A ja uważam, że powinno się pod tym względem filtrować Internet z treści pornograficzych chroniąc w ten sposób dzieci. Jasne jest także, że to na rodzicach spoczywa obowiązek kontrolowania tego co nasze dzieci oglądają w Internecie i w razie czego samemu za pomocą odpowiednich programów blokowac takie strony.

Cóż, te dane procentowe nie przemówią do nikogo, ponieważ histeria na punkcie pedofili itp. osiągnęła poziom, przy którym większości ludzi sie wydaje, że to zjawisko na nie wiadomo jaką skalę. jednocześnie pojęcie "przestępcy seksualni" jest bardzo ogólne. Pytanie: ile z tych profili należy do przestępców seksualnych, ktorzy mogą je wykorzystać do przestępstw? Bo np. podgladacze też się do tej kategorii zaliczają, ale oni raczej przez MySpace nic nikomu nie zrobią... Ale i tak chodzi o kolejny pretekst do ograniczania praw obywateli - widać po powoływaniu się na "dobro dzieci" :(


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.