Powinni zalegalizować!!!!!, bo oddzieliło by to Rząd i polityków od prywatnych interesów i wpływów tych organizacji, bo nie ma się co oszukiwać ale te molochy i potentaci muzyczni wywierają wpływ (dla swoich korzyści) na polityków!!! i grube koperty pewno dostają co niektórzy politycy pod stołem, żeby tak a nie inaczej się zachowywali i krzyczeli przeciwko p2p - nikt już w Polsce i innych krajach nie robi nic za darmo, za darmo nawet w morde nie chcą dać!
Pytanie tylko kto najgłośniej krzyczy przeciw p2p i ile, i od kogo dostał w łape aby działać korzystnie dla interesu tych muzyczno-filmowych organizacji.
Smutna prawda, więc jestem za legalizacją p2p w celach prywatnych.
@pTad
Przecież istniejący system jest właśnie całkiem niezłym przybliżeniem idealnej demokracji, przynajmniej w teorii...
Obrady parlamentu są w większości jawne, głosowania też, jak mi się nie spodoba sposób głosowania mojego poprzedniego wyboru, to następnym zagłosuje na kogoś innego.
To dlaczego nie miałbym bezpośrednio wpływać na decyzje ?
Pomijając koszty i ograniczenia techniczne, pozostaje tylko jakiś sposób ograniczenia czasu głosowania, żeby debata nad zagadnieniem, czy wolno palić podczas kierowania pojazdem w terenie zabudowanym nie zajęła roku, bo 5 000 000 chcetnych bedzie chciało, żeby reszta wysłuchała ich zdania na ten temat :)
> Jeszcze krok dalej: niech całe społeczeństwo głosuje za czymkolwiek nad czym debatuje parlament.
Ale tak to właśnie w teorii ma działać - parlament ma przedstawiać punkt widzenia społeczeństwa.
Gdyby całe społeczeństwo mogło stosunkowo tanio, szybko i sprawnie głosować na dowolny temat, nie było by potrzeby utrzymywania parlamentu :)
A prawo nigdy nie było prawdą objawioną, tylko powstawało stopniowo, żeby zaspokajać pojawiające się potrzeby.
Na dodatek prawo jest dostosowywane do panujących warunków - pozwala m.in. wymuszać pewne zachowania, np. nie kradnij.
Oczywiście to dostosowywanie musi być przeprowadzane z umiarem i dużą ostrożnością.
Oj waldek, za duży optymizm - z tą opłatą było by zapewne jak z podatkiem "pirackim" od nośników i nagrywarek - płaciłbyś jako "rekompensatę" za "straty" wytwórni etc. a tzw. "piractwo" nadal by było nielegalne... Bądźmy realistami, dopóki takie organizacje jak IFPI czy RIAA nie znikną (bo w końcu ludzie zrozumieją że to one ludzi okradają a nie ludzie je) dopóty ta walka będzie trwać.


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.