A ja bym chciał aby na moje osiedle w Mysłowicach wszedł inny operator oprócz modemów na liniach TP. W tej chwili całe chyba osiedle jest na sieci kablowej TOYA. Niestety jak w Łodzi jest burza - wtedy nic nie działa. Do tego poranne około 4 rano awarie interntu mnie dobijają. Niestety... monopol jest i nie mam innej opcji na internet. A 4 rano nie dlatego, że coś ściągam, ale po prostu tak wstaję, aby wyrobić sie na czas z projektem, do czego konieczny jest internet. Wtedy ratunkiem jest tylko telefon z GSM -> bluetooth -> internet na komputerze.
Poprzez koszty połączeń GSM nie płacę za łącze 60zł, lecz 100zł z powodu awarii TOYA. Zaczyna mnie kusić jednak modem z tpsa, albo netii + koszty utrzymania linii z tpsa... koszt sumarycznie taki sam, a pewniej i szybciej. Jedynie co nie kalkuluje się, ponieważ takiego zrywania się porannego z powodu projektów mam z 3 miesiące łącznie.
Jak ja bym chciał jakąś konkurencję w Mysłowicach :))
Nie chodzi o ściąganie plików z torrentów, ale o wchodzenie na zwykłe strony. W dzień jest dobrze, ale wieczorem już tragedia (taki Onet w ciągu dnia ładuje się w ciągu 3 sekund, wieczorem zajmuje mu to kilkanaście sekund). Nie chodzi przy tym o jakąś pojedynczą stronę, wszystkie działają mi tak wolno mniej więcej od godziny 15-16.
Tak jak napisałem, te 10 Mbit/s to tylko maksymalna przepustowość, a dostawca niczego nie gwarantuje. W wakacje miałem przypadek, że net ciągle "przerywał" (co parę minut ucinało mi dostęp), a prędkość była wręcz modemowa. Dostawca stwierdził, że jakiś inny użytkownik w sieci miał zawirusowany komputer i to on generował tak duże obciążenie dla całej sieci, że całe łącze wysiadało. Tamten użytkownik otrzymał upomnienie (podobno) i na tym się skończyło. Nie wiem czy to była prawda, ale takie usłyszałem wytłumaczenie.


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.