
Oni po prostu nie mają wiedzy i pojęcia. Internet stał się najważniejszym narzędziem przekazywania informacji. Większość młodych ludzi nie ma dostępu do telewizji (z własnego wyboru - nie potrzebują telewizji) i nie wie nawet na jakich polityków ma głosować. Sam się ostatnio zainteresowałem kandydatami i szukałem ich programów w internecie - niestety nie znalazłem w ich długich tekstach nic ciekawego dla mnie... Co mnie interesuje, że facet jest z pomorza i zna się na problemach rybaków i pomoże w tym temacie. Ja chcę wiedzieć co mogę mieć z tego ja - młody internauta i możliwe, że w przyszłości właściciel swojego biznesu (być może internetowego).

świetny artykuł.
większość z tych ćwoków (mowa o pOsłach) to informatyczni analfabeci: ludzie którzy mieliby problem z odróżnieniem frytkownicy od drukarki.
i takie dno ma budować społeczeństwo informacyjne :P
bez jaj. oni mogą tylko sp....ć to co już sami stworzyliśmy bez ich pomocy. to szkodniki. a ze szkodnikami się nie dyskutuje tylko się je tępi.
szkodnikom wciąż się wydaje, że są jedynym źródłem prawdy i cennych informacji a świat wokół nich się kręci. przecież to prymitywy na poziomie małp (przykład z alkoholem był niezły :) coś jak obrzucanie się bananami ).
a teraz wyobraźcie sobie, że te małpy , Wam, cywilizowanym ludziom chcą tłumaczyć jak się po ziemi chodzi i jeszcze Wami rządzić.

Szkoda, że nie mają zdania na ten ważny temat. W każdej partii powinna być osoba/osoby odpowiedzialne za tematy związane ze społeczeństwem informacyjnym, dziwne, że ich nie ma.
Ja wysłałem na początku maja apel w sprawie Pakietu Telekomunikacyjnego do wszystkich naszych europosłów (w ramach szerokiej akcji).
Otrzymałem rzeczową odpowiedź od ...2 posłów.Reszta skasowała mój mail -nie czytając go.
Podziękowałem tym 2 posłom, zwracając jednocześnie uwagę na inny bardzo ważny dla nas Europejczyków problem -tzw Codex Alimentarius.
I ten mój list został skasowany przed przeczytaniem....Wnioski są jednoznaczne...
A propos Codexu- zajrzyjcie na stronę
www.stopcodex.pl.
Zaczyna się to wszystko w jakiś logiczny ciąg układać,partie maja gdzieś tematy dostępu do internetu i jednocześnie zaczynają przebąkiwać o pakietyzacji.Z drugiej strony to lepiej aby politycy nie grzebali kolo internetu ,wystarczy wolny rynek i UKE .Pożyjemy zobaczymy ,widać ze im naprawdę nie zależy na około 20 milionach internautów .
Tutaj nie chodzi o to ze partie maja gdzies takie sprawy. Tutaj chodzi o to ze oni kompletnie nie maja rozeznania w tej sferze. Polityka polega na tym ze partie odpowiadaja zainteresowanym o co ci chca uslyszec. W internecie jest jak na podworku. Jesli jedna osoba jes Za to kolejna bedzie PRZECIW :)
To czyni internet srodowiskiem demokratycznym. Reszta sie przyglada i reaguje dopiero wtedy gdy uwaza ze sprawa jest juz rozwiazana. Politykom rozwiazane sprawy nie sa na reke a postawa osob ktore sie przygladaja sprawom jest nieznana.
Jesli jakis polityk mialby cokolwiek w glowie to przed odpowiedzia przejrzalby nasza konstytucje (scisla swiatowa czolowka jesli chodzi o ideal konstytucji pod wzgledem praw obywateli) i udzielil odpowiedzi zgodnie z obowiazujacymi prawami obywateli.
Co chce uslyszec internauta? PRAWDE a reszte ma w powazaniu :) Niech spadaja na bambuko bo z nami nie wygraja i nas nie przechytrza. A uzytkownicy NK i GG to konsumenci ktorzy korzystaja z rozwiazan DARMOWYCH czyli rzad nic nie zyska bo nie moze opodatkowac GG ani NK. Tutaj (nie)STETY jestesmy kompletnie malo atrakcyjni dla rzadu. Tam gdzie mogliby od nas kase wyciagnac my mozemy ominac wszystko lukiem i sciagnac film z torrentow kompletnie na legalu z konstytucja... NIE zmieniajmy jej bo na pewno nam to na dobre nie wyjdzie w zaden sposob. Ktos o nia walczyl i wywalczyl kawal porzadnnego papieru.


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.