Chodziło mi o wpływ koncernów na nazewnictwo - tak namolnie wszystko co nie u nich wyprodukowane nazywają piractwem, że nawet program nagrany normalnie z telewizji ludzie określają mianem "rippowanego".
Brawo Borgis - jako człowiek wykształcony i oczytany także leję na doborbkiewiczów i przekrętów z PO, ludzi miałkich, po wieczorowych zaocznych zwykle kompletach, z metną zwykle przeszłością.
Ludzi nadętych i zwyczajnie zwykle - głupich.
A co do p2p - to jest wojna, która jeszcze się nie skończyła.
Platforma Obywatelska już jesienią zniknie w szambie. Tam ich miejsce.
Byle do jesieni!
Tu nie chodzi o to. Dal użytku domowego, najbliższego kręgu znajomych możesz nagrywac sobie jakim sprzętem chcesz. Ale za zwielokrotnianie, wprowadzanie do publicznego obrotu bekniesz.


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.