Wniosek jest prosty - dzieciaki celowo i świadomie szukają porno.
Wbrew temu, co twierdzą niektórzy wcale nie jest tak, że trafiają przez przypadek na takie strony.
Tu nie jest potrzebna cenzura (a szczególnie wprowadzana przez państwo), tylko edukacja.
Chora pruderia czyni tylko szkody.
Klip promujący Islandię na Youtube jest zablokowany, bo w gorących źródłach facet świeci gołą dupą. A przecież każdy człowiek ma na końcu pleców pośladki i nie ma się czego wstydzić. Potem się okazuje, że dzieciaki nie wiedzą jak wygląda człowiek.
95% dzieciaków oglądało porno, 97% rodziców tych 95% dzieciaków zainstalowało w ich kompach cenzurę, ale 12% z tych 95% dzieciaków tych 97% rodziców odinstalowało ją, ot i co:)


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.