jeszcze jedna myśl z cyklu analogii imprezy i youtube :)
regulamin youtube nie jest żadnym aktem prawnym. W każdej chwili właściciele serwisu mogą tam dopisać, że opisywany w artykule bloger nie ma tam wstępu
podobnie jak na zaproszeniu na imprezę Kowalski może napisać "zapraszam wszystkich serdecznie, oprócz Ygrekowskiego, bo go nie lubię". Ciekawe czy w takiej sytuacji organizacje zarabiające na, przepraszam :D, broniące praw człowieka, podniosły by lament nad biednym Ygrekowskim :DDD
jakim prawem organizacja wchrzania się w to na jakich zasadach google za SWOJE pieniądze POZWALA ludkom uploadować filmy? Jeżeli idziesz na imprezkę, to albo zachowujesz się tak jak wymaga tego GOSPODARZ, albo wypadasz z imprezy
jak następnym razem mnie pogonią za zarzyganie ścian na party, to polecę ze skargą do AMNESTY inter. na organizatora :DDDD


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.