąpić. Zatem jest to najlepszy przykład, że ten termin może działać na plus. Co więcej, część osób mówi też: bardzo fajnie, bo nawet nie myślałem, ale skoro już będę w Krakowie, to czy możecie sprawdzić, czy będą jakieś telebimy, żeby można było pójść pooglądać mecze. No i poza tym w Krakowie nie ma Euro.

Jak często planujecie organizować tę imprezę?

Krzysztof Kowalczyk: Myślę, że raz w roku wystarczy.

 

Krzysztof Kowalczyk – partner w funduszu hardGAMMA, współorganizator konferencji Bitspiration.
Michał Bonarowski – dyrektor zarządzający UBIK Business Consulting.
Dziennik Internautów jest patronem medialnym Bitspiration.


Źródło: DI24.pl
Przepisy na coś słodkiego z kremem Nutella
  
znajdź w serwisie


RSS - Wywiad
Wywiad  
RSS - Interwencje
RSS - Porady
Porady  
RSS - Listy
Listy