Chodzilo mi o "pomysly". Dzieki za zwrocenie uwagi.

dobrze mówisz Wesoły "technologia "się uwalnia" sprawiając że każdy może je produkować jeżeli wie jak". wszystko ok. to samo mógłybś zrobić z licencją. sam decydujesz kto i do jakich celów może przeznaczyć Twój wynalazek i na jakich warunkach. np.: coś w rodzaju cc : jak potraficie to róbcie to sobie po garażach i niech wam służy, ale nie jeśli chcecie produkować to masowo to coś mi się za to należy i dodatkowo zakaz stosowania technologii do celów militarnych (wiadomo, że jak się armia za coś takiego zabierze to tylko czekać końca świata).
a tak na marginesie... antygrawitacyjny samochód tak ? :) nie potrzebny stałby się kodeks drogowy, policja drogowa, parkingi, stacje paliw, przewoźnicy tych paliw, koncerny naftowe... myślę, że przy szerszym zastosowaniu takiej technologii należałoby wprowadzić zakaz noszenia broni palnej (cholera wie jak ten wybuchowy złom zachowałby się wtakim polu - czy nie rozerwałby się robiąc sito ze swojego właściciela). czujesz jakie konsekwencje niesie za sobą wdrożenie takiego wynalazku ? :)
więc skąd wiesz, że ten patent już nie leży na dnie jakiegoś biurka ?
Patent zarabia na idiotach. Wszyscy wiemy ze firma jest po to zeby oferowac uslugi a nie zeby sprzedawac pomysly. Sprzedawac mozna porady, wiedze, prace ale nie wiedze. Wiedza powinna byc ogolnodostepna. Sposob wykonania czynnosci nie moze zostac opatentowany poniewaz mimo swojej niepowtarzalnosci nie jest orginalny. Patent (nawet latajacego samochodu) nie powinien byc dostepny. Jesli nie chcesz zeby ktos te twoje samoloty latajace produkowal to sprzedaj mu pomysl za cene. Patent jest tylko do jednego celu - zeby ciagnac profit PROCENTOWY ze swojego pomyslu. Nie jest to sprzedaz a wymuszenie wspoludzialu WSZEDZIE gdzie uzytkuja patentu. Nic nie stoi na przeszkodzie zeby latajacy samochod sprzedac za 60 bilionow dolarow. A sorry zapomnialem ze ta technologia tyle nie jest warta ale BEDZIE. Dlatego patentujemy to i czekamy az INNE firmy zarobia dla nas pieniadze. Jest to zwykle dzialanie ktore inni nazywaja SSAWICA pieniezna lub po prostu wgryzaniem sie w portfel innych.
Jesli tego nie rozumiesz to jestes idiota.
Wiecie, to zależy. Prawo patentowe powinno chronić wynalazek ale nie blokować daną technologie.
Przykład ? Idę do biura patentowego by powiedzieć że wynalazłem sposób na stworzenie unoszącego się nad ziemią samochodu antygrawitacyjnego o niewiarygodnej zwrotności i bezpieczeństwie (np pole grawitacyjne chroniące pasażera i samochód przed zderzeniem).
Zaje wynalazek a moja głowa jest TAKA od myślenia nad nim.
I co ? Duża firma podłapuje moją technologię na wczesnym etapie rozwoju, angażuje 10x tyle środków i wygryza mnie a ja straciłem lata badań nad którymi oni nie pomyśleli.
Tak by było jak by prawa patentowego nie było. Teraz mamy drugą sytuację.
Mam edytor dokumentu XML. XML to otwarty standard i jest to dokument. Dokument się edytuje ale... ktoś opatentował edytowanie dokumentu XML na pewnych warunkach i proszę proszę. Za chwilę MS musi wstrzymać sprzedaż Worda z tak głupiego powodu. Jak czytaliście amerykańską prasę czy blogi to byście się dowiedzieli że wśród patentów są takie rzeczy jak np "nie drewniany kij do użycia w bajkach". Co za tym idzie. Jeżeli postać bajki ma kij i nie jest on drewniany (czyli np z plastiku) to już narusza czyjś patent.
Tak by było jak by prawo patentowe było podobne do tego w stanach.
Ostatnia sytuacja. Wracamy do samochodu antygrawitacyjnego. Przedstawiam plan rozwoju technologi i okres w jakim planuje ukończyć nad nią pracę wraz z wypuszczeniem prototypu i rozpoczęciem masowej produkcji. Powiedzmy że jest to okres 5-10 lat. Także jeżeli wynalazek jest innowacyjny ale "za duży" na to by w ciągu roku go wdrożyć to dostaję ochronę na 10 lat i tyle. Po tym okresie mam masową produkcję aut antygrawitacyjnych a technologia "się uwalnia" sprawiając że każdy może je produkować jeżeli wie jak.
I to by było najlepsze. Przy okazji duży koncern cały czas ma możliwość wykupienia mojej technologi a co za tym idzie - i patentu na nią. Więc i duzi mają szansę (ale będzie ich to kosztować) i mali również.
Na pewno system ten będzie miał jakieś słabości ale i tak lepsze to jak wcześniejsze scenariusze.
I przy okazji muszę udowodnić że mam zamiar daną technologię wprowadzić i nie jest to jakaś głupota na którą wpadło by dziecko i zrobiło w parę godzin (jak edytor XML). A skoro patenty kosztują jakieś 100.000zł to chyba biuro jest w stanie określić poprzez specjalistę czy plan jest realny (a nie np twierdzę że za 50 lat wprowadzę to auto tylko dlatego by przyblokować technologię bo reaktor był by na wodę i piasek a paliwo przestało by się sprzedawać).


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.