
"Potrzeba eksperymentowania z tożsamością występuje u dzieci..."
Niestety nie tylko, vide politycy rożnych partii, czy tzw. zwykli ludzie, zwłaszcza w internecie.
To nie tylko młodzi ludzie - autor tego tekstu również prezentuje się w internecie jako psycholog społeczny, wręcz ekspert ale nikt nie ma złudzeń jak jest naprawdę - żenada.
Brakuje jeszcze nawiązania że jedynym ratunkiem dla tych młodych niewinnych ludzi jest inwigilacja sieci przez Ministerstwo Miłości pod nazwą 'Zespół ds. Promocji Wolności Przekazu i Poszanowania Zasad Dialogu Społecznego w Komunikacji'.
poza tym 'Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana' otóż internet działa na zasadzie powielania - każdy oglądający po przejściu na dany adres wykonuje KOPIĘ - powiela i tą kopię czyta. Czy wszyscy mamy zgłosić się na najbliższy komisariat?
Zastanawiam się, czy tego typu "newsy" nie mają za zadanie utwierdzać nas w przekonaniu, że ta cenzura w sieci jest jednak konieczna. Słowem, to jest klasyczna podpucha i tania propaganda.
Wskazuje na to m.in. stwierdzenie o "negatywnych odczuciach" pod wpływem "treści" napotkanych w sieci. Nie znam osobiście młodego człowieka, który tak by to określił. To raz.
Dwa, kto z nas nie podglądał takich treści będąc w tym wieku? Tyle, że w moich czasach to nie był Internet, tylko przemycane do szkoły tzw. "świerszczyki" czyli drukowane na tzw. Zachodzie pisemka porno.
Nie popadajmy w paranoję.


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.