Ja w liceum miałem już tyle lat, że widziałem w jakim debilnym systemie funkcjonuję. Dlatego książek zwyczajnie nie kupiłem (a przynajmniej 70% z nich) i niezwykłym trafem skończyłem szkołę z czerwonym paskiem, a jedyne złe oceny dostawałem nie za brak pracy domowej z tychże książek, ale za brak samych książek. Nauczyciele stwierdzali, że ich brak powinien być nagradzany "lufą" bo przecież nie wiedza się liczyła, a to co pan/pani kazała mieć/robić.
90% tekstów z kolejnych "nowych" książek jest bezczelnie kopiowana, a płacimy za nową okładkę i zapach farby drukarskiej.

Czasy PRL były takie złe, nie było wolności,zło, szarość a tak naprawdę ten sam podręcznik - podręczniki mogły być używane przez rodzeństwo po 10 czy 15 latach! ALE ŹLE BYŁO!
Teraz jest tak że te cfaniaki z wydawnictw co roku wprowadzają nowe wersje, nieraz dodając stronę, zmieniając kolejność zadań, byle by maksymalnie utrudnić życie tym którzy zakupili używany.
Teraz niedawno mówili że dopiero teraz MEN chce wprowadzić ograniczenia, że zmiany w podręcznikach będą musiały wynosić więcej niż 20% całości aby było zatwierdzone, teraz tak nie ma.
Zresztą i tak Polska to debilny kraj, znałem kolesia który przeprowadził się do Holandii - tam jest system szkolnictwa na poziomie Europejskim, posłał dziecko do szkoły, na ławce były przygotowane wszystkie przybory - łącznie z piurnikiem, długopisem, kretkami i książkami, gotowe czekało! NIC za to nie płacili! Jedynie chyba plecak musieli kupic! I nie ma wydawania majątku na podręczniki!
Tak to jest w normalnym europejskim państwie, a nie w takiej dziurlandi gdzie obywateli się tylko doi doi i doi następnymi podwyżkami, akcyzami i innymi bzdetami, bo jak się nie wydoi to on tego nie wyda !!!

Popieram borgis'a.
Ale zawsze o tym czy kupić decyduje człowiek, który za to płaci. Ja bym na miejscu tych rodziców nie kupował, bo chyba '2x2=4', a 'wiewiórka' piszemy przez "ó" a to chyba się co roku nie zmienia. Ci co kupują co roku nowe podręczniki zapychają cyjeś kieszenie (tj. wydawców, autorów itp.). Tak wygląda teraz biznes - zarobek na małych dzieciach, które jak dorosną nie będą miały emerytury, bo nie będzie miał na nie kto pracować... no chyba, że przyjadą do Polski pracować przedstawiciele najliczniejszego narodu na Ziemi (hen zza wschodniej granicy).


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.