Może jak się ma na imię David albo Jonathan i mieszka w ju-es-ej, gdzie ludzie bogate i w bannery klikate, to ma to jakikolwiek sens. Ale nie tu.
Czasem dziwię się Helionowi, że wydaje takie rzeczy. No, ale być może nie brak naiwnych, którzy zechcą się "uczyć" z tej książki. Powodzenia...


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.