
A ja mam w Orange tyle minut, że mi zostają i przechodzą na kolejne okresy (teraz mam ok. 200 minut 'zaoszczędzonych'). Tak więc bez tego burackiego playa swobodnie mogę oddzwaniać do ludzi.
Tylko widzisz - poważni ludzie nie bawią się w odrzucanie połączeń i oddzwanianie dla paru groszy oszczędności. Rozumiem, że taki argument może trafiać do uczniów i dzieciaków żyjących z kieszonkowego i cieszę się, że mają wybór i mogą sobie wszyscy korzystać z tego operatora, ale denerwuje mnie wciskanie go normalnemu człowiekowi.


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.