
@deo: ok... w takim razie napisze ktoś sobie generator pseudolosowych strumieni zgodnych z danym formatem pliku i udostępni Ci to za darmo nawet ;) Ciekawe czy będziesz chciał i mógł to zrozumieć. Aha... I zgadza się to z tym co napisałeś, czyli "to tylko ciąg bitów" :) Kopiuj go ile razy chcesz nawet. Tylko czy po zobaczeniu raz choćby co zawiera ściągniesz go ponownie? To jest właśnie to co uważasz za nieistniejące - wysiłek jakiś wymagany by ten ciąg bitów miał jakiś sens, przedstawiał coś, a więc był w jakiś sposób uporządkowany.
I nie... nie jestem za wytwórniami oraz wszelkimi organizacjami pokroju ZAIKS, bo to złodzieje i zdziercy. Jeśli jednak się orientujesz choćby pobieżnie ile kosztuje godzina wynajęcia sali nagraniowej to rozumiesz, że poniżej pewnej minimalnej kwoty nie da się zejść przy tworzeniu płyty.
Poza tym dlaczego nie oburzasz się w sklepie? W końcu kupujesz produkty żywnościowe różne, które nieraz do wyrośnięcia potrzebują tylko kilku dni (jakieś kiełki czy rośliny z upraw hydroponicznych ), a są rozsadzane z "jednej kopii-matki". I co? Bulisz kasę jak złoto i jeszcze nie masz obiekcji. To dopiero jest wypranie mózgu ;)
Oczywiście nikt tego nie zauważa a jedynie w sprawie praw autorskich się ludzie burzą. Zróbmy strajk... Nie chodżmy do sklepu tylko hodujmy wszystko sami :D Rolą klienta jest kupić. Rolą sprzedawcy dostarczyć to czego chce klient. Jaki z tego wniosek? Dopóki jest POPYT, będzie i PODAŻ. Chcesz śmieci - kupuj śmieci. Pasuje komuś perfumowany gnój? Jego sprawa. A jeśli takich amatorów jest wielu to rozwinie się cały segment tego. Młotkiem na organizacje są właśnie klienci. Nie będą produktów potrzebować to nastąpi krach. Zauważ, że napisałem POTRZEBOWAĆ, a nie kupować. Piractwo bowiem wcale nie pomaga, a wręcz szkodzi. Dostarcza bowiem za darmo produkt, a tym samym sprzyja monopolom czy silnym korporacjom eliminując tańsze lub darmowe, ale i przez to często uboższe alternatywy. Zamiast skorzystać przypuśćmy z 2 programów taniutkich czy wręcz darmowych by coś zrobić użytkownik ściągnie pirata drogiej aplikacji, która to zrobi za jednym zamachem. Kto na tym traci sam się zastanów...
Błąd. Nie zauważasz różnicy między książką a taką samą ilością papieru i farby drukarskiej. A to właśnie ta różnica stanowi istotę własności intelektualnej, za którą powinieneś zapłacić.
Ciąg bitów to tylko medium, jak taśma, płyta, czy fale radiowe.
Nie zmienia to faktu, że większość artystów jest PRZECIW działalności ww instytucji.
Do tej pory, a jest godz. 10:30 17 maja 2011 roku, odpowiedzi do PIIiT nie wpłynęły. Nie sądzę, jeżeli w ogóle takich Prezes PIIiT doczeka, aby należały one do najmądrzejszych, gdyż - jak słusznie to zauważył TtEvIs - obaj panowie, adresaci przedmiotowego pisma, stanowią "bandę kosztownych darmozjadów działających najczęściej na granicy prawa".

Sami "artyści" muszą wreszcie zrozumieć, że nie są okradani przez "piratów", a właśnie przez "obrońców własności intelektualnej" - bandę kosztownych darmozjadów działających najczęściej na granicy prawa.


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.