Problem z Afryką nie jest taki, że ludzie tam laptopów potrzebują. Nie potrzebują też naszego jedzenia (przynajmniej na dłuższą metę). Afryka mogłaby wyprodukować dużo jedzenia i dóbr, za które mogli by se jedzenie z Europy sprowadzać (chociaż nie mieliby po co). Problem są walki (np. Sudan z Czadem) i dyktatorzy, bardzo podobnie jak w wielu państwach arabskich.
Nie mam nic przeciwko temu by ubogie dzieci poznawały komputer tym bardziej że w dzisiejszych czasach jest to nieodzowny element codzienność. Problem w tym że w artykule przedstawiono sprawę tak jak by te dzieci głodowały a to zazwyczaj jest równoznaczne z tym co my nazywamy biedą i zacofaniem. Potrzeby mają różne priorytety a skoro jest problem z zaspokojeniem tej podstawowej to śmiem przypuszczać że po drodze do komputera jest jeszcze wiele innych ważniejszych które powinny być zrealizowane w pierwszej kolejności.
Choć mam wielkie wątpliwości co do skuteczności tego projektu to mimo wszystko życzę by choć jednemu dzieciakowi stworzyło to perspektywy ku lepszemu życiu.
Wiesz Fynal, ten projekt jest w ogóle dziwny. W ogóle ten laptop jest mało potrzebny - najpierw trzeba pomóc stworzyć w Afryce normalne warunki życia, żeby ta nauka (którą ten laptop ma ułatwiać) nie poszła w las, bo wszakże co po tej wiedzy, skoro jej większość z tych ludzi nie wykorzysta?


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.