Tylko, dlaczego klient ma ponosić odpowiedzialność za błędy i niekompetencję producenta. Sklepy powinny przyjmować zwroty, a następnie rozliczać się z producentami. Tylko, że tak jest łatwiej =P

"Jest to bardzo denerwujące, że sklepy mogą nie wiedzieć co sprzedają, a mimo to nie przyjmować zwrotów."
Czasem niestety tak jest....
Acer dla przykładu wypuścił 2 modele troche różniących sie notebooków jednak pudełka/naklejki były takie same nawet numer serii ....... i w sumie o tym co kupowałeś dowiadywałeś sie dopiero rozpakowując sprzęt i instalując odpowiedni program.
Problem w tym, że sklep stosuje klauzulę w regulaminie, która zwalnia go z obowiązku zgodności opisów ze sprzedawanymi produktami (i to jest powszechne zjawisko w sklepach z elektroniką). Aby skorzystać ze sklepu trzeba zaakceptować regulamin, a sprzedawca w momencie kiedy chcesz zwrócić sprzęt, bo jest niezgodny z tym co jest na stronie, zasłania się tymże wpisem (oraz faktem, że regulamin musiałeś zaakceptować).
Przykładem jest choćby Komputronik (http://www.komputronik.pl/sklep/regulamin/):
"Opisy i zdjęcia produktów
1. Mimo dołożenia wszelkich starań nie gwarantujemy, że publikowane dane techniczne nie zawierają uchybień lub błędów, które nie mogą jednak być podstawą do roszczeń. W przypadku jakichkolwiek wątpliwości prosimy przed podjęciem decyzji o kontakt z handlowcem. Zdjęcia produktów to ilustracje poglądowe i mogą czasami różnić się od rzeczywistego wyglądu przedmiotu. Nie zmienia to jednak nigdy ich właściwości."
Stwierdzenie "które nie mogą jednak być podstawą do roszczeń" jest tutaj kluczowe. Do tego jeżeli sprzęt zostanie rozpakowany i uruchomiony to zwrot może nie zostać przyjęty, a w przypadku sprzętu elektronicznego ciężko o sprawdzenie parametrów inaczej niż sprzęt uruchamiając (bo etykieta może zawierać błędy =P). Jeżeli uda nam się sprzedawcę przekonać, że jednak powinien przyjąć zwrot to zrobi to jedynie na nasz koszt, przez co tracimy dwukrotnie na transporcie.
Oczywiście można w takim przypadku wstąpić na drogę sądową i domagać się swoich praw, ale to jest kosztowna zabawa i nie każdy ma na nią czas. No i pozostaje pytanie, czy takie zapisy rzeczywiście są niezgodne z prawem. Jest to bardzo denerwujące, że sklepy mogą nie wiedzieć co sprzedają, a mimo to nie przyjmować zwrotów.

NDyA z tego co wiem mylisz się, reklama też zobowiązuje jak ocś piszą to musi tak być i guzik kogo obchodzi jak tak nie jest. Po prostu robisz zwrot z tytułu niezgodności z umową na co masz 2 lata.
Mimo wszystko dobrze, że się za to zabrali. Sklepy internetowe coraz częściej pozwalają sobie na zbyt wiele. W regulaminach pojawiają się zapisy, które zwalniają sprzedawców ze wszelkiej odpowiedzialności za niezgodności produktu z opisem. To jest bardzo denerwujące, bo widzimy na stronie np. model laptopa z matrycą WXGA+, a po zakupie okazuje się, że to jednak zwykła matryca WXGA. Sprzedawca najczęściej się wtedy zasłania faktem, że numer modelu się zgadza, a informacja na stronie nie musi się zgadzać ze stanem faktycznym, bo jest dostarczana przez producenta. I mimo, że teoretycznie zwrot powinien być uzasadniony, to sprzedawca nie musi go przyjąć jeśli ma odpowiednie zapisy w regulaminie.


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.