według mnie dużo jest przesady w tym negatywnym postrzegniu poczty. oczywiście, na pewno zdarzają się lepsze i gorsze placówki, ja jednak nigdy nie narzekałem. przesyłki dochodzą w terminie, przy okienku rónież długo nie czekam, a bardzo często jest tak, że wchodzę a jakieś okienko jest wolne. praca na poczcie do łatwych nie należy. stos koper, paczek, cała masa cyferek, znaczników, kodów, myślicie że to sama przyjemność pracować w takich warunkach? w dodatku za kasę rzędu 1400-1700 zł?
i jeszcze na koniec - z pocztą mam tyle wspólnego, że z jej usług korzystam. nie mam tam żadnego znajomego ani nikogo z rodziny. trochę wyrozumiałości dla pracowników, to nie są roboty by kolejkę 10 osósb rozładować w 3 minuty, tym bardziej że pewnie co drugi klient źle wypełnia polecenie nadania czy druczek.
To nie pracownik ustala jakie okienko jest otwarte, robi to kierownik bądź naczelnik placówki. Jeśli chodzi o to że na poczcie pracują tzw. rodzinne klany, to jest tak dlatego że nikt normalny pracować na pocztę nie pójdzie, nie za takie wynagrodzenie. Często zdarza się że w małych miejskich placówkach listonosze robią tzw. rozbiórkę rejonu, bo jeden z pracowników jest chory lub jest na urlopie.
Więc praca na poczcie wcale nie jest taka łatwa i przyjemna, jak co po niektórym się wydaje.
Sami klienci często bywają bezczelni i opryskliwi tylko z powodu tego że listonosz nie przyszedł w tedy kiedy oni sobie togo życzyli.

A jak ma być dobrze na Poczcie, jeśli wysyłając paczkę, muszę czekać w kolejce za ludźmi płacącymi rachunki za prąd i wodę za pomocą druczków przelewowych, co trwa 10 minut?
Jeśli już są świadczone te usługi, to niech będzie oddzielne okienko do płatności i oddzielne do wysyłania paczek. Inne do odbierania i problem rozwiąże się sam.


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.