Ja mam jedno pytanie - co ZPAV ma zamiar z tym zrobić poza biadoleniem? Poważnie pytam? Bo miałem kilka podejść do kupowania mp3 przez sieć i za każdym razem wtopa, która przynajmniej na jakiś czas mnie do tego zniechęciła. Zaczęło się od tragicznego mp3.wp.pl i podobnych szczątkowych serwisów z muzyką której nikt nie chce słuchać i mających problemy z płatnościami (co to za pomysł z płatnością SMS - chyba dla nastoletnich smarkaczy. Droższego chyba nie ma, a normalnym sposobem powinna być karta kredytowa/przelew/płacę z/. Potem przy niskim kursie dolara usiłowałem kupować na Amazon - tam powiedzlei że "czaruchów nie obsługują" - o przepraszam nie wolno tak pisać o afroamerykanach, ale już Polaczków wiernie służących bushowi i spółce w Iraku, Afganistanie i dojonych spekulacjami na złotówce - jak obywateli 3-świata z "nie chcemy twoich zasranych pieniędzy" jak najbardziej można.
Dlatego tak bardzo ucieszyłem się gdy siedząc nad wodą w lipcu przeczytałem o starcie Muzykodajni (od Plusa). Powrót do domu i zderzenie ze ścianą - jakieś popłuczyny dla gówniarzy, po 1-2 piosenki z albumu chyba do składanek (żadnego pełnego) oraz najgorsze z najgorszych (bo bazę z czasem można poszerzać) - pliki zainfekowane DRM. Pobrałem 5 czy 6 utworów i wtopa. Muzyki w mp3 słucham praktycznie tylko poza domem na odtwarzaczu przenośnym albo smatphonie ze słuchawkami bluetooth (bardzo wygodna sprawa te Motorole S9 MOTOKR :) Na pierwszym wyświetliło mi się tylko "no authority", na drugim i to opartym o windows mobile 5 (więc teoretycznie przychylnym DRMowej infekcji) pomieliło trochę siecią, utworzyło plik z licencją i DRM w nazwie ...i też WindowsMediaPlayer nawet odmówił współpracy wyświetlając, że plik zabezpieczony. Ręce mi opadły i przeszła ochota na dalsze korzystanie z czegoś takiego (jestem klientem innego operatora niż Plus i nie przeniosę się do niego tylko ze względu na mp3 - przecież to jest chore).
A szkoda, bo z "braku laku" myszkuję po aukcjach z używanymi płytami CD, wyprzedażach itp. i to jest dla mnie jedyne źródło mp3 (pierwsze co robię to EAC @extreme, potem od razu płyta na półkę i tam tylko zbiera kurz. Praktycznie nie słucham nic poza mp3 pomimo kupna nośnika fizycznego. I tak się zastanawiam - po jaką cholerę mam kupować nośniki fizyczne, skoro z nich praktycznie nie korzystam. To powoli staje się przeżytkiem. Z p2p nie ciągnę, ale też przez to słucham dużo mniej muzyki niż gdybym mógł kupić mp3 bez DRM, całe albumy od ręki, płącąc kartą kredytową i sensowną cenę rzędu 1/4 max 1/3 ceny albumu fizycznego bo przecież odpadają koszty wyprodukowania nośników, poligrafii, dystrybucja itp. W domu słuchając LastFM nierzadko chętne sięgnąłbym po dany album płacąc za niego rozsądną cenę, dostowaną do PL kieszeni i dostępną w MP3 bez DRM od razu. Rezydując w PL po prostu nie ma gdzie tego kupić i dziwię się że to jest AŻ 2% w badaniach ZPAV. Po części z racji wykonywanego zajęcia nie ciągnę muzyki z sieci, ale po tych doświadczeniach przestaję dziwić się młodzieży która to robi. Panowie ze ZPAV - może zamiast biadolić jacy ludzie są źli stwórzcie serwis gdzie można kupić całe albumy bez DRM w szerokim wyborze i rozsądnych jak na PL cenach. Bez tego będziecie po prostu dreptać w kółko i tylko biadolić, a ludzie tej muzyki nie mają w MP3 po prostu jak kupić, nawet jeśli chcą!
(Pomijam kombinacje z wyrabianiem kart kredytowch/konta w USA, szukanie nie znanych szerzej serwisów na antypodach obsługujących jakimś cudem karty kredytowe z PL itp.


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.