Komentarze:

  • ~eneska
    [w odpowiedzi dla: ~WielkiPodpis]

    A co to za firma, bo może CV wyślę, skoro macie takie fajne zaplecze.. u mnie nawet nie ma gdzie kawy zaparzyć..

    BTW Jestem z JST. I my bardzo byśmy chcieli oszczędności na systemach.. Uwierzcie mi, jest wielu przedstawicieli urzędów, którzy wiedzą i dążą do ograniczenia wydatków na oprogramowanie. Właśnie wpakowałam ok. 5 tysi w same licencje /ała/. Niestety takie mamy oprogramowanie branżowe. Pani Ala nalicza płace - program wymaga windy, Pani Wandzia podatek - program wymaga windy.. A spróbujcie namówić je do zmiany programów.. Paraliż urzędu na kilka tygodni. Na szczęście serwer baz danych mogę postawić na Linuksie :)Tak też czynię, a to pozwala mi wzmocnić sprzętowo stacje na tyle, że posłużą kilka ładnych lat :) Na swoim lapku mam linuksa, takiego prostego dla mas /mandriva/ i niestety też windowsa.. Dlaczego? Bo, żeby wyedytować stronę z domu /cms/ muszę korzystać z IE. I tak oto przyszło mi wywalić debiana /za głupia na niego jestem/ i zainstalować dwa systemy.

    W bardzo chaotycznej wypowiedzi dążę do tego, że chęć w ludziach jest.. Głupi by nie chciał nie płacić. Ale o ile jest chęć, to czasem mamy ograniczenia techniczne, które nie każdy potrafi obejść. Poza tym uważam, że skoro dla mnie /25 l./ przerzucić się z windy na linuksa było ciężko przez tydzień, to co dopiero 50 letniemu urzędnikowi, dla którego winda była 1 systemem jaki zobaczył i musiał nauczyć się z nim żyć. To jest mnóstwo drobnych przyzwyczajeń, których bardzo ciężko się pozbyć. A jeśli komputer to dla kogoś "te ikonki na pulpicie", to daleka droga do ogarnięcia spraw takich jak pakiety, konsola i te inne, o których nie mam pojęcia. Moim zdaniem minie wiele czasu zanim Linuks zacznie poważnie konkurować z Windą. Niestety. Ale i tak kibicuję, bo uważam za dużo fajniejszy system.

    07-05-2009, 19:55

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~WielkiPodpis

    Jezu @Krakos, spisałeś się tyle co ja. Że też musiałem to wszystko przeczytać :-D

    Co do Netscape to masz rację. Przeglądarka która stawiała pierwsze kroki i którą Microsoft załatwił w dość nieprzyjemny sposób wykorzystując swoją pozycję monopolisty. Pierwszy Firefox też bóg wie jak zachwycająco nie był.
    IE 5 jeszcze pamiętam :-D Trzeba przyznać że IE 6 stanowiła spory krok na przód ale i tak za mały. Choć powiem Ci że przez ostatnie 2 lata miałem 2 zamówienia które miały wymóg zgodności z IE 5. Niektórzy chcą każdego klienta.

    Dobra, postaram się lecieć po koleii.

    Co do Exchange itp to wiadoma sprawa. Tak samo jak nadal nie ma Photoshopa na Linuksa czy Matlaba (ten ostatni na szczęście się poprawił :-D). GIMP jest świetną alternatywą ale niestety ma swoje limity. Do pewnego momentu wystarczy lecz dla poważnego użytkownika różnice są aż nadto widoczne. Podobnie jest z AutoCad. Nie ma alternatywy. Tak już jest. Wraz z wzrostem popularności Linuksa to się zmieni ale na razie jesteśmy ograniczeni do wyboru jednego systemu w wielu aspektach.

    Który zastąpił równie zamknięty doc, który z kolei jest następcą wcześniejszego doc-a (Office 95), który z kolei...

    Mówiłeś że nie rozumie Twoich intencji a Ty nie zrozumiałeś mojej. Chodziło mi po prostu o to że jest niekompatybilny wstecz. Nie pojawiły się aktualizacje do starszych wersji MS Office. Chyba że coś się zmieniło pod tym względem. Korzystam z OO jak napomniałem więc tego już nie śledzę. Miałem do wyboru kupić na firmę Office (wtedy jeszcze znacznie drożej niż 700zł) lub ściągnąć OO. Wybrałem to drugie. Kto wie czy za chwilę znowu z czymś nie wyskoczą.

    Ja osobiście przyjmuję zasadę, że na stronach WWW umieszczam dokumenty w trzech formatach: doc, pdf i odt.

    Pochwalam i również stosuję tak się składa.

    Są też fora, na których wyśmniewane są blondyki,

    Troszkę wyrwałeś z kontekstu. Ale też i ja nie wyjaśniłem. Ja jeszcze pamiętam czasy gdy IE było jedną słuszną przeglądarką. Standardy leżały w powijakach itp. Wtedy robiło się witryny pod IE a buble IE zwaliśmy "standardem IE". Teraz IE nadal ma większość rynku ale webmasterzy nie traktują go jako punktu odniesienia. Punktem odniesienia są standardy W3C. To że IE ich nie respektuje i nadal na świecie ma większość rynku nie zmienia faktu że profesjonalni webmasterzy nie piszą kodu pod IE bo taki kod z czasem trzeba by było zmieniać/poprawiać. Piszą kod zgodny ze standardem, dają poprawki na IE i tyle.
    Śmiać się śmieją. Jest tyle dowcipów o IE że życia by mi nie starczyło by je przytoczyć. Tyle ich jest co bubli w tej pseudo przeglądarce.
    Ale ciężko zachować powagę kiedy ma się tolerować takiego bubla i na dodatek patrzeć jak ludzie z niego korzystają. To jak mieć do dyspozycji tani i dobry samochód a korzystać z gruchota który się wiecznie psuje i jeszcze uważać że tak być powinno.

    Coraz mniej, ale wciąż całkiem dużo. Zwłaszcza jeśli klientami są firmy nieinformatyczne. Jest sporo dużych i poważnych firm, które do tej sytuacji dopuszczają, część z nich w nowej konfiguracji: piszą dla IE+FF olewając inne (co jest innym odcieniem tej samej niekompetencji). Tu można zaliczyć np. Google. A co do przytoczonych statystyk, to proszę o źródło.

    Źródło ? Wpisz w google, wyskoczy Ci masa witryn. Trzeba patrzeć ogólnie gdyż są takie które podają udział IE w rynku rzędu 70%, są takie które podają zaledwie 40%. Kwestia badanego środowiska.
    Sam kiedy prowadziłem dość duże forum miałem takowe statystyki prowadzone na 16000 użytkownikach. Tam IE stanowiło zaledwie 30% ale tu wchodził w grę charakter witryny (i może tekst na stronie głównej który pojawiał się dla użytkowników IE - "Wiesz czym się różni Internet Explorer od Wirusa ? Tego drugiego jeszcze da się jakoś usunąć" i link do Firefox, Opery i Safari).

    Jeśli chodzi o aplikacje, które mi zainfekują komputer przez sam fakt zapisania na dysku, to trochę sobie fantazjujesz. ;)

    No nie do końca :-) Fakt że przesadziłem ale gdy już się tam znajdą to na prawdę nie potrzeba wiele. Jeżeli chodzi o zagrożenia z sieci to fakt że IE8 może co nieco w tym względzie poprawić. Co nie zmienia faktu że jest dalej masę użytkowników starego XP z IE 6 i wielu z nich ma IE 7.
    Śledzę na bieżąco witryny na których publikowane są exploity i triki związane z bezpieczeństwem. Jest wiele ogólnodostępnych, mam dostęp do 2 zamkniętych witryn (dzięki starym znajomościom).
    Włos mi dęba stanął z początku kiedy się zacząłem interesować takimi sprawami. Dziecko mogło włamać Ci się do systemu nie wiedząc nawet co dokładnie robi. Ot dostało gotowe narzędzie.
    Tu akurat Linux nie lepszy. Tylko ten ma to do siebie że takie narzędzia pojawiają się bardzo rzadko w porównaniu do Windowsa i szybko stają się bezużyteczne.

    Nawet nie chcę myśleć co potrafią prawdziwi profesjonaliści w tej dziedzinie i ile czasu im to zajmuje. W IE 8 również już znaleziono lukę bezpieczeństwa. Na razie jest załatana. Zobaczymy co będzie dalej. Może rzeczywiście słowa szybszy i bezpieczniejszy jakie są przy każdej wersji Windowsa i IE będą coś znaczyły.

    Tutaj znów sobie fantazjujesz. Uważaj, bo zacznę porównywać Windows z Linuksem sprzed 10 lat i wtedy to porównanie będzie tragiczne dla tego drugiego. Od wielu lat standardem jest NTFS, który zapewnia analogiczne systemy praw dostępu do plików co linuksowe systemy plików. Z tym, że zarządzanie tymi prawami jest o niebo lepiej zrobione w Windows -- masz dużo większe możliwości jeśli chodzi o łączenie użytkowników w grupy, przypisywanie praw na poziomie

    Cóż, chyba jestem bardziej w tyle z wiadomościami niż myślałem :-D Przynajmniej w końcu zrobili coś co ja już mam. Choć podobno prawa dostępu są ograniczone w wersji dla komputerów domowych. Ale akurat nie śledzę już takich rzeczy. Co do łatwości to nie wiem. Nawet nie wiedziałem że coś takiego wprowadzili. Może wygrzebię XP, mam gdzieś oryginał. Vistę zresztą też (dostałem :-D) ale akurat po tygodniu na virtualbox dałem sobie z nią siana (ot chciałem pooglądać, potestować). Także jeżeli się nim nie zajmowałeś to wiele nie straciłeś.

    No więc, kolego, uprzejmie Cię informuję, że przycisk taki jest standardowo w Windows 98, zaś w Windows 95 po zainstalowaniu IE 4. Widzisz, ja przynajmniej znam dość dobrze obydwa systemy, które porównuję.

    To nie wiem gdzie go ukryli :-) Nigdy go nie widziałem. A w szkole to tylko Windows był. W domu też troszkę czasu aż przestał być mi potrzebny.

    No ładnie! Czyli stawiasz znak równości między Windows 98SE i Windows XP?!

    I kto tu kogo nie rozumie :P Mówiłem że od Windowsa 98SE i XP. Różnica między jednym i drugim jest spora ale np Windows 98SE od pierwszej wersji 98 różni się diametralnie. O ME i 2000 nie mówiłem z powodów które wskazałeś. To samo czeka Vistę. Poprawili ja i wypuścili pod nazwą Seven.

    Tutaj zupełnie mieszasz pojęcia. Różne aplikacje mają różną jakość, na przykład Firefox lepszą od Internet Explorera, ale to wynika z czynników dużo bardziej skomplikowanych niż wymieniona przez Ciebie

    Owszem. Tak samo jak nie obyło się wsparcie Google które na prawdę dało kopa tej przeglądarce. Ale na ten sam temat potrzebował bym tyle miejsca co zamarynowałem pisząc tego tasiemca.

    okazało się, że użytkownicy otwartego oprogramowania wcale nie wykonują audytów kodu programu, a przygniatająca większość z nich nie pisze poprawek. Możliwość oglądania kodu jest generalnie przez prawie nikogo nie wykorzystywana.

    To tak jak iść na dyskotekę i zadawać nastolatkom filozoficzne pytania. Był taki filmik. Widziałeś może ? :-D
    Skończyłem informatykę. Było nas jakieś 100 osób. 40 osób pisało pracę inżynierską z programowania. Wiesz ilu na prawdę było gotowych na podjęcie pracy ? Pewnie bym ich na palcach jednej ręki policzył.

    Sam oprócz studiów grzebałem się w sporej ilości wszelakiej literatury. Latałem po blogach (głównie zagranicznych, wtedy u nas mało było sensownego materiału) i... zdzierałem aplikacje z otwartym kodem ucząc się na nich.

    Zresztą teraz też nie lepiej, przykładowo mieliśmy zmodyfikować system CMS napisany w PHP. Jakieś 200 plików po 200-5000 linijek kodu każdy. Tydzień mi zeszło to ogarnąć tak by móc bez zastanowienia przewrócić kod do góry nogami i nie popełnić błędu.
    A o ile wiem to nie byliśmy pierwsi którzy dostali to zlecenie. Kilku programistów, jakieś studio. Wszyscy się poddali.

    A wystarczy wziąć kod jakiegoś większego problemu i czeka nas to samo. Na prawdę długo trzeba go analizować, czytać i zrozumieć by robić z nim coś konkretnego. Więc tu nie ma o czym mówić. Chętnych jest na prawdę nie wiele. Ale są.

    Prosty przykład: Opera jest oprogramowaniem zamkniętym, choć darmowym. Okazuje się, że jest jeszcze bezpieczniejsza od Firefoksa, nie wiem czy luki łatane są szybciej, ale ilość niezałatanych zwykle wynosi zero, a w przypadku Firefoksa jest ich jedna czy dwie.

    Cóż. Opera to bardzo dobra przeglądarka i tu się zgadzam. Zresztą posiadam ją choć nie korzystam (podobnie jak z Safari, Konquerora, Chrome, IE itp). Co mnie do niej zniechęciło ? Na prawdę nie wiele ale wystarczyło.
    ~ dodatki zaśmiecają mi pasek narzędziowy. Wolę mieć wszystko wkomponowane w interfejs.
    ~ Przeglądarka mimo że ma wersję pod Linuksa, wysypuje się na nim dość często z różnych powodów. Nie wiedzieć czemu.

    Różnica jest tylko taka, że korporacje często starają się organiczyć innym możliwość zastosowania danego pomysłu (tak było np. z subpikselowym wygładzaniem czcionek, które zostało opatentowane przez MS). To oczywiście nie w porządku (choć nie nielegalne).

    No to że MS to patentowy troll nie musisz mi mówić. Mają ich chyba z 10.000. Nie zmienia to faktu że poza stanami te patenty nic nie znaczą. Więc szkodzą tylko swojemu rynkowi.
    A jest on tak duży że swobodnie ich utrzyma.
    Patenty na większą skalę to głupota. Mógłbym taki uznać w wypadku gdy technologia jest zbyt kosztowna by ją wdrożyć od razu i kiedy jesteśmy pomysłodawcami takowego. Przy czym musi on być innowacyjny. Wiem... ciężko to sprecyzować. Tym bardziej patenty to głupota.
    Ale akurat w stanach nadal mają wiele absurdalnych przepisów (w stylu że nie można gwizdać pod wodą :-D).

    Zapomniałeś napisać, że inni to Opera. Nazwę Firefox wymieniłeś kilkakrotnie, Operę raptem, raz. Czyżby autocenzura

    Chodziło mi o to że pojawiły się wszędzie tylko nie w IE. I nie było by w tym nic dziwnego jak nie to że sami producenci IE stwierdzili że są one nie potrzebne. O Operze nie wspomniałem. Jak i o Chrome, Safari, Konqueror, Flock, SeaMonkey itp itd etc. Nie używam. Dlaczego - już napisałem.

    Nigdzie niczego takiego nie stwierdziłem, jest dokładnie odwrotnie. To dowodzi, że oprócz czytania moich wypowiedzi dopowiadałeś sobie co nieco sam od siebie.

    Tak Cie odebrałem. Jeżeli źle to przepraszam.

    Tutaj właśnie pojawia się przeszkoda bardzo trudna do pokonania jeśli dyskutować o systemach operacyjnych: ludzie, którzy związali się emocjonalnie z jakąś opcją, zaczynają dopasowywać rzeczywistość do swojego wyobrażenia.

    Może inaczej. Do mojego systemu się przywiązałem. Dodatkowo nabrałem tylko przyzwyczajeń że siadając do Windowsa gdzieś czuje się jak w kaftanie bezpieczeństwa (nawet nie wiedziałem kiedy powodowane ciekawością zabawy z konsolą sprawiły że sięgam po nią częściej jak po myszkę).
    Z tego samego powodu ludzie nie przesiądą się za szybko z Windowsa choćby nie wiem jak się stoczył i jakiej maszyny potrzebował by w ogóle się uruchomić i sensownie działać. Przyzwyczaili się i wychodzą z założenia że tak być powinno.

    . Znam dobrych specjalistów od IT, którzy gdy im mówiłem o Linuksie, powiedzieli: "stary, miałem to, ale tam się ciągle coś psuło, a ja nie mam czasu na naprawianie tych drobiazgów". To są ludzie, którzy zarabiają pięciocyfrowe sumy na swojej wiedzy z zakresu IT. Ich czas jest cenny.

    Cóż, specjaliści jak specjaliści. Kwestia co robisz. Moje zarobki są 4 cyfrowe (czasami wpadnie ta piąte cyferka ale nie za często).
    I Linux się do nich przyczynia a jakoś przez niego czasu nie tracę.

    Co mogę przytoczyć. Powiedziałeś że system potrafi się wysypać przy aktualizacji. Że Apache siadł kiedy konfigurację przeniesiono w jednej wersji do innego pliku itp itd etc.
    Że z grafiką miałeś problemy pod kartami ATI itp.

    Cóż. Z Radeonami zawsze były problemy pod Linuksem. Dlatego wymieniając domowy PC zmieniłem ATI Radeon 9600 Pro na kartę G-Force.
    Co do wysypywania się to musisz mi w takim razie wytłumaczyć czemu od 2 lat aktualizowany Debian który służy nam jako jeden z serwerów nigdy nie nawalił ?
    Restartowany jest raz na ruski rok ze względu na to że zdarzają się sytuacje gdy poprawka wymaga restartu. Jednak robimy to w godzinach nocnych i trwa na prawdę moment.

    Apache chodzi jak złoto. Aktualizacje tego nie zmieniły. Raz tylko był stawiany od nowa kiedy przechodziliśmy na Apache2. Ten akurat ma tą zaletę że zmiana konfiguracji nie wymusza restartu. Można to zrobić stopniowo.

    W domu mam zarówno Ubuntu i Debiana (na laptopie Ubuntu). Nie ma z nimi problemów. Widać zaszły u Ciebie jakieś specyficzne okoliczności. Może za bardzo grzebałeś w systemie.

    Hmmm... mam nadzieje że niczego nie pominąłem. Jak ktoś zobaczy tą naszą dyskusje to się załamie :-D

    No ale pominęliśmy najważniejszą sprawę. Cokolwiek ja powiem czy Ty skomentujesz nie zmieni faktu że wszystkimi stanowiskami (zarówno w Windowsie jak i Linuksie) zajmuje się jedna osoba zaś Linux oznacza na prawdę spore oszczędności dla nas. Jest to oszczędność jednorazowa patrząc na krótkie terminy (w końcu od premiery Windowsa XP minęło już troszkę) ale spora patrząc a perspektywy (wymień kilka razy Windowsa i Office na kilkudziesięciu stanowiskach + sprzęt gdyż kolejne Windowsy potrzebują na prawdę solidny sprzęt) i tak co 4-5 lat. Zamiast tego mogę pracownikom wynająć salon odnowy (basen, sauna itp) w ramach premii, kupić coś do biura (oprócz normalnych rzeczy, zorganizowaliśmy małą siłownie, 2 automaty do gry, stół bilardowy i jeden do tenisa stołowego choć ten potrzebuje sporo miejsca). Plus ten że budynek należy do mnie więc mamy sporo miejsca. Jak widzę jak niektórzy pracują w pomieszczeniu 15x10 stłoczeni całymi dniami to aż mi się ich żal robi.






    19-03-2009, 16:45

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~operator
    [w odpowiedzi dla: ~krakós]

    "Gdyby nigdy nie było problemu, to nie potrzebowałbyś informatyka, prawda?"

    Chodzilo mi o polaczenie informatyk+Linuks na komputerach. Wiadomo ze zarzadca firmy woli miec "zestaw" niz dzwonic po fachowcow. oczywiscie moze trzymac wlasnego informatyka ale wtedy przesiadka na linuksa akuzuje sie cieciem kosztow... Wiec po co windows jak mamy wlasnego informatyka i wsparcie techniczne

    19-03-2009, 16:22

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~Krakós
    [w odpowiedzi dla: ~Michu63]

    Linux jest dla użytkowników którzy spełniają łącznie dwa warunki: są nieco bardziej zaawansowani niż przeciętny użytkownik komputerów ORAZ mają czas i chęci na grzebanie i poprawianie różnych drobiazgów.

    Obecne dystrybuje są dosyć łatwe z wierzchu, ale często pojawiają się różne drobne problemy i prawie zawsze kończy się w konsoli. Brakuje po prostu narzędzi do zarządzania systemem i rozwiązywania problemów. Dla mnie to żaden problem, bo wystarczająco znam Linux ORAZ mam czas i chęci na grzebanie w systemie. Znam dobrych specjalistów od IT, którzy gdy im mówiłem o Linuksie, powiedzieli: "stary, miałem to, ale tam się ciągle coś psuło, a ja nie mam czasu na naprawianie tych drobiazgów". To są ludzie, którzy zarabiają pięciocyfrowe sumy na swojej wiedzy z zakresu IT. Ich czas jest cenny. Zupełnie rozumiem takie spojrzenie, rozumiem ich. Dopóki twórcy dystrybucji Linuksa uznają takich ludzi za swoich konsumentów, dopóty Linux pozostanie systemem skrajnie niszowym.

    19-03-2009, 10:46

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~krakós
    [w odpowiedzi dla: ~operator]

    "Kasa za windowsa moze pojsc napensje dla informatyka od linuksa ale z systemami NIGDY nie bedzie problemu."

    Gdyby nigdy nie było problemu, to nie potrzebowałbyś informatyka, prawda?

    19-03-2009, 10:36

    Odpowiedz
    odpowiedz
Brak danych. Sprawdź później :)
RSS  
Chwilowo brak danych. Sprawdź później :)


Partnerzy